Zdarzenia 2019

Kwestie związane z bezpieczeństwem latania i zapobieganiem wypadkom. Ze względu na powagę tematu wszelakie trolowanie nie będzie tutaj tolerowane.
Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5617
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 776
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

PG Nowe przeciągnięcie po podwinięciu. Drzewa, bez obrażeń.

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 02 września 2019, 18:13

Pilot po froncie na 200 metrach zaciąga mocno sterówki i dojeżdża do ziemi w przeciągnięciu. Twierdził, że zaciągnął kiedy skrzydło skakało do przodu bo tak trzeba robić, ale w ten sposób utrzymywał je w przeciągnięciu. Na szczęście wylądował na drzewach bez obrażeń.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
MariusG
Posty: 32
Rejestracja: 03 września 2017, 14:45
Reputation: 11
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Pg, Mieroszów, Głuszyca dwa drzewowania bez obrażeń

Postautor: MariusG » 02 września 2019, 23:28

01/09/2019 - Mieroszów; z opisu sytuacji wynika, że pilot próbował się zabrać po starcie żebrząc po drzewach (jak to bywa w naturze Mieroszowa) lecz w wyniku nieprzyjaznego i nieprzewidywalnego podmuchu zahaczył i zawinął się wokół drzewa, podobno siła uderzenia była na tyle duża, że pękł kask (tutaj nie mam potwierdzenia - tylko słyszałem), standardowo GOPR.

Dzień wcześniej tj. 31.08.2019 dendrolog w Głuszycy/Grzmiącej, ciasnota w powietrzu (zjazd akwarystów) i zduszenie nad drzewami, nic nie wiem o obrażeniach więc prawdopodobnie bez lecz zasłyszałem, że oprócz porwanego glajta GOPR, uwalniając wisielca, odciął w nim też liny więc cierpienie podwójne (podobno świeże skrzydło).
Pozdrawiam!
Mariusz / MacPara ELAN 28 lime

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5617
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 776
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Pg Lijak drzewa bez obrażeń

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 02 września 2019, 23:42

Pilot wleciał w dyszę na wschód od Lijaka i tam zachodni wiatr przytrzymał go nad lasem na tyle skutecznie, że pilot musiał wylądować na drzewach. Ponieważ do ziemi pilot miał 6 metrów a po linę nie mógł sięgnąć bo miał ją w bagażniku, to musiał skorzystać z pomocy ratowników w sprowadzeniu na ziemię.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
uriuk
Site Admin
Posty: 2383
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
Reputation: 350
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Ppg, Nisko, druty. Porażenie prądem.

Postautor: uriuk » 04 września 2019, 11:57


Awatar użytkownika
marek mastalerz
Posty: 385
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 02:12
Reputation: 88
Lokalizacja: Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: marek mastalerz » 08 września 2019, 12:33

AndRand pisze:Ponieważ uprząż i paralotnia zostały przetransportowane z tego żlebu to trudno powiedzieć czy pilot był wpięty w uprząż czy nie, czy zostawił ją po wypięciu i spadł gdzieś niżej.


Hej
Pilot nie był wpięty w uprząż. Został znaleziony około 50-100 metrów niżej (w pionie) niż sprzęt u podnóża bardzo stromego żlebu.
Radio wpięte w uprząż było rozbite (urwana antena, mocno poobijane).
Pomagałem w tłumaczeniu więc mam te informacje z pierwszej ręki. Trudno jednak dokładnie przeanalizować ten wypadek, bo nie mamy szczegółowych informacji co się stało, że pilot spadł na stok (zgłaszał to nieznany pilot). Możliwe że brak możliwości skontaktowania się z innymi pilotami spowodował, że nie dało się natychmiast wezwać pomocy.

