wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Odpowiedz


To pytanie jest elementem zabezpieczającym przed automatycznym zamieszczaniem postów.
Emotikony
:D :) ;) :( :o :shock: :? 8-) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :!: :?: :idea: :arrow: :| :mrgreen: :geek: :ugeek:

BBCode włączony
[Img] włączony
[Flash] wyłączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: Zbyszek Gotkiewicz » 01 marca 2018, 20:24

Andrzej. Jak Speed jest zamocowany rzepem to nie ma szans żeby się splątał przed startem, jednak nie wszystkie uprzęże mają takie mocowanie. I tak Speed powinien być tak wyregulowany, żeby po postawieniu skrzydła i napięciu taśm belka speeda została dociśnięta do siedziska.

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: Andrzejt » 01 marca 2018, 20:06

Dodam dla uzupełnienia że podnóżek między nogi, a belka speeda powinna być w rzepie do tego przeznaczonym. Ten rzep to tylko do mocowania speeda złoży ;-). Z czasem do tego doszedłem ;-)

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: Zbyszek Gotkiewicz » 01 marca 2018, 10:51

Podnóżek ze.speedem mogą się splątać na ziemi. Dlatego przed startem posiadacze podnóżków powinni do czeklisty dopisać sprawdzenie tych dwóch elementów wyposażenia. Po sprawdzeniu pilot przekłada jedną nogę przez podnóżek do startu co między innymi zabezpiecza przed splątaniem podczas rozbiegu.

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: max » 01 marca 2018, 09:56

Nie śmiejcie się ale w sumie nawet nie przyglądałem się jak ma się podnóżek do speeda. Mój speed gdzieś tam "pląta" się pod nogami tak aby można było go użyć. Rozumiem, że podnóżek lata sobie osobno - nie plącze się to jedno z drugim?

Re: RE: Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: tooosh » 27 lutego 2018, 19:23

marek mastalerz pisze:W przypadku taśm spadochronu przyczepionych do karabinków głównych jest spore ryzyko upadku na tyłek z prędkością ok 5 m/s. A tego nie chcemy. Opadanie na spadochronie wpiętym w karabinki wymaga aktywnego działania pilota żeby przyjąć pozycję pionową do lądowania, a gdzie druga para rąk do zwijania glajta?


Może wychylić się przez taśmy, a glajta trzymać za taśmy A?

Można rozważyć zamontowanie softlinków i noża hakowego, ale trzeba mieć Vtaśmy zamocowane do uprzęży, a nie softlinków, które mocują glajta.

max pisze:A w mojej akurat nie ma :(


Wystarczy kawałek rurki aluminiowej + taśmy rurowej, sznurka ze sklepu turystycznego.

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: Zbyszek Gotkiewicz » 27 lutego 2018, 08:08

Podnóżek ma tylko zalety, więc dobrze by było rozważyć jego używanie. Wymaga to zmiany niektórych przyzwyczajeń, ale się opłaca.

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: max » 27 lutego 2018, 07:51

A w mojej akurat nie ma :(

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: marek mastalerz » 27 lutego 2018, 00:15

Zbyszek Gotkiewicz pisze:A nie wystarczy stanąć na podnóżku jeśli się go ma?


Jeśli się go ma, to powinno pomóc.

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: Zbyszek Gotkiewicz » 26 lutego 2018, 22:39

A nie wystarczy stanąć na podnóżku jeśli się go ma?

