Komentarze do: WYPADKI 2016

Kwestie związane z bezpieczeństwem latania i zapobieganiem wypadkom. Ze względu na powagę tematu wszelakie trolowanie nie będzie tutaj tolerowane.
SP8EBC
Posty: 464
Rejestracja: 29 grudnia 2015, 22:01
Reputation: 34
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Były Pilot
Kontaktowanie:

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: SP8EBC » 29 marca 2016, 23:08

Nazwisko Łuczyński nic mi nie mówi. Marek jest akurat tutaj dość zdecydowanym Wyjątkiem. Widziałem go w Bassano na zawodach i wiem, że umie latać i zna się na tym co robi. Kiedyś planowałem z nim wyjazd do Bassano ale ceny niestety miał zaporowe jak na moje możliwości finansowe, choć są pewnie robione pod Warszawę i jest to dla mnie w 100% zrozumiałe.

Znam jednak z widzenia a często z własnych doświadczeń wielu instruktorów (powiedzmy co najmniej 5) wobec których mam konkretne zastrzeżenia i literalnie mogę powiedzieć co robią moim zdaniem źle.
Pentaconta PC1000 uber alles!! https://www.youtube.com/watch?v=xunVxp-mqqY

Mateusz Lubecki
tel: +48 660 43 44 46

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 3470
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 472
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 29 marca 2016, 23:17

Łuczyński to ta szkoła w której pracuję. Topparagliding. Nie chce żebyś twierdził że Elspeedo szkoli lepiej niż ja z Trollem bez podania mi faktów. Cena to drogi problem. Twierdzisz że ktoś szkoli drożej niż Czesi, ale nie porównujesz co w ramach tej opłaty pilot otrzymuje w jednej i w drugiej szkole. Jak mamy porównać różne szkoły jeśli porównanie opierasz wyłącznie na swoich przekonaniach. O szkole Cwudzińskiego słyszałem też bardzo dobre opinie. Jak ma wyglądać w tej sytuacji twoja ogólna opinia o polskich szkołach.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
Lucjan Piekutowski
Posty: 1011
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
Reputation: 63
Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Lucjan Piekutowski » 29 marca 2016, 23:44

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Jeśli to nie jest generalizacja to porównaj to co napisałeś o Elspeedo z takimi szkołami jak szkolą Sokoła, Mastalerza czy Łuczyńskiego. I z jakimiś szkołami które według ciebie nie dorównują Elspeedo.


Wypadałoby się odnieść po kolei do kilku postów. Napiszę ogólnie w odpowiedzi do Mateusza i Zbyszka:

Elspeedo szkoli dobrze. A może nazwałbym to mądrze, z głową. Na kursie oswajają ze specyfiką latania na paralotni co moim zdaniem jest bardzo ważne. Wiem jak szkolą bo byłem, to co pisze Mateusz się zgadza. Czy pojechałbym tam jeszcze raz? Oczywiście i zamierzam odwiedzać tę szkołę jeśli tylko będzie okazja.
Polski kurs również robiłem. W szkole "Glajt" z Koszalina. Czy wybrałbym ich ponownie? Również tak. W ogóle to wybrałbym w tej chwili każdą polską czy czeską szkołę, która zaoferowała by mi to co chciałbym podszlifować w moim lataniu, ale piszę to TERAZ, na tę chwilę.
Jako zupełnie zielony liść nie wiedziałem co mi jest potrzebne, musiałem znaleźć ludzi, którzy mi powiedzą i byli to ludzie z Elspeedo. Pomogli.

Do Zbyszka, Poziom szkół jest różny, od średniego, przez wyższy do wysokiego. Wystarczy zrobić/ powiesić jakiś ranking tu na forum to sami zobaczycie. Szkoły z wysokim poziomem w Polsce istnieją, ale jest ich kilka. Reszta wyrabia program. To powoduje, że większość pilotów musi sama szukać dalszej drogi rozwoju i moim zdaniem nie jest to aż takie całkiem głupie. Kto chce, to nawet po ''średniej jakości" szkoleniu dojdzie z czasem do wysokiego poziomu. Musi ćwiczyć. Fakt, gdyby w tej większości szkół poziom poszedł w górę, to na pewno więcej byłoby latających bezpośrednio po kursie. Jeszcze jedno. W Elspeedo robiliśmy połówki jako regularny element kursu, różnica między polskimi szkołami jest o tyle ważna, że w jakiś tam sposób to mnie nauczyło zaufania do glajta, pokazało jego zachowania. W Polskich szkołach też zdarzają się wingovery, czy coś na kształt spirali, ale jednostkowo i dla chętnych. Moim zdaniem przydałyby się w Pl fronty i połówki, jak też jakiś wstęp do aktywnego latania.