Piszę o tym w celu wyciągnięcia wniosków na przyszłość.
Wzywanie pomocy. Trzeba liczyć się z tym, że radio może ulec uszkodzeniu przy upadku lub zostać oderwane od uprzęży i może dojść do sytuacji, że nie można go użyć do wezwania pomocy. Znam przypadek kiedy po rzuceniu paczki V-taśma od spadochronu zerwała radio, które spadło na ziemię z dużej wysokości.
Wniosek: należy zastanowić się nad miejscem mocowania radia. Większość pilotów ma je mocowane na taśmie barkowej. Ale może dobrze byłoby jednak mocować je gdzieś gdzie będzie lepiej chronione. Albo mocować je w bardziej pewny sposób.
Telefon w czasie lotu musi być naładowany i w miejscu dostępnym w każdej chwili. Należy zastanowić się nad łatwym sposobem wezwania pomocy przez telefon. Może są jakieś aplikacje które jednym kliknięciem wzywają pomoc? Problem z tym, że telefon w górach może nie mieć zasięgu i jest wrażliwy na rozbicie przy upadku.
Zawsze dobrze jest mieć jakiś alternatywny sposób wzywania pomocy. Idealnie byłoby mieć SPOTa. Piloci używają SPOTa raczej w krajach gdzie jest słaba służba ratownicza albo nawet jej nie ma. Tymczasem może on się przydać wszędzie. Nawet w UE. Niestety nie jest to tanie rozwiązanie.
Inne opcje: flara, jakieś urządzenia używane przez Ski-alpinistów na wypadek lawiny, inne propozycje?


Pozdrawiam
marek mastalerz
szkoła paralotniowa cloudbase
http://cloudbase.pl/

Awatar użytkownika
calhal
Posty: 614
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:37
Reputation: 116
Lokalizacja: Grenoble, Francja
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: calhal » 08 września 2019, 12:49

marek mastalerz pisze:Zawsze dobrze jest mieć jakiś alternatywny sposób wzywania pomocy. Idealnie byłoby mieć SPOTa. Piloci używają SPOTa raczej w krajach gdzie jest słaba służba ratownicza albo nawet jej nie ma. Tymczasem może on się przydać wszędzie. Nawet w UE. Niestety nie jest to tanie rozwiązanie.
Inne opcje: flara, jakieś urządzenia używane przez Ski-alpinistów na wypadek lawiny, inne propozycje?

Tańsza alternatywa do spota to flymasterowy tracker. Z tym że trzeba zaprogramować chyba jakiś numer kolegów którzy wezwą pomoc.
Jeden kumpel ma też w kokpicie naladowany prosty telefon bez karty sim. Można próbować dzwonić na 112

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5617
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 776
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Pg, szkolenie, naciagnięcie mięśni

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 08 września 2019, 13:07

Uczeń w drugim locie tuż po oderwaniu z głębokiego przyhamowania podnosi ręce do góry i wsiada w uprząż co powoduje zanurkowanie skrzydła i wbicie się w krzaki. Pilot naciągnął dwa mięśnie w nogach i nie mógł kontynuować szkolenia. Wniosek: pierwsze oderwania powinny być robione na trawiastym stoku z dobrze dobranym nachyleniem.
Zbyszek Gotkiewicz

JakubM
Posty: 683
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 74
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Zdarzenia 2019

Postautor: JakubM » 08 września 2019, 13:41

Znacznie pewniejsze i tańsze rozwiązanie niż Spot czy inReach to PLB. Urządzenie kupuje się raz, bateria jest ważna przez 7-10 lat i nie ma opłat abonamentowych.
PLB ma 3 niezależne systemy wzywania pomocy, działa nawet w trudnym terenie gdzie nie można złapać fixa GPS.

Minus-trzeba mieć możliwość wciśnięcia przycisku SOS.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

AndRand
Posty: 127
Rejestracja: 02 listopada 2018, 20:54
Reputation: 4
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: AndRand » 08 września 2019, 15:08

JakubM pisze:Znacznie pewniejsze i tańsze rozwiązanie niż Spot czy inReach to PLB. Urządzenie kupuje się raz, bateria jest ważna przez 7-10 lat i nie ma opłat abonamentowych.
PLB ma 3 niezależne systemy wzywania pomocy, działa nawet w trudnym terenie gdzie nie można złapać fixa GPS.

Minus-trzeba mieć możliwość wciśnięcia przycisku SOS.

