Zdarzenia 2019

Kwestie związane z bezpieczeństwem latania i zapobieganiem wypadkom. Ze względu na powagę tematu wszelakie trolowanie nie będzie tutaj tolerowane.
matgaw
Posty: 81
Rejestracja: 01 kwietnia 2018, 00:11
Reputation: 18
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: matgaw » 20 maja 2019, 21:38

Mark pisze:Nasze życie to jest gówno szare i monotonne. Prawdziwe życie zaczyna się po śmierci a doznania niedoopisania. Każdy dostanie to na co zasłużył.
Kilka razy przydarzyło mi sie coś co sprawiło że jestem o tym głęboko przekonany.
Trudności w zaśnięciu, majaki senne, nagle przebudzenie i postrzeganie tak realistyczne że trudno to opisać. Pierwszy raz znazłem się w jakiejś szopie z narzędziami rolniczymi. Niby nic a widok zachwycał. Szybko zauważyłem że mogę lewitowac i przenosić przedmioty z miejsca na miejsce używając tylko siły woli. Po chwili powrót i dalej szare życie. Innym razem to był niski lot który zachwycał widokami i płynnością. To było tylko postrzeganie bez widoku własnego ciała. Dziwne to wszystko.

P.S. Nie, udawanie niepoczytalnego czy chorób psychicznych, i powoływanie się na wypociny na forum jako "dowód" też nie przejdzie. Sędzia nie jest aż tak głupi ;)

Awatar użytkownika
CichyBart
Posty: 117
Rejestracja: 24 kwietnia 2018, 10:36
Reputation: 15
Latam: Tylko z Napędem
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: CichyBart » 20 maja 2019, 22:25

Skoro już taki off-topic, to i ja dodam swoje: po trawie się nie chodzi!!! Po trawie się śmieje!
Jeśli nie wiesz co robić, nabieraj wysokości. Nikt się jeszcze nie zderzył z niebem.
PPG / [ITV Boxer (Green) - sprzedane], ITV Billy (Red), Solo 210

Awatar użytkownika
prokopcio
Posty: 1735
Rejestracja: 21 kwietnia 2016, 07:57
Reputation: 192
Lokalizacja: Grodków
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: prokopcio » 20 maja 2019, 22:39

mimo wszystko uważam, że Mark zrobił dużo dobrego opisem sytuacji za co dziękuję. Nie "powinniśmy" w tym dziale oceniać a tym bardziej naskakiwać. Żeby każdy potrafił opisać tak jak Mark to "Suma Wszystkich Błędów" Zbyszka była by grubsza od "Pana Tadeusza" ( oczywiście nie tego w płynie ).
Łukasz Prokop

fotolot
Posty: 334
Rejestracja: 09 lutego 2016, 20:02
Reputation: 11
Latam: Tylko z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: fotolot » 21 maja 2019, 00:28

prokopcio pisze: Żeby każdy potrafił opisać tak jak Mark to "Suma Wszystkich Błędów" Zbyszka była by grubsza od "Pana Tadeusza" ( oczywiście nie tego w płynie ).

A po co w 21-szym wieku marnować papier? Tu jest miejsce na dobrowolne opisy, a potem żeby tylko były one obowiązkowo wskazane kursantom. Prawie każdy doświadczony pilot może się tu popisać ale zazwyczaj dopiero po płynnym "Panu Tadeuszu" wyjawiamy swoje błędy :?
Piloci lubią "górować" nad innymi w towarzystwie ,a jeśli w swoim to potrzebny nam tylko ktoś do polewania, osiągnięcie odpowiedniego "nastroju" i w odpowiednim momencie hasło : Kto największą głupotę odpierd..lił ! :D

zdzisiu

Pg. Podmuch termiczny od tyłu przy lądowaniu, brak wyjścia z uprzęży. Bez obrażeń