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: max » 26 lutego 2018, 21:14

Dwójka to słabe porównanie bo z gazetą można dłużej ;)
Dzisiaj posiesiłem się za v taśmy i faktycznie po 10 minutach faktycznie czułem mocny dyskomfort. Nie mogąc się niczego złapać nic nie da się zrobić. Mam w v tasmie zaraz przy uprzęży ucho w które można wpiąć np. deltke. W razie zawiśnięcia wpinam dodatkowy sznurek w tą deltkę dalej w karabinek główny, znowu przeplatam przez deltkę (efekt zblocza, wielokrązką, przełożenia) i w kierunku nóg. Po dobraniu odpowiedniej długości sznurka da się go na tyle wypchnąć nogami (początkowo rękoma), że taśmy udowe są odciążone i ciężar przenoszony jest na nogi. Nie wiem ile wypadków było żeby ktoś wisiał w przestrzeni bez możliwości złapania drzewa ale chyba przygotuję sobie na ten sezon taki zestaw.

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: der » 25 lutego 2018, 17:34

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: Marcin. » 25 lutego 2018, 10:55

Blazej pisze:Jezeli moge wtracic swoje 2 grosze ;)...z racji wykonywanego zawodu

Szok wiszenia (suspension trauma) jest znana od dosyc dawna (eksploracja jaskin) choc poczatkowo nikt nie potrafil zrozumiec co tak naprawde sie dzieje i dlaczego. Jest masa materialow w internetach, literatury, filmow itd. gdzie mozna sie dowiedziec wiecej o historii samego zjawiska jak i sposobu(ow) obchodzenia sie z poszkodowanym po jego bezpiecznym sprowadzeniu na ziemie.

Nie mniej jednak...

Przede wszystkim samo zjawisko jest wywolane wertykalna pozycja poszkodowanego. Czy wisi w uprzezy biodrowej, piersiowej czy tez siedzi w paralotniowej nie ma to wiekszego znaczenia (temat ucisku pod pachami jest mi nie znany wiec tutaj nie polemizuje). Poprzez grawitacje wiecej krwi jest w dolnych partiach ciala a serce nie ma tyle sily zeby pompowac krew "pod gore". Ze wzgledu na wewnetrzna budowe zyl to wlasnie miesnie nog sa odpowiedzialne za pompowanie krwi do gory. Jezeli nogi zostana nieruchome lub poszkodowany jest nieprzytomny to bardzo szybko dochodzi do szoku wiszenia.Z braku tlenu mozg sukcesywnie "wylacza" mniej wazne organy aby otrzymywac jak najwieksza jego ilosc. Umiera ostatni...

O samym procesie w organizmie (obumarle komorki miesniowe, toksyny etc.) nie bede pisal bo mozna samemu poczytac. Godnym zauwazenia faktem jest mianowicie to, ze bylo kilka przypadkow kiedy poszkodowany z objawami szoku wiszenia zostal "uratowany" (sprowadzony bezpiecznie na ziemie) ale zmarl 2 tyg pozniej nie wiedzac dlaczego. Jak sie okazalo wlasnie toksyny powstajace w trakcie wiszenia doprowadzily do niewydolnosci nerek a co za tym idzie smierci.

Jak sie przed tym uchronic znajdujac sie w takiej sytuacji zatem ?
Przede wszystkim najwazniejsze to pracowac nogami. Ruszac, machac, odpychac sie (drzewo, sciana) a w przypadku wiszenia na tasmach udowych poprostu je naprzemiennie odciazac dzieki kawalkowi repika z ktorego robimy petle i stajemy w niej nogami (warto miec w kieszeni ) lub co wazniejsze wejsc spowrotem do uprzezy.
Niektore uprzeze przemyslowe (praca w dostepie budowlanym) posiadaja po bokach specjalne kieszonki z takimi wlasnie "loopami" chroniacymi przed efektem wiszenia bez mozliwosci pracy nog.

Samo wiszenie w nazwie (szok wiszenia) moze sugerowac, ze chodzi tylko i wylacznie o procesy zachodzace w trakcie tej czynnosci...Blad
Kazdy z nas widzial lub wie o m.in. mdlejacych zolnierzach stojacych na warcie. Teraz czy jest to 3, 5 lub 15 minut zalezy tylko i wylacznie od sprawnosci i kondycji fizycznej osoby, ktora znajduje sie w takiej sytuacji.