SP8EBC
Posty: 464
Rejestracja: 29 grudnia 2015, 22:01
Reputation: 34
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Były Pilot
Kontaktowanie:

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: SP8EBC » 29 marca 2016, 23:46

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Łuczyński to ta szkoła w której pracuję. Topparagliding. Nie chce żebyś twierdził że Elspeedo szkoli lepiej niż ja z Trollem bez podania mi faktów.

Zbyszek, nie odbieraj po raz kolejny tego jako wycieczkę osobistą na Twoją osobę, bo znowu będziesz mi przekazywał pozdrowienia przez naszego wspólnego znajomego a mojego sąsiada :P

Nie napisałem też o wszystkich instruktorach. Zdanie "W zdecydowanej większości" nie jest równoznaczne "Wszyscy". Nie przeczę, że są dobrzy instruktorzy ale jest też bardzo dużo złych i myślę, że zarówno ja jak i Ty doskonale zdajemy sobie z tego sprawę. Nie znam Ciebie jako Instruktora, tak samo jak nie znam szkoły Topparalotnie i Pana Łuczyńskiego i Pana Cwudzińskiego. Nie znam, to się nie wypowiadam ani na tak ani na nie. Pamiętasz jednak na pewno sprawę śląskiego śmiertelnego wypadku PPG na skrzydle prototypowym. Tam zawinił ewidentnie instruktor, który wcisnął kompletnie nieświadomemu kursantowi skrzydło, które nie nadawało się do latania a podczas samego kursu nie wspomniał o spirali i zagrożeniach z nią związanych. Kiedyś podczas rozmowy telefonicznej Uriuk uzmysłowił mi, że brak praktycznej znajomości spirali może mnie pewnego dnia dużo kosztować. OK nie zaprzeczam ale po prostu jak nie umiem robić takich rzeczy, to nie podejmuję prób i odstawiam to na bliżej nieokreśloną przyszłość i pewnie jakiś SIV. Teraz można by gdybać ale wystarczyło by, że gdyby w przypadku pilota ze Śląska instruktor kładł by do głowy nt spirali i zbyt gwałtownych, samowolnych prób jej wykonywania, to chłop może by teraz żył..

Ceny Czechów też nie zawsze da się przebić, ze względu na kursy walut. Dla rodowitego Czecha tyle ile za szkolenie chcą Elszybcy to może jest dużo ale dla Polaka jest już inaczej. Nigdy tego nie liczyłem ale może po prostu polscy instruktorzy nie są w stanie zejść z cenami poniżej Elszybkich, bo musieli by już dokładać do interesu a nie o to przecież chodzi.
Pentaconta PC1000 uber alles!! https://www.youtube.com/watch?v=xunVxp-mqqY

Mateusz Lubecki
tel: +48 660 43 44 46

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 3470
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 472
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 29 marca 2016, 23:54

Wciąż piszesz ogólnikami. Ja bym chciał konkrety. Jedna szkoła zrealizowała następujący program: rodzaje ćwiczeń, ilość powtórzeń, czas spędzony podczas ćwiczeń naziemnych i w powietrzu, cena za to szkolenie. Druga szkoła zrobiła to tak:. Rozmawiajmy o konkretach.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
Lucjan Piekutowski
Posty: 1011
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
Reputation: 63
Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Lucjan Piekutowski » 30 marca 2016, 00:00

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Łuczyński to ta szkoła w której pracuję. Topparagliding. Nie chce żebyś twierdził że Elspeedo szkoli lepiej niż ja z Trollem bez podania mi faktów. Cena to drogi problem. Twierdzisz że ktoś szkoli drożej niż Czesi, ale nie porównujesz co w ramach tej opłaty pilot otrzymuje w jednej i w drugiej szkole. Jak mamy porównać różne szkoły jeśli porównanie opierasz wyłącznie na swoich przekonaniach. O szkole Cwudzińskiego słyszałem też bardzo dobre opinie. Jak ma wyglądać w tej sytuacji twoja ogólna opinia o polskich szkołach.