Postautor: zdzisiu » 21 maja 2019, 10:53

Po godzinie przelotu, spadłem do parteru, próbuję jeszcze wykręcać bąble nad łąką, w końcu rezygnuję i podchodzę do lądowania na płaskim stoku z bocznym wiatrem, powietrze w miarę spokojne, ostatnia prosta, sterówki odpuszczone. Na wysokości ok 5m glajt skacze jak wściekły do przodu i walę z bardzo dużą prędkością w mały garb rozdzielający zaorane pole od łąki, uderzenie na protektor, trochę lewą stroną.
Ze zdziwieniem stwierdzam że nic mnie nie boli, macam po kolei nogi, kręgosłup, nic, wstaję powoli i czekam aż zacznie coś boleć, nie zaczęło. Dzień był mocno termiczny, okienko pogodowe pomiędzy frontami, wiatr ok 20 km/h. Myślę że to zły bąbel, nie słyszałem klapy/fronta, podejrzewam że glajt do końca był wypełniony. Akcja trwała może ćwierć sekundy, nie zdążyłem się nawet przestraszyć, nie mówiąc o wyjęciu nóg z kokona, czy reakcji sterówkami. Po trzech dniach trochę mnie bolą naciągnięte mięśnie, miejsce uderzenia wcale. Kupa szczęścia. To była moja najgorsza przygoda przez 14 sezonów, nalot ponad 600h, 40-70h na sezon, Skrzydło EN-C, w 90% zakresu masy startowej, uprząż Gin Genie Lite 1.

Awatar użytkownika
Marcin.
Posty: 466
Rejestracja: 06 marca 2016, 17:43
Reputation: 15
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Sympatyk

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: Marcin. » 21 maja 2019, 17:17

matgaw pisze:
Mark pisze:Czym można opanować skrzydło w krótkim czasie wykonując np. dziesięć holi jednego dnia? Lub bezwiednie wykonywać polecenia instruktora?
Mam pytanie i proszę kolegów o wyjaśnienie czy ćwiczenia naziemne kontroli skrzydła to czynność lotnicza i nie mam prawa tego robić samotnie?
Jak zdać egzamin jeżeli umiejetnosci zbyt mało?
Z kursu wyniósłem teorie ale praktyki zbyt mało.

Jeszcze nie widziałem nikogo kto by uczył się stawiania skrzydła z napędem na plecach. Nie ma to jak ryzykować kosz i śmigło żeby się nauczyć alpejki.

Coś kręcisz. Te posty na forum nie pomogą jako dowód w prokuraturze.

Nauka startow ppg polega najpierw na bieganiu z napedem na plecach ze stawianym skrzydlem (tak jak sa krotkie hole na poczatku szkolenia)
Mark odpalil naped pewnie zeby pomagac sobie stawiac skrzydlo. Tak jak w temacie o startach we flaucie. Ale sad sadem i sprawiedliwosc moze byc po jego stronie...

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5485
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 770
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 21 maja 2019, 17:43

Jeśli już kogoś karać to nie za brak papiera, ale za brak umiejętności. A w przypadku paralotni lata tą jest wymierzenia natychmiast. Czasem nawet jest to kara śmierci. I nie widzę tu miejsca dla państwa.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
Marcin.
Posty: 466
Rejestracja: 06 marca 2016, 17:43
Reputation: 15
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Sympatyk

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: Marcin. » 21 maja 2019, 18:04

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Jeśli już kogoś karać to nie za brak papiera, ale za brak umiejętności. A w przypadku paralotni lata tą jest wymierzenia natychmiast. Czasem nawet jest to kara śmierci. I nie widzę tu miejsca dla państwa.

Panstwo chyba nie jest zainteresowane "sportowcami ekstremalnymi" dopuki nie spadaja na kogos lub cos ,albo nie wpadaja na prawowitych uzytkownikow przestrzeni powietrznej. Dlatego lepiej trenowac z dala od miast ,zabudowan, spacerowiczow itd. No i wyobraznia to podstawa.