Urządzenie fajne, ale:
Po zakupie radiopławy należy ją zarejestrować w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego
Przed dokonaniem rejestracji, właściciel/użytkownik nadajnika sygnału niebezpieczeństwa musi dysponować ważnym pozwoleniem radiowym lub wystąpić o wydanie pozwolenia radiowego do Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
https://www.eljacht.pl/index.php/produk ... lb-i-epirb
1. Pozwolenie dla osób fizycznych (CEPT Licence) wydaje się osobie fizycznej, która posiada świadectwo klasy A lub B operatora urządzeń radiowych lub świadectwo równoważne, wydane przez uprawniony do tego organ zagraniczny, w oparciu o wymagania określone w zaleceniu CEPT T/R 61-02 (HAREC) https://www.biznes.gov.pl/pl/firma/zezw ... kiej-kat-1
Z tego co widzę to moje świadectwo SRC (operatora łączności bliskiego zasięgu VHF i GMDSS) jest niewystarczające :(

https://osprzetzeglarski.pl/sklep/703-r ... 6-mhz.html

JakubM
Posty: 683
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 74
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: JakubM » 08 września 2019, 18:52

Wszystko wyglada znacznie straszniej niż jest w rzeczywistości. Całość sprowadza się do uiszczenia 2 opłat i wysłania dwóch maili.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

freerando
Posty: 9
Rejestracja: 30 kwietnia 2017, 17:41
Reputation: 2
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Uczeń

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: freerando » 08 września 2019, 19:15

I czas odebrania sygnału wzywania pomocy przez operatora i przekazanie go dalej do służb ratunkowych trwa dosyć długo - przy niekorzystnym układzie satelitów nawet ok 2 godziny a bywa że więcej. Po wypadku (spaleniu i zatonięciu) jachtu s/y Sunrise na Bałtyku wezwanie pomocy dotarło do MRCK w Gdyni po ok 2 godzinach. Warto poczytać jak działają PLB czy EPIRB bo wielu uważa, że po włączeniu boi sygnał od razu trafia do służb, a wcale tak nie jest.
https://bitwaogotland.pl/sy-sunrise-zatonal-na-baltyku/

Krzycha
Posty: 242
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:22
Reputation: 71
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: Krzycha » 08 września 2019, 19:16

Na Bałtyk (nurkowanie) zabieram rakietnicę 6 strzałową: https://osprzetzeglarski.pl/sklep/589-r ... hnika.html na wypadek gdyby mnie podczas nurka prąd zdryfował i była by potrzeba zasygnalizowania szyprowi swojej pozycji.
Urządzenie odporne na wodę, właściwie nieśmiertelne. Producent podaje odporność na ciśnienie 30 mH2O ale działa i po wielokrotnych zanurzeniach na wielokrotnie wieksze głębokości.
A podstawową zaletą jest te 6 prób zwrócenia na siebie czyjejś uwagi. No i jest małe.

freerando
Posty: 9
Rejestracja: 30 kwietnia 2017, 17:41
Reputation: 2
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Uczeń

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: freerando » 08 września 2019, 19:23

Trochę o PLB, EPIRB i systemie Cospas-Sarsat: https://www.ulc.gov.pl/pl/zegluga-powie ... pas-sarsat

Jajolot
Posty: 4
Rejestracja: 03 czerwca 2019, 00:30
Reputation: 0
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: Jajolot » 08 września 2019, 20:29

marek mastalerz pisze:
AndRand pisze:Ponieważ uprząż i paralotnia zostały przetransportowane z tego żlebu to trudno powiedzieć czy pilot był wpięty w uprząż czy nie, czy zostawił ją po wypięciu i spadł gdzieś niżej.


Hej
Pilot nie był wpięty w uprząż. Został znaleziony około 50-100 metrów niżej (w pionie) niż sprzęt u podnóża bardzo stromego żlebu.
Radio wpięte w uprząż było rozbite (urwana antena, mocno poobijane).
Pomagałem w tłumaczeniu więc mam te informacje z pierwszej ręki. Trudno jednak dokładnie przeanalizować ten wypadek, bo nie mamy szczegółowych informacji co się stało, że pilot spadł na stok (zgłaszał to nieznany pilot). Możliwe że brak możliwości skontaktowania się z innymi pilotami spowodował, że nie dało się natychmiast wezwać pomocy.