Kompletnie niezależnie od Mateusza napisze tak: Znając podejście i zacięcie ludzi z Elspeedo, a także ich nazwijmy to "paralotniowo-pilotażowo-instruktorskie doświadczenie", mogę się domyślać że Wy z Trollem szkolicie tak samo dobrze lub lepiej. Wynika to z Waszego doświadczenia i stale powiększanego nalotu, a także doświadczenia instruktorskiego, z podnoszeniem w tym zakresie kwalifikacji. Co pilot otrzymuje w ramach ceny możemy zaraz porównać, to chyba da się zrobić? Czesi wygrywają trochę przewalutowaniem, bo wychodzi tam taniej po prostu, ale też tym że często wychodzą poza program bo u nich nie ma sztywnych ram. Instruktorzy na kursie nie liczą lotów, tylko indywidualnie szlifują konktretne umiejętności jak np. użycie speeda, zakładanie uszu, wytracanie wysokości na pozycji, budowanie kręgu, lądowanie. Cwudziński również jest czynnym pilotem i pasjonatem latania. Kursantów również potrafi potraktować indywidualnie. Jego kursanci latają naprawdę bardzo dobrze już jako kursanci. Nie wiem jaki ma do nich klucz? Może to, że lata razem z nimi i ma bardzo dobrze zorganizowane szkolenia i odpowiednie doświadczone osoby w firmie?

wojtek
Posty: 40
Rejestracja: 31 grudnia 2015, 08:07
Reputation: 1
Lokalizacja: Azja
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: wojtek » 30 marca 2016, 02:07

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Wciąż piszesz ogólnikami. Ja bym chciał konkrety. Jedna szkoła zrealizowała następujący program: rodzaje ćwiczeń, ilość powtórzeń, czas spędzony podczas ćwiczeń naziemnych i w powietrzu, cena za to szkolenie. Druga szkoła zrobiła to tak:. Rozmawiajmy o konkretach.


Zbyszek, nie bylo to do mnie, ale napisze Ci konkrety nt. szkolenia w Polsce, w szkole XYZ, lipiec-sierpien 2015 (Etap 1+2), cena 2k.
Cwiczenia naziemne: moze 1 godzina biegania ze skrzydlem w 1szy dzien. Cwiczenia alpejki "jak ktos chce" w jedno popoludnie.
Loty: 30 lotow za wyciagarka. Cwiczenia w czasie lotow: zakrety, krazania, podchodzenie do ladowania, uszy (2 loty). Nie bylo nic o lataniu w termie na 2gim etapie, po prostu zloty z 300-400m.
Do ciekawostek, wg. mnie, nalezy latanie w za duzej uprzezy (zmiesciloby sie 1.5 mnie) i bez zapasu (nie wiem, moze jestem przewrazliwiony, ale zapas dawalby mi jakies poczucie bezpieczenstwa, szczegolnie podczas 2giego etapu, kiedy loty byly pow. 300m).
Teoria, przerobiona. Na plus trzeba dodac, ze bardzo fajnie zrobione zajecia o strefach.

w.

Awatar użytkownika
Lucjan Piekutowski
Posty: 1011
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
Reputation: 63
Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Lucjan Piekutowski » 30 marca 2016, 08:05