Awatar użytkownika
CichyBart
Posty: 117
Rejestracja: 24 kwietnia 2018, 10:36
Reputation: 15
Latam: Tylko z Napędem
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Pg Ropa lądowanie na drzewie bez obrażeń

Postautor: CichyBart » 25 maja 2019, 17:17

Mężczyzna zawisł na paralotni na jednym z drzew w miejscowości Kąclowa (Małopolskie). Lot zakończył na wysokości 20 metrów, lądując na sośnie.
- Choć mężczyzna jest przytomny, jest też w szoku - powiedział młodszy brygadier Dariusz Surmacz, oficer prasowy z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Gorlicach.
Jak poinformował, paralotniarz zawisł na wysokości 20 metrów.
- O godzinie 14:04 dostaliśmy sygnał o mężczyźnie, który lecąc paralotnią utknął na sośnie - przekazał strażak.
(...)
Jak dodał strażak, paralotniarz samodzielnie przypiął się do pnia drzewa, minimalizując ryzyko upadku.

https://kontakt24.tvn24.pl/paralotniarz ... 91864.html
Jeśli nie wiesz co robić, nabieraj wysokości. Nikt się jeszcze nie zderzył z niebem.
PPG / [ITV Boxer (Green) - sprzedane], ITV Billy (Red), Solo 210

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5485
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 770
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Ppg Włocławek spirala do ziemi śmierć pilota

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 02 czerwca 2019, 12:25

https://pomorska.pl/tragiczny-wypadek-p ... 1-14177137

Pilot lubił robić spirale i kończyć je nad samą ziemią. Nie reagował na uwagi aby zwiększyć margines bezpieczeństwa. Pilot który zginął nazywa się Jarek Fabrycki.
Zbyszek Gotkiewicz


Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5485
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 770
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Pg Himalaje wpadnijcie na druty

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 05 czerwca 2019, 23:03

Z wyjazdów na szkolenie przelotowe najczęściej nie docierają informacje o wypadkach naszych pilotów. Przypadkiem usłyszałem o tym, że na takim wyjeździe w marcu jakiś masz pilot wpadł na druty. Ktoś coś wie?
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
CichyBart
Posty: 117
Rejestracja: 24 kwietnia 2018, 10:36
Reputation: 15
Latam: Tylko z Napędem
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: CichyBart » 06 czerwca 2019, 00:39

Jeśli nie wiesz co robić, nabieraj wysokości. Nikt się jeszcze nie zderzył z niebem.
PPG / [ITV Boxer (Green) - sprzedane], ITV Billy (Red), Solo 210

Blazej
Posty: 39
Rejestracja: 26 lutego 2018, 18:39
Reputation: 14
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Sympatyk

Pg. Żar. Turbulentnie. Złamanie kręgosłupa

Postautor: Blazej » 10 czerwca 2019, 18:12

Góra Żar 10.06.19
Uraz kręgoslupa.
Pilot z kilkunastoletnim stażem na skrzydle C (swing Astral 7). Turbulentne warunki, kierunek w ciągu 2 min ze wszystkich stron, 2 dustevile przechodzące przez startowisko.

Start spod kolejki na S, nad "półką" duży front na wysokości 10-15m. Upadek na plecy. Pilot przytomny, z silnym bólem kręgosłupa w odcinku piersiowym. Czucie w kończynach górnych i dolnych.

Po rozpoznaniu wezwany GOPR a później LPR.

Szanowni piloci przyjezdni,
naprawdę warto pytać "lokalesów" co w trawie piszczy mając nawet kilkanaście lat doświadczenia.

ArturK
Posty: 57
Rejestracja: 08 stycznia 2017, 11:02
Reputation: 2
Lokalizacja: Zar/Skrzyczne
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: ArturK » 11 czerwca 2019, 13:59

Pozdr.,
Artur

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5485
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 770
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Ppgg Pararudniki, druty, złamana ręka

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 11 czerwca 2019, 23:20

Pilot zszedł nisko żeby pomachać przejeżdżającym samochodom i zawadził o druty. Do szpitala pojechał o własnych siłach.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
uriuk
Site Admin
Posty: 2355
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
Reputation: 349
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Porwany przez konwergencję