Piszę o tym w celu wyciągnięcia wniosków na przyszłość.
Wzywanie pomocy. Trzeba liczyć się z tym, że radio może ulec uszkodzeniu przy upadku lub zostać oderwane od uprzęży i może dojść do sytuacji, że nie można go użyć do wezwania pomocy. Znam przypadek kiedy po rzuceniu paczki V-taśma od spadochronu zerwała radio, które spadło na ziemię z dużej wysokości.
Wniosek: należy zastanowić się nad miejscem mocowania radia. Większość pilotów ma je mocowane na taśmie barkowej. Ale może dobrze byłoby jednak mocować je gdzieś gdzie będzie lepiej chronione. Albo mocować je w bardziej pewny sposób.
Telefon w czasie lotu musi być naładowany i w miejscu dostępnym w każdej chwili. Należy zastanowić się nad łatwym sposobem wezwania pomocy przez telefon. Może są jakieś aplikacje które jednym kliknięciem wzywają pomoc? Problem z tym, że telefon w górach może nie mieć zasięgu i jest wrażliwy na rozbicie przy upadku.
Zawsze dobrze jest mieć jakiś alternatywny sposób wzywania pomocy. Idealnie byłoby mieć SPOTa. Piloci używają SPOTa raczej w krajach gdzie jest słaba służba ratownicza albo nawet jej nie ma. Tymczasem może on się przydać wszędzie. Nawet w UE. Niestety nie jest to tanie rozwiązanie.
Inne opcje: flara, jakieś urządzenia używane przez Ski-alpinistów na wypadek lawiny, inne propozycje?


Pozdrawiam

Jest taki gadget, mała pchełka policzona z aplikacja przez bluetooth. Jedno naciśnięcie i wysyła położenie pod wcześniej zdefiniowane numery.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Jajolot
Posty: 4
Rejestracja: 03 czerwca 2019, 00:30
Reputation: 0
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: Jajolot » 08 września 2019, 20:30

Jajolot pisze:
marek mastalerz pisze:
AndRand pisze:Ponieważ uprząż i paralotnia zostały przetransportowane z tego żlebu to trudno powiedzieć czy pilot był wpięty w uprząż czy nie, czy zostawił ją po wypięciu i spadł gdzieś niżej.


Hej
Pilot nie był wpięty w uprząż. Został znaleziony około 50-100 metrów niżej (w pionie) niż sprzęt u podnóża bardzo stromego żlebu.
Radio wpięte w uprząż było rozbite (urwana antena, mocno poobijane).
Pomagałem w tłumaczeniu więc mam te informacje z pierwszej ręki. Trudno jednak dokładnie przeanalizować ten wypadek, bo nie mamy szczegółowych informacji co się stało, że pilot spadł na stok (zgłaszał to nieznany pilot). Możliwe że brak możliwości skontaktowania się z innymi pilotami spowodował, że nie dało się natychmiast wezwać pomocy.

Piszę o tym w celu wyciągnięcia wniosków na przyszłość.
Wzywanie pomocy. Trzeba liczyć się z tym, że radio może ulec uszkodzeniu przy upadku lub zostać oderwane od uprzęży i może dojść do sytuacji, że nie można go użyć do wezwania pomocy. Znam przypadek kiedy po rzuceniu paczki V-taśma od spadochronu zerwała radio, które spadło na ziemię z dużej wysokości.
Wniosek: należy zastanowić się nad miejscem mocowania radia. Większość pilotów ma je mocowane na taśmie barkowej. Ale może dobrze byłoby jednak mocować je gdzieś gdzie będzie lepiej chronione. Albo mocować je w bardziej pewny sposób.
Telefon w czasie lotu musi być naładowany i w miejscu dostępnym w każdej chwili. Należy zastanowić się nad łatwym sposobem wezwania pomocy przez telefon. Może są jakieś aplikacje które jednym kliknięciem wzywają pomoc? Problem z tym, że telefon w górach może nie mieć zasięgu i jest wrażliwy na rozbicie przy upadku.
Zawsze dobrze jest mieć jakiś alternatywny sposób wzywania pomocy. Idealnie byłoby mieć SPOTa. Piloci używają SPOTa raczej w krajach gdzie jest słaba służba ratownicza albo nawet jej nie ma. Tymczasem może on się przydać wszędzie. Nawet w UE. Niestety nie jest to tanie rozwiązanie.
Inne opcje: flara, jakieś urządzenia używane przez Ski-alpinistów na wypadek lawiny, inne propozycje?