Elspeedo, Kurs podstawowy Do licencji PL A: Tydzień, 4 dni lotne. 1 dzień - lekarz, sprawy organizacyjne, zapoznanie ze sprzętem, pokaz alpejki rozkładania i składania skrzydła. Wycieczka na startowisko i lądowisko, omówienie. Początek teorii. 2 dzień Teoria, brak pogody, decyzja wyjazd do Bassano, po drodze przystanek na górce szkolnej, ok 10 lotów typu dupozloty wskazówki jak startować i lądować. Przydział sprzętu. Każdy kursant miał swój własny komplet sprzętu podpisany jego imieniem dodatkowo nr. swojego plecaka. 3 dzień, regulacje uprzęży, wkładanie zapasu, omówienie jak rzucać zapas, loty ze startowiska "maty". W lotach zakręty o 90, 180, pełny krąg, uszy, uszy+speed,podejście do lądowania na pozycji, wyjście na prostą, lądowanie. 5 lotów, wieczorem teoria. 4 dzień od rana loty, uszy,uszy speed, frontsztal, połówka i "trzymana asymetria" czyli podwiniecie po jednej stronie z utrzymaniem kierunku lotu, 5 lotów lub jak ktoś się szybko pakował do busa, to więcej, wieczorem teoria. 5 dzień, loty doskonalące, w jednym locie B-sztal, jeden lot egzaminacyjny i jeden samodzielny. 3 loty. 5 dzień, droga powrotna (szczerze mówiąc kompletnie jej nie pamiętam, co się wtedy działo?? :D). 6 dzień, jeszcze teoria, przypomnienie, podsumowanie omówienie kursu, wręczenie różnych gadżetów, skryptu o pogodzie (bardzo fajny), potem egzamin teoretyczny (test). 7 dzień, rozliczenie, wyjazd do siedziby szkoły, dla chętnych zakupy jakiegoś drobnego sprzętu (a można było też kupić ten "duży" sprzęt, ale tu nie znam szczegółów, nikt tego nie proponował choć na miejscu wiem że mieli skrzydła uprzęże, prawdopodobnie jako oferta sklepu. Wiem, że absolwenci mają na wszystko zniżkę. I to by było na tyle. Koledzy co się szkolili w elspeedo poprawcie mnie jeśli czegoś zapomniałem, albo dopiszcie od siebie. Aha. To był rok 2010. W każdym locie, czego nie napisałem był start klasykiem i lądowanie z planowaniem miejsca i wytracaniem wysokości ale to chyba jasne :), alpejka, dla chętnych. Jeszcze jedno. Termiki jako takiej nie było w programie ale instruktorzy mówili na radiu np "Tutaj Cię nosi, zakręć sobie, przyhamuj delikatnie" Jeśli ktoś poprosił można było po wykonaniu ćwiczeń załapać się na bąbel, z instruktażem na radiu. Bywało, że ktoś latał nawet dwa razy dłużej niż trwa zlot, oczywiście instruktor go pilnował w tym czasie.

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 3470
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 472
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 30 marca 2016, 09:03

Lucjan. Po takim kursie wstępnym piloci w Czechach mają prawo samodzielnie latać, choć w zamyśle było to latanie z ograniczeniami. Kto chciał sobie zlatywać ze swojej górki może to robić legalnie, kto chciał doskonalić swoje latanie dalej się szkolił. W Polsce wymyślono jedno dopuszczenie do latania i na początku zakładało ono pilota o wyższym stopniu umiejętności. Jednak piloci nie porównywali programów szkolenia a jedynie cenę za uzyskanie uprawnień. Dlatego nasze szkoły musiały obniżyć poziom szkolenia do czeskiego, choć trzeba przyznać że niektóre szkoły wykazały się nadgorliwością w tym obniżaniu. Dziwi mnie tylko to, że niezadowoleni piloci nie chcą ujawniać które szkoły źle szkolą. Słyszałem o szkoleniach gdzie na cala szkoloną grupę było tylko jedno skrzydło, instruktor spóźniał się dwie godziny a radio do komunikacji z wyciągarką musiał oddać pilot który przyjechał na doszkolenie ze swoim sprzętem.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
Lucjan Piekutowski
Posty: 1011
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
Reputation: 63
Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Lucjan Piekutowski » 30 marca 2016, 11:23

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Lucjan. Po takim kursie wstępnym piloci w Czechach mają prawo samodzielnie latać, choć w zamyśle było to latanie z ograniczeniami.


To prawda że mogą samodzielnie latać i że jest to latanie z pewnymi ograniczeniami, a przynajmniej w założeniu było.

Zbyszek Gotkiewicz pisze: Kto chciał sobie zlatywać ze swojej górki może to robić legalnie, kto chciał doskonalić swoje latanie dalej się szkolił

W atermicznych warunkach (któe występują rzadko) a Ta "górka" w Czechach może mieć np 1300m.


Zbyszek Gotkiewicz pisze:W Polsce wymyślono jedno dopuszczenie do latania i na początku zakładało ono pilota o wyższym stopniu umiejętności. Jednak piloci nie porównywali programów szkolenia a jedynie cenę za uzyskanie uprawnień. Dlatego nasze szkoły musiały obniżyć poziom szkolenia do czeskiego, choć trzeba przyznać że niektóre szkoły wykazały się nadgorliwością w tym obniżaniu.


I tu mam problem, bo nie pamiętam tych czasów gdy były inne stopnie wyszkolenia, gdybym zaczął z 10 lat wcześniej to pewnie pamiętałbym L-ki, L+H
czy Aogr. Apłn.

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Dziwi mnie tylko to, że niezadowoleni piloci nie chcą ujawniać które szkoły źle szkolą. Słyszałem o szkoleniach gdzie na cala szkoloną grupę było tylko jedno skrzydło, instruktor spóźniał się dwie godziny a radio do komunikacji z wyciągarką musiał oddać pilot który przyjechał na doszkolenie ze swoim sprzętem.