Postautor: uriuk » 15 czerwca 2019, 22:00

Przyjechałem na lotnisko w Borowej o 17.00, ale zwlekałem ponad godzinę ze względu na przesuwającego się nad Wrocławiem Cbeka z wyładowaniami. Kiedy Cebek był już daleko (gdzieś nad Twardogórą), zdecydowałem się na lot. Wcześniej wyholował się kilka razy pilot z licencją i meldował o nadzwyczajnym spokoju w powietrzu. Rękaw zwisał smętnie, pot kapał z nosa , a owady usiłowały nas rozszarpać. Poleciałem. Hol był bardzo wysoki jak na kilometr liny. Na 700 m zacząłem wywijać linę i poprosiłem o luz. Zaraz po wyczepieniu założyłem srogą spiralę i przytrzymałem ją kilkadziesiąt zwitek. W efekcie zobaczyłem jak odlatuje z przegubu mój pamiątkowy zegarek i udało mi się stracić 80 m. Zmieniłem taktykę i puściłem się z wiatrem Za chwilę miałem 1300 m. Lot był spokojny, choć szybki. Przekazałem przez radio w jakim kierunku lecę. Heniu Boruta zaczął mnie pocieszać, że przynajmniej nie ma turbulencji. Nie mogłem odpowiedzieć bo zaczęło ostro rzucać. Vario na przemian pokazywało całe czarne pole wznoszenia i opadania. Trwało to chwilę i przebiłem się do opadającej masy powietrza. Wyszukałem wioskę nadającą sie na randez-vouz z rzutem naziemnym i w tym momencie stanąłem w miejscu. O ile przed chwilą zasuwałem szybciej od samochodów na drogach, to teraz postępowa była żadna, za to opadnie spore. Pode mną linia 400 kV. Zmieniłem kierunek o 90 st zgodnie z nowymi wytycznymi i znalazłem inną rokującą wioskę z olbrzymim łanem pszenicy bez przeszkód po nawietrznej. Lądowanie na wstecznym, po dotknięciu ziemi natychmiast besztal. Okazało się że nad Wrocławiem budowała się superkomórka i wygenerowała spory obszar konwergencji. Przeleciałem jakieś 20 km

Awatar użytkownika
prokopcio
Posty: 1735
Rejestracja: 21 kwietnia 2016, 07:57
Reputation: 192
Lokalizacja: Grodków
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: prokopcio » 15 czerwca 2019, 23:54

Człowiek całe życie się uczy.
Łukasz Prokop

Andrzejt
Posty: 353
Rejestracja: 31 grudnia 2015, 12:17
Reputation: 23
Lokalizacja: Nawojowa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: RE: Porwany przez konwergencję

Postautor: Andrzejt » 16 czerwca 2019, 14:50

uriuk pisze:Przyjechałem na lotnisko w Borowej o 17.00, ale zwlekałem ponad godzinę ze względu na przesuwającego się nad Wrocławiem Cbeka z wyładowaniami. Kiedy Cebek był już daleko (gdzieś nad Twardogórą), zdecydowałem się na lot. Wcześniej wyholował się kilka razy pilot z licencją i meldował o nadzwyczajnym spokoju w powietrzu. Rękaw zwisał smętnie, pot kapał z nosa , a owady usiłowały nas rozszarpać. Poleciałem. Hol był bardzo wysoki jak na kilometr liny. Na 700 m zacząłem wywijać linę i poprosiłem o luz. Zaraz po wyczepieniu założyłem srogą spiralę i przytrzymałem ją kilkadziesiąt zwitek. W efekcie zobaczyłem jak odlatuje z przegubu mój pamiątkowy zegarek i udało mi się stracić 80 m. Zmieniłem taktykę i puściłem się z wiatrem Za chwilę miałem 1300 m. Lot był spokojny, choć szybki. Przekazałem przez radio w jakim kierunku lecę. Heniu Boruta zaczął mnie pocieszać, że przynajmniej nie ma turbulencji. Nie mogłem odpowiedzieć bo zaczęło ostro rzucać. Vario na przemian pokazywało całe czarne pole wznoszenia i opadania. Trwało to chwilę i przebiłem się do opadającej masy powietrza. Wyszukałem wioskę nadającą sie na randez-vouz z rzutem naziemnym i w tym momencie stanąłem w miejscu. O ile przed chwilą zasuwałem szybciej od samochodów na drogach, to teraz postępowa była żadna, za to opadnie spore. Pode mną linia 400 kV. Zmieniłem kierunek o 90 st zgodnie z nowymi wytycznymi i znalazłem inną rokującą wioskę z olbrzymim łanem pszenicy bez przeszkód po nawietrznej. Lądowanie na wstecznym, po dotknięciu ziemi natychmiast besztal. Okazało się że nad Wrocławiem budowała się superkomórka i wygenerowała spory obszar konwergencji. Przeleciałem jakieś 20 km
A teraz jeszcze opisz dlaczego akurat takie decyzje podejmowałeś żeby ten post był w pełni wartościowy również dla ludzi uczących się