Pozdrawiam

Jest taki gadget, mała pchełka policzona z aplikacja przez bluetooth. Jedno naciśnięcie i wysyła położenie pod wcześniej zdefiniowane numery.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

https://flic.io


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

AndRand
Posty: 127
Rejestracja: 02 listopada 2018, 20:54
Reputation: 4
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: AndRand » 08 września 2019, 22:34

JakubM pisze:Wszystko wyglada znacznie straszniej niż jest w rzeczywistości. Całość sprowadza się do uiszczenia 2 opłat i wysłania dwóch maili.

Wg tego co znajduję to do pozwolenia radiowego potrzebne jest świadectwo klasy A lub B operatora urządzeń radiowych :|

tooosh
Posty: 165
Rejestracja: 10 lutego 2016, 23:20
Reputation: 41
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: tooosh » 08 września 2019, 23:04

Jajolot pisze:Jest taki gadget, mała pchełka policzona z aplikacja przez bluetooth. Jedno naciśnięcie i wysyła położenie pod wcześniej zdefiniowane numery.


Część telefonów ma wbudowane SOS, np. mój Xiaomi wysyła dane do trzech kontaktów po pięciokrotnym wciśnięciu guzika power.

Na wyjazdach na latanie namawiam kolegów na udostępnienie swojej pozycji w aplikacji google maps. Widać grupę na jednej mapie, póki mają zasięg sieci komórkowej. Są aplikacje, które można aktywować zdalnie przez hasło SMS i otrzymać zwrotnie pozycję, ale google maps sprawdza się lepiej. Z pięcioma osobami widzimy się 24/7 przez cały sezon, bo nikomu nie chce się tego wyłączać.

Andrzejt
Posty: 361
Rejestracja: 31 grudnia 2015, 12:17
Reputation: 25
Lokalizacja: Nawojowa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: RE: Re: Zdarzenia 2019

Postautor: Andrzejt » 08 września 2019, 23:44

tooosh pisze:
Jajolot pisze:Jest taki gadget, mała pchełka policzona z aplikacja przez bluetooth. Jedno naciśnięcie i wysyła położenie pod wcześniej zdefiniowane numery.


Część telefonów ma wbudowane SOS, np. mój Xiaomi wysyła dane do trzech kontaktów po pięciokrotnym wciśnięciu guzika power.

Na wyjazdach na latanie namawiam kolegów na udostępnienie swojej pozycji w aplikacji google maps. Widać grupę na jednej mapie, póki mają zasięg sieci komórkowej. Są aplikacje, które można aktywować zdalnie przez hasło SMS i otrzymać zwrotnie pozycję, ale google maps sprawdza się lepiej. Z pięcioma osobami widzimy się 24/7 przez cały sezon, bo nikomu nie chce się tego wyłączać.
O tym samym miałem pisać. Android ma domyślnie wbudowana taka opcję, trzeba tylko ja włączyć. Ustawia się numer na który mają zostać wysłane dane. Klika się 3 razy zasilanie i tel robi zdjęcia z przedniej i tylnej kamery, ustala pozycję GPS i takie dane wysyła na wskazany numer. Minus - musi być zasięg sieci i pewnie dane mobilne. Czy wysyła po alarmowych, czy normalnie to nie wiem. Testowałem jak miałem zasięg i wystraszony szwagier po kilku minutach dzwonił (byłem trochu zamordowany impreza więc mógł się wystraszyć)

SP8EBC
Posty: 475
Rejestracja: 29 grudnia 2015, 22:01
Reputation: 35
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Były Pilot
Kontaktowanie:

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: SP8EBC » 09 września 2019, 09:11

AndRand pisze:
JakubM pisze:Znacznie pewniejsze i tańsze rozwiązanie niż Spot czy inReach to PLB. Urządzenie kupuje się raz, bateria jest ważna przez 7-10 lat i nie ma opłat abonamentowych.
PLB ma 3 niezależne systemy wzywania pomocy, działa nawet w trudnym terenie gdzie nie można złapać fixa GPS.