Napiszę, co ja myślę, najwyżej mnie Zbyszku naprostujesz, bo Ty pamiętasz te czasy. Kiedyś nie było instruktorów w ogóle. Później instruktorem można było zostać dość łatwo (np. nie trzeba było latać w zawodach). Domyślam się że też sposób kwalifikacji instruktorów był mniej skomplikowany, bez obecnej zaporowości. Co do obniżania poziomu do Czeskiego to się nie zgodzę. Myśle, że to właśnie kiedyś (w czasach L-ek) był niski poziom, przez właśnie dostępność bycia instruktorem i mało obostrzeń w tej kwestii, nie wiem z czego to wynika, może z transformacji osób które latały po partyzancku - pionierów tego sportu w panów instruktorów. Siłą rzeczy oni musieli zostać instruktorami bo byli pierwsi i tak się potem porobiło, że zostali na tym poziomie, niektórzy, stad np. latanie bez speeda czy bez zapasu. Mogę się mylić, ale jak patrzę na jakieś VHSowe filmy ze starych szkoleń z instruktorami, to uważam, że teraz jest lepiej niż kiedyś.

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 3470
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 472
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 30 marca 2016, 12:07

Lucjan. Nie chce oceniać ogólnie poziomu szkolenia bo jest zbyt duże zróżnicowanie pomiędzy szkołami aby wrzucać wszystkich do jednego worka. Co do licencji paralotniowej "L" to był odpowiednik obecnego pierwszego etapu. Piloci nagminnie nadużywali tej licencji do samodzielnego latania nie kształcących się do wyższych licencji. Wniosek z tego jest taki, że piloci pa kształcić się tam gdzie najłatwiej jest zdobyć uprawnienia. Z mojego doświadczenia wynika, że niewielki odsetek kandydatów na pilotów jest zainteresowany uzyskaniem wysokich kwalifikacji oraz rozwijaniem tych już posiadanych. Nie da się z tym walczyć. Można tylko się dostosować, ale nie wolno wylewać dziecka z kąpielą i odcinać pilotów chcących się rozwijać od możliwości robienia tego pod nadzorem.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
Lucjan Piekutowski
Posty: 1011
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
Reputation: 63
Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Lucjan Piekutowski » 30 marca 2016, 15:21

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Lucjan. Nie chce oceniać ogólnie poziomu szkolenia bo jest zbyt duże zróżnicowanie pomiędzy szkołami aby wrzucać wszystkich do jednego worka. Co do licencji paralotniowej "L" to był odpowiednik obecnego pierwszego etapu. Piloci nagminnie nadużywali tej licencji do samodzielnego latania nie kształcących się do wyższych licencji. Wniosek z tego jest taki, że piloci pa kształcić się tam gdzie najłatwiej jest zdobyć uprawnienia. Z mojego doświadczenia wynika, że niewielki odsetek kandydatów na pilotów jest zainteresowany uzyskaniem wysokich kwalifikacji oraz rozwijaniem tych już posiadanych. Nie da się z tym walczyć. Można tylko się dostosować, ale nie wolno wylewać dziecka z kąpielą i odcinać pilotów chcących się rozwijać od możliwości robienia tego pod nadzorem.


W całości się zgadzam. piloci chcą mieć możliwość latania z jedną licencją. Podobnie jak większości kierowców wystarcza prawo jazdy B, nie ma w nim ograniczenia, co do warunków użytkowania pojazdu, a tylko typ pojazdu, masa itp, można z tym jeździć po całym świecie a przynajmniej po większości. większość pilotów chce mieć po prostu możliwość latania. Niewielka ilość chce się rozwijać. Zostają zawodnikami, instruktorami, robią wyższe stopnie szkolenia. Natomiast są i tacy którzy po zwykłym ŚK dwuetapowym z powodzeniem od lat latają i startują w zawodach. Skoro mają potwierdzony nalot kilka tysięcy godzin, nie ma sensu udowadnianie ich umiejętności 3 etapem, czy jakimś dodatkowym egzaminem. Domyślam się, że i tak żeby mieć licencję sportową to trzeba coś tam przedstawić, podobnie jak do IPPI trzeba potwierdzić nalot. Nie jestem za tym żeby rozmnażać stopnie wyszkolenia do licencji. Raczej jestem za udostępnieniem opieki instruktorskiej zaraz po kursie. Dziś jest różnie. Jedni znajdują opiekunów a inni z premedytacją ich omijają cóż...