Dla zainteresowanych proponuje eksperyment w trakcie ktorego szybko sami mozemy doswiadczyc pierwszych symptomow szoku wiszenia...nastepnym razem idac na "dwojeczke" nie ruszajcie nogami przez 3-5 minut.

Pozdrawiam


Dzieki Blazej za wyjasnienie :) a co to znaczy ; ''idac na ''dwojeczke" ?

Re: RE: Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: marek mastalerz » 24 lutego 2018, 19:35

Andrzejt pisze:Mam tak jak na zdjęciu więc lipa? Skoro jest to tak niebezpieczne to dlaczego takie rozwiązane jest tak często stosowane?


Hej
Andrzej, to rozwiązanie ma zapewnić lądowanie na nogi podczas opadania na spadochronie. W przypadku taśm spadochronu przyczepionych do karabinków głównych jest spore ryzyko upadku na tyłek z prędkością ok 5 m/s. A tego nie chcemy. Opadanie na spadochronie wpiętym w karabinki wymaga aktywnego działania pilota żeby przyjąć pozycję pionową do lądowania, a gdzie druga para rąk do zwijania glajta?

A co do wiszenia w uprzęży, to jakieś 2 lata temu znajomy ściągał sobie skrzydło z drzewa wisząc na haku podnośnika w swojej (lekkiej) uprzęży paralotniowej. Po kilku, kilkunastu minutach trzeba było go ściągnąć na ziemię bo bardzo źle się poczuł.
To jest istotny problem i dobrze jest go nagłaśniać. Warto mieć przy sobie: w kieszeni lub kokpicie pętlę z taśmy która może posłużyć do stanięcia na niej w takiej sytuacji. A dodatkowo może posłużyć do zabezpieczenia się przed upadkiem z drzewa.

pozdrawiam

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: Blazej » 24 lutego 2018, 18:01

Jezeli moge wtracic swoje 2 grosze ;)...z racji wykonywanego zawodu

Szok wiszenia (suspension trauma) jest znana od dosyc dawna (eksploracja jaskin) choc poczatkowo nikt nie potrafil zrozumiec co tak naprawde sie dzieje i dlaczego. Jest masa materialow w internetach, literatury, filmow itd. gdzie mozna sie dowiedziec wiecej o historii samego zjawiska jak i sposobu(ow) obchodzenia sie z poszkodowanym po jego bezpiecznym sprowadzeniu na ziemie.

Nie mniej jednak...

Przede wszystkim samo zjawisko jest wywolane wertykalna pozycja poszkodowanego. Czy wisi w uprzezy biodrowej, piersiowej czy tez siedzi w paralotniowej nie ma to wiekszego znaczenia (temat ucisku pod pachami jest mi nie znany wiec tutaj nie polemizuje). Poprzez grawitacje wiecej krwi jest w dolnych partiach ciala a serce nie ma tyle sily zeby pompowac krew "pod gore". Ze wzgledu na wewnetrzna budowe zyl to wlasnie miesnie nog sa odpowiedzialne za pompowanie krwi do gory. Jezeli nogi zostana nieruchome lub poszkodowany jest nieprzytomny to bardzo szybko dochodzi do szoku wiszenia.Z braku tlenu mozg sukcesywnie "wylacza" mniej wazne organy aby otrzymywac jak najwieksza jego ilosc. Umiera ostatni...

O samym procesie w organizmie (obumarle komorki miesniowe, toksyny etc.) nie bede pisal bo mozna samemu poczytac. Godnym zauwazenia faktem jest mianowicie to, ze bylo kilka przypadkow kiedy poszkodowany z objawami szoku wiszenia zostal "uratowany" (sprowadzony bezpiecznie na ziemie) ale zmarl 2 tyg pozniej nie wiedzac dlaczego. Jak sie okazalo wlasnie toksyny powstajace w trakcie wiszenia doprowadzily do niewydolnosci nerek a co za tym idzie smierci.