Awatar użytkownika
uriuk
Site Admin
Posty: 2355
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
Reputation: 349
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: uriuk » 16 czerwca 2019, 22:25

OK. W sumie dla mniej doswiadczonych to moze byc zbyt lakoniczny opis.
Najpierw czekanie. Nie startuje sie nigdy, kiedy zbliza sie do nas cumulonimbus. Moze on wygenerowac szkwal, ktory bedzie dla nas grozny. Dlatego poczekalem, az chmura minie nas o okolo 40 km. Na radarze bylo widac budujaca sie nastepna komorke nad Legnica (jakies 80-90 km od Borowej). Oprocz mnie latal jeszcze jeden pilot i meldowal o maselku w powietrzu. Jemu to bylo na reke bo sobie cwiczyl wingowery. Na ziemi wiatru nie bylo , w powietrzu lekki wiatr z poludnia, ktory na chwile sie nasilil, ale nie na tyle, zeby zatrzymac poprzedniego glajta.
Teraz moj hol.
W pierwszej polowie normalnie. W tym momenecie na ziemi pojawil sie silny podmuch z poludniowego zachodu. Na mojej wysokosci wial coraz silniejszy polnocny zachod (a wiec 90 st w stosunku do wiatru dolnego. Zaczelo sie silne noszenie, przez co zaczalem wywijac line z bebna. Poprosilem o luz i sie wyczepilem. Zalozylem spirale, ktora niewiele pomogla. Zauwazylem, ze nie ciagnie mnie w strone chmury, tylko odwrotnie. Odpalilem wiec w kierunku otwartego nieba, na wschod, a dokladniej nad Olesnice. Nie chcialem walczyc z noszeniem, bo spodziewalem sie na dole problemow z ladowaniem i chcialem sie mozliwe mocno oddalic. Noszenie bylo laminarne i przelecialem w nim jakies 10 km. W tym czasie osiagnalem 1300 m. Pozniej zaczalem opadac. Na wysokosci okolo 600 m natrafilem na "sciere" czyli warstwe prejsciowa pomiedzy wiatrem gornym i dolnym (roznica kierunkow ok 90 st). Dosc silna turbulencja byla przez 100 m, pozniej znow laminarnie, ale okazalo sie, ze stoje w miejscu nad drutami Bardzo Wysokiego Napiecia. Zmienilem wiec kierunek i zakladane miejsce ladowania (staralem sie ladowac na jakims duzym polu bez drutow i blisko ludzi). Na dole wialo mocno, wiec wyszukalem olbrzymie pole pszenicy, bez zadnych przeszkod po nawietrznej i wyladowalem na wstecznym. Przejechalem w zbozu 3-4 m na plecach ciagnac besztala, ktorym w takich warunkach najlepiej zgasic skrzydlo.
Jak pozniej widzialem na radarze, cumulonimbus znad Legnicy blyskawicznie przerodzil sie w superkomorke, a nastepnie w front chlodny i masa zimnego powietrza wjechala pode mnie. Nie bylo tego widac z perspektywy lotniska, bo niebo przeslanialy nizsze,niegrozne chmury. Dalem sie zaskoczyc tempem budowania sie tego cudaka, ktory niedlugo pozniej wygenerowal grad wielkosci pingpongow jak doniosly media. U mnie noszenia przekraczaly 5 m/s. Na pewno nie wiecej niz 6,5 bo tyle vario pokazywalo na holu i nie zostalo to przekroczone. Moj odleglosc od chmury wynosila 70 km. Zdjecie ze Strzegomia
grad-7.jpg
grad-7.jpg (59.83 KiB) Przejrzano 1129 razy


Wróć do „Bezpieczeństwo i Wypadki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 23 gości