Meritum było takie, że ktoś po kursie nie umie latać, albo może inaczej, lata niepewnie i źle. Moim zdaniem powinien w takim wypadku nadal ćwiczyć. Świeżo upieczony kierowca również nie ma doświadczenia na drodze, robi wszystko wolniej, reaguje inaczej, ale nikt go na drugi kurs nie wysyła. Po roku już umie jeździć, no chyba że nie umie, no to sory... Jeśli u kogoś trening nie powoduje wzrostu umiejętności to znaczy że chyba ma jakieś deficyty i się nie nadaje.

Awatar użytkownika
Marcus Biesioroff
Posty: 320
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 00:22
Reputation: 93
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

[OT] Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Marcus Biesioroff » 30 marca 2016, 19:44

SP8EBC pisze:Jeżeli chodzi o Marka, to mutacja jego ksywy do formy "Biesior" nie jest moim wymysłem, a już w ogóle nie mam na myśli tutaj żadnych wycieczek. Zasłyszałem to od kogoś gdy siedziałem 2 dni w Sudetach m.in. na montażu stacji na Dzikowcu...

Wszystko się zgadza ;) mój oficjalny, urzędowo potwierdzony pseudonim to Marcus `biesior` Biesioroff i nie mam pretensji jeśli kto mnie tak nazywa.
Lubię patrzeć na niebo, bo wiem, że go nie wyasfaltują

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 3470
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 472
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: [OT] Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 30 marca 2016, 20:32

Marcus Biesioroff pisze:
SP8EBC pisze:Jeżeli chodzi o Marka, to mutacja jego ksywy do formy "Biesior" nie jest moim wymysłem, a już w ogóle nie mam na myśli tutaj żadnych wycieczek. Zasłyszałem to od kogoś gdy siedziałem 2 dni w Sudetach m.in. na montażu stacji na Dzikowcu...

Wszystko się zgadza ;) mój oficjalny, urzędowo potwierdzony pseudonim to Marcus `biesior` Biesioroff i nie mam pretensji jeśli kto mnie tak nazywa.


Ok. Dopóki sam go nie użyłeś to nie chciałem aby ktoś przekręcał nicki.
Zbyszek Gotkiewicz

SP8EBC
Posty: 464
Rejestracja: 29 grudnia 2015, 22:01
Reputation: 34
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Były Pilot
Kontaktowanie:

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: SP8EBC » 31 marca 2016, 00:00

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Wciąż piszesz ogólnikami. Ja bym chciał konkrety. Jedna szkoła zrealizowała następujący program: rodzaje ćwiczeń, ilość powtórzeń, czas spędzony podczas ćwiczeń naziemnych i w powietrzu, cena za to szkolenie. Druga szkoła zrobiła to tak:. Rozmawiajmy o konkretach.


OK. Żeby nie poprzestawać na ogólnikach poniżej przedstawiam mój subiektywny ranking szkół i instruktorów u których się uczyłem. Szkoły są wymieniane chronologicznie. Jak sam zobaczysz dwie z nich oceniam sumarycznie na minus a dwie na plus, posługując się konkretnymi argumentami. Zrobiłeś Zbyszek kiedyś ranking polskich szkół ale w mojej opinii cała idea spaliła na panewce. Zamiast miarodajnie pokazać kto jest lepszy a kto gorszy, zrobiła się reklama kilku topowych ośrodków. Powinieneś na samym początku upublicznić pełne dane z nazwami wszystkich z nich a nie zasłaniać się ochroną danych. To jest badanie statystyczne i jako takie nie może podlegać osądowi a już na pewno nie może być powodem wytoczenia sprawy cywilnej. Zebrałeś opinię zainteresowanych ale ostateczna forma pozostawia wiele do życzenia.

Swoją drogą, to zapewne pociągnie to za sobą dalszą dyskusję na ten temat ale w razie niemca będę to parcelował na osobne tematy aby potem dojść co do czego.