Jak sie przed tym uchronic znajdujac sie w takiej sytuacji zatem ?
Przede wszystkim najwazniejsze to pracowac nogami. Ruszac, machac, odpychac sie (drzewo, sciana) a w przypadku wiszenia na tasmach udowych poprostu je naprzemiennie odciazac dzieki kawalkowi repika z ktorego robimy petle i stajemy w niej nogami (warto miec w kieszeni ) lub co wazniejsze wejsc spowrotem do uprzezy.
Niektore uprzeze przemyslowe (praca w dostepie budowlanym) posiadaja po bokach specjalne kieszonki z takimi wlasnie "loopami" chroniacymi przed efektem wiszenia bez mozliwosci pracy nog.

Samo wiszenie w nazwie (szok wiszenia) moze sugerowac, ze chodzi tylko i wylacznie o procesy zachodzace w trakcie tej czynnosci...Blad
Kazdy z nas widzial lub wie o m.in. mdlejacych zolnierzach stojacych na warcie. Teraz czy jest to 3, 5 lub 15 minut zalezy tylko i wylacznie od sprawnosci i kondycji fizycznej osoby, ktora znajduje sie w takiej sytuacji.

Dla zainteresowanych proponuje eksperyment w trakcie ktorego szybko sami mozemy doswiadczyc pierwszych symptomow szoku wiszenia...nastepnym razem idac na "dwojeczke" nie ruszajcie nogami przez 3-5 minut.

Pozdrawiam

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: max » 15 lutego 2018, 01:11

Osobiście nie wisiałem ale na ostatnim zakończeniu sezonu paralotniowego organizowanym przez Beskidzkie Stowarzyszenie Paralotniowe koledzy z GOPRu zrobili nam ciekawą prezentację na ten temat. Prezentacja była poparta doświadczeniami z dnia poprzedniego kiedy to przygotowując się do tematu jeden z nich powiesił się w uprzęży tak jak miałoby to wyglądać po lądowaniu na zapasie i potwierdza, że wytrzymać się da kilka minut.

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: uriuk » 14 lutego 2018, 23:53

starry pisze:
uriuk pisze:Nie, tych ktorzy wisza "pod pachami". Jesli ciezar ciala spoczywa na tasmach udowych, to mozna wisiec az sie splesnieje.


Chyba Maciek nie czytałeś przywołanego artukułu. To właśnie ucisk ma uda przez przemysłowe szelki alpinistyczne jest tam wskazany jako główne zjawisko zaburzenia krążenia.

Trzeba by się zastanowić na ile statystycznie taka pozycja po drzewowaniu i użyciu zapasu jest częsta i tym samym istotna w naszym lataniu. Oczywiście warto mieć świadomość problemu i starać się przeciwdziałać w krytycznej sytuacji, ale nie popadajmy w skrajności. Drzewa ratują życie paralotniarzom, tak jak i prawidłowo użyte zapasy. Przypadek paralotniarza z Jodłownika pokazuje, że na drzewie można długo posiedzieć.
Warto mieć zapas podpięty pod karabinki, tak mi się wydaje bo nie wisiałem w uprzęży na zapasie. Warto również mieć kawałek liny aby samemu móc zejść na ziemię o ile to możliwe. Jeśli jednak zabraknie nam szczęścia to nic nie pomoże tak jak i w każdej innej krytycznej życiowej sytuacji.