Minus-trzeba mieć możliwość wciśnięcia przycisku SOS.

Urządzenie fajne, ale:
Po zakupie radiopławy należy ją zarejestrować w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego
Przed dokonaniem rejestracji, właściciel/użytkownik nadajnika sygnału niebezpieczeństwa musi dysponować ważnym pozwoleniem radiowym lub wystąpić o wydanie pozwolenia radiowego do Urzędu Komunikacji Elektronicznej.
https://www.eljacht.pl/index.php/produk ... lb-i-epirb
1. Pozwolenie dla osób fizycznych (CEPT Licence) wydaje się osobie fizycznej, która posiada świadectwo klasy A lub B operatora urządzeń radiowych lub świadectwo równoważne, wydane przez uprawniony do tego organ zagraniczny, w oparciu o wymagania określone w zaleceniu CEPT T/R 61-02 (HAREC) https://www.biznes.gov.pl/pl/firma/zezw ... kiej-kat-1
Z tego co widzę to moje świadectwo SRC (operatora łączności bliskiego zasięgu VHF i GMDSS) jest niewystarczające :(

https://osprzetzeglarski.pl/sklep/703-r ... 6-mhz.html


Jeżeli chodzi o radiopławy to nie trzeba na nie pozwolenia amatorskiego. To co podlinkowałeś w drugim paragrafie to jak widać po linku 'Pozwolenie radiowe dla stacji amatorskiej kat 1' i nie odnosi się w ogóle do tego tematu. Radiopłatwe po prostu się rejestruje (żeby było wiadomo kogo w ogóle ratować) i jest to jakaś tam forma pozwolenia radiowego na nie.

Ja na lataniu używam jeszcze czegoś takiego: https://aprs.fi/#!mt=roadmap&z=11&call=a%2FSP8EBC-7&timerange=43200&tail=43200 Jako że bardzo nie podoba mi się idea wszystko w jednym, to jest to dodatkowe i całkowicie niezależne urządzenie, którego używam do live-trackingu. Kumpel (Grzesiek vel Łysy, może niektórzy kojarzą) ma to samo urządzenie w wiatrakowcu. I o ile APRS działa bardzo dobrze, to z jego własnym trackerem GSM bywają czasami problemy i to na relatywnie niewielkiej wysokości.

Telefonu komórkowego, zwłaszcza z Androidem czy iOS w ogóle nie traktował bym jako pewne urządzenie do wezwania pomocy. Poza krótkim czasem działania na baterii dzieją się różne inne rzeczy. Ostatnio mój andek nagle stwierdził, że chce sobie zaktualizować kilka aplikacji po czym (najprawdopodobniej z przegrzania wynikłego z zawieszenia jednej z nich) wpadł w pętle resetów, z której za bardzo nie chciał wyjść. Wtedy człowiek zdaje sobie sprawę, że Nokia 6310i to jednak bardzo dobry telefon :)
Pentaconta PC1000 uber alles!! https://www.youtube.com/watch?v=xunVxp-mqqY

Mateusz Lubecki
tel: +48 660 43 44 46

AndRand
Posty: 127
Rejestracja: 02 listopada 2018, 20:54
Reputation: 4
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Zdarzenia 2019

Postautor: AndRand » 09 września 2019, 20:13

SP8EBC pisze:Jeżeli chodzi o radiopławy to nie trzeba na nie pozwolenia amatorskiego. To co podlinkowałeś w drugim paragrafie to jak widać po linku 'Pozwolenie radiowe dla stacji amatorskiej kat 1' i nie odnosi się w ogóle do tego tematu. Radiopłatwe po prostu się rejestruje (żeby było wiadomo kogo w ogóle ratować) i jest to jakaś tam forma pozwolenia radiowego na nie.

Dzięki za info.
Dla mnie pozwolenie radiowe to pozwolenie radiowe.


Wróć do „Bezpieczeństwo i Wypadki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 11 gości