Perfectly (szkoła słowacka)
Plusy:
1. Bardzo dobry teren do latania. W promieniu ~50km startowiska na w zasadzie każdy kierunek o zróżnicowanej deniwelacji.
2, Instruktorzy o znacznym doświadczeniu przelotowym i zawodniczym, regularnie uczestniczący we współzawodnictwie na wysokim szczeblu.
3. Szkoła umiejętnie przekazuje praktyczną wiedzę w temacie latania termicznego.
Minusy:
1. Szkoła wydaje uprawnienia Leteckiej Amaterskiej Asocjacji Slovenskiej Republiky, których uznaniowość w Polsce jest mocno dyskusyjna.
2. Podstawy, czyli starty i lądowania są traktowane po macoszemu. Lepiej wybrać się tam na kurs doszkalający, niż na naukę od zera.
3. Parcie na wydzierania pieniędzy kursanta jest tam momentami pociągnięte do granic absurdu.
4. Ostre kombinację a momentami wręcz jawne oszustwa przy sprzedaży sprzętu.
5. Sprzęt szkoleniowy jest wprawdzie sprawny technicznie ale często jest stary.
6. Ceny szkoleń nie są tak atrakcyjne jak kiedyś ze względu na kurs EUR + sama licencja jest droga w utrzymaniu.

Parastyle
Plusy:
1. Jedyna intensywnie działająca szkoła na Podkarpaciu.
2. Kursanci szkolą się na sprzęcie zmienianym co roku, maksymalnie co dwa lata.
3. Możliwość startów holowanych.
4. Duża waga jest przykładana do podstaw, czyli nauki startów i lądowań.
5. Oferowany na sprzedaż sprzęt używany (tym bardziej nowy) jest zawsze w nienagannym stanie technicznym.
Minusy:
1. Drętwa atmosfera na szkoleniu.
2. Bezpardonowe oczernianie innych pilotów latających w Bieszczadach / Beskidzie Niskim, będących de facto naszymi wspólnymi (choć Instruktora raczej byłymi) znajomymi. Kilka razy byłem wręcz wykorzystany do lokalnych porachunków pomiędzy grupami pilotów.
3. Instruktor praktycznie nie lata aktywnie. Nie ma doświadczenia przelotowego i zawodniczego (najdalsze XC z platform Internetowych to ok 30km ze Skrzycznego w 2008 roku). Nie spodziewał bym się nauki termiki.
4. "Nieścisłości finansowe" przy sprzedaży sprzętu, choć pierwotnie dotrzymał danego mi w zamian za przysługę upustu na szkolenie (dość dużego).

FlySchool
Plusy:
1. Jedna z pierwszych szkół w Polsce. Ma ugruntowaną renomę.
2. Jacek Gocyła to oaza spokoju i nie traci równowagi nawet w kryzysowej sytuacji z kursantem.
3. Szkolenia do pierwszego etapu są prowadzone w wakacje w formie obozu w Bieszczadach (Bezmiechowa, Weremień, Dźwiniacz)
4. Skrzydła są zmieniane co roku, po każdym zakończeniu sezonu.
5. JG stara się ograniczyć instruowanie kursanta przez radio do absolutnego minimum, tak aby uczył się samodzielności.
6. Ma duże doświadczenie z PPG. Organizuje wspólne przeloty i jest podaj jedynym instruktorem w Polsce (Uwaga. Informacja niepewna), który zapewnia kursantowi napęd na szkolenie PPG
7. Konkurencyjna cena. Generalnie Jacek organizuje najtańsze wyjazdy do Bassano.

Minusy:
1. JG nie ma bieżącego swobodnego doświadczenia przelotowego i zawodniczego, także nie organizuję żadnych swobodnych seminariów XC.
2. Oszczędne prowadzenie na radiu dla niektórych może być wadą (dla mnie jest zaletą).

Bogusław Pelczar
Plusy:
1. Obok Jacka Gocyły jeden z pierwszych instruktorów w naszym kraju.
2. Człowiek o ogromnej i niemalże niezastąpionej wiedzy z tematyki paralotniarstwa. Zaczynając na konstrukcji skrzydeł, idąc przez ich cały proces produkcyjny a kończąc na szkoleniu pilotów.
3. Egzaminator ULC.
4. Bardzo rozmowny. Chętnie dzieli się posiadaną wiedzą, nie tylko z dziedziny paralotniarstwa.
5. Aktywny spadochroniarz i szybownik.
6. Pieniądze są dla niego sprawą drugorzędną. Ważna jest wiedza i nauczenie kursanta.
7. Szkoli w okolicach Krosna i w Beskidzie Niskim. Najzajebistszym miejscu na całym świecie!! :twisted:
8. Wbrew obiegowej opinii szkoli w warunkach termicznych. Dwóch moich kolegów latało pod jego asystą ponad 2 godziny w majowej termice, kręcąc podstawy po 2000m

Minusy:
1. Czasami trzeba do niego dzwonić po 10 razy, żeby Go gdzieś wyciągnąć :P

Awatar użytkownika
Lucjan Piekutowski
Posty: 1011
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
Reputation: 63
Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Lucjan Piekutowski » 31 marca 2016, 00:21

A może temat lub dział o szkołach, właśnie z takimi opisami ? Już chyba na początku forum to proponowałem. Oczywiście chodzi głównie o opinie kursantów i ich odczucia.