Rzecz w tym, ze czytalem wiele akrtykulow na ten temat. Nam scisniecie przez dupowsporek raczej nie grozi. Ale ten sam problem dotyczy duzo bardziej czesci barkowej. Alpinisci na wszelki wypadek tam wogole nie maja uprzezy. My mamy.
Zacisniecie pod pachami jest wielkrotnie grozniejsze niz zacisniecie na udach
https://wspinanie.pl/2005/01/prosze-wsi ... inaczkowe/
"Uprząż piersiową, czy też pas piersiowy, zaczęto stosować po “epoce wiązania się liną w pasie”. Uprząż ta zwiększała komfort w razie odpadnięcia, który jednakże nadal był niewystarczający podczas wolnego zwisu na linie. Ponieważ uciskała ona mocno klatkę piersiową oraz tętnice pod pachami, nadal istniało niebezpieczeństwo uduszenia."

Bede sie upieral ze w naszym sporcie zagrozenie spowodowane tasmsmi udowymi jest znikome w porownaniu do caisniecia obreczy barkowej. Takie cos zdarza sie podczas przydrzewienia i wymaga zdecydowanej reakcji swiadkow

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: uriuk » 14 lutego 2018, 22:58

Tak na marginesie, na okladce ksiazki gotka jest moja fota kiedy wisze na rekach. Jak widac zyje i mam sie dobrze :).
Post ktory wywolal dyskusje jest cytatem ze wspinaczki, gdzie lina czesto przechodzi pod pachami i uciska wezly chlonne. Sam zwis na rekach tez je uciska, o ile jest zwisem bezwladnym (tak ponoc umarl Jezus).


normal_DSC_4032.jpg
normal_DSC_4032.jpg (88.08 KiB) Przejrzano 2231 razy
normal_DSC00624.jpg
normal_DSC00624.jpg (108.27 KiB) Przejrzano 2231 razy

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: uriuk » 14 lutego 2018, 22:42

Tu chodzi wylacznie o ucisk pod pachami. Jesli jakas czesc ciala lezaca nizej ma podparcie (dupa, uda itp) to nie sa uciskane wezly pod pachami i wszystko dziala.
Rozwiazanie punktu aczepienia zapasu na barkach jest jedynie sluszne, bo pionizuje pacjenta. Zalozmy jednak, ze masz baaardzo za luzne tasmy udowe i wisisz na tych tasmach ktore ida pod pachami. I na dodatek zawisles w tej pozycji na drzewie. Mozesz sie udusic.
Ale nikt normalny nie bedzie wisial w tej pozycji o ile nie jest zlamany lub zwiazany. Nawet z nudow poszuka innego podparcia.
Post raczej dla instruktorow, zeby wiedzieli ze w takim przypadku pospiech jest wskazany.
Jak widac zestresowales sie niepotrzebnie ;)

Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: PrzemKam » 14 lutego 2018, 21:49

Byłem świadkiem jak jeden z pasażerów, podczas lotu we Władysławowie, nie chciał sie usadowić w uprzęży pomimo nalegań pilota tandemu. Z dołu to wygladało jakby wisiał na tzw "jezuska". Po kilku minutach pilot błyskawicznie z nim wylądował poniważ koles odpłynął, stracił przytomność. Prawdopodobnie ucisk taśm udowych spowodował zakłócenie krążenia.
Po wyladowaniu rozpieliśmy go z uprzęży, zdjęliśmy kask, oczy miał uciekniete do tyłu... pilot zaczęlął chłopa klepac po policzku i się ocknął
Jego pierwsze słowa jak wróćił : "Ale było zajebiście" ;)

Od tej pory mnie stresuje jak widzę młodych pilotów latających na "jezuska" dłużej niż minutę, dwie

Re: RE: Re: wisisz na drzewie, za 6 minut możesz umrzeć...

Post autor: Andrzejt » 14 lutego 2018, 21:28

uriuk pisze:Nie, tych ktorzy wisza "pod pachami". Jesli ciezar ciala spoczywa na tasmach udowych, to mozna wisiec az sie splesnieje.
Chyba się nie zrozumieliśmy ;-)
Mam tak jak na zdjęciu więc lipa? Skoro jest to tak niebezpieczne to dlaczego takie rozwiązane jest tak często stosowane? Obrazek

Na górę