SP8EBC
Posty: 464
Rejestracja: 29 grudnia 2015, 22:01
Reputation: 34
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Były Pilot
Kontaktowanie:

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: SP8EBC » 31 marca 2016, 16:50

Jeżeli będą się pojawiały kolejne opinię, z literalnie wymienionymi nazwami szkół które dotyczą, to mogę to wydzielić do osobnego wątku.
Pentaconta PC1000 uber alles!! https://www.youtube.com/watch?v=xunVxp-mqqY

Mateusz Lubecki
tel: +48 660 43 44 46

dariuszcisek
Posty: 1
Rejestracja: 11 kwietnia 2016, 10:31
Reputation: 0
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: dariuszcisek » 12 kwietnia 2016, 08:45

Szanowni Państwo dyskutujecie kwestie programu szkolenia szkół: połówka, B-stall, loty w delikatnej termice itp. Że niektóre szkoły robią, że niektórym się nie chce.
Przepisy są takie: osoby nie posiadające świadectwa kwalifikacji mogą być nauczane jedynie wg. programu szkolenia ULC. (A tam tylko zloty i jedynie klapy.) I ani odrobinę więcej. Własny program można zatwierdzić tylko w szczególnych przypadkach - gdy nie ma programu ULC. Mam szkołę, próbowałem - ULC nie pozwala. Kursant po otrzymaniu zaśw. o ukończ. szkol. czeka miesiąc na egzamin (bo egzaminatorów PGP jest 11tu,ULC i SILP nie chcą więcej, a na samolotowe PLA jest około setki) potem miesiąc aż dostanie papier. I przez ten czas legalnie wolno mu jedynie wykonywać loty rekreacyjne (wiatr do 3 m/s, warunki atermiczne) pod nadzorem instruktora. Sezon się kończy, na następny niewiele pamięta - bo po kursie nie ćwiczył przez pół roku, jak chciał być w zgodzie z prawem. I teraz dopiero może zacząć uczyć się latać. Jak? Pojechać na III etap? Toż za mało umie bo zapomniał. Zapisać się jeszcze raz na II etap? W praktyce dobrzy instruktorzy pozwalają swoim uczniom latać bez św. kwal po ukończeniu szkolenia pod swoim nadzorem, ale jest to nielegalne.
Aby poprawić poziom szkolenia w Polsce, trzeba by najpierw zmienić przepisy, aby było wolno szkolić na nieco wyższym poziomie. Kursant powinien mieć wybór: chce się szkolić jako tako czy dobrze (za adekwatną cenę). Ale monopol za program szkolenia ma SILP. Nawet aby usunąć taką bzdurę z programu szkolenia jak trening przeciągnięcia na trajce z kursantem czekałem ponad rok czasu.
pozdrawiam
Dariusz Cisek

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 3470
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 472
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 12 kwietnia 2016, 09:00

W programie szkolenia podniesiono prędkości wiatru przy których można szkolić. Poza tym instruktor może legalnie nadzorować pilota bez ŚK. Musi jedynie sprawdzić czy taki półpilot ma ubezpieczenie i wpisać go na listę szkolonych. Problem egzaminatorów byłby rozwiązany gdyby każda szkoła miała swojego egzaminatora, ale nie wiem gdzie leży rozwiązanie tego problemu. ULC a właściwie urzędnik za to odpowiedzialny stwierdził w zeszłym roku że nie planują powoływania nowych egzaminatorów. Arek Pomarański stwierdził że posiadanie uprawnień egzaminatora to nie wszystko, bo i tak egzaminator podpisuje umowę z SILP. To tak na wszelki wypadek żebym nie miał złudzeń. Okazuje się że w ULC nawet nie wiedzą jak przedłużyć uprawnienia instruktorskie.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 3470
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 472
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Komentarze do: WYPADKI 2016

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 12 kwietnia 2016, 09:32

Program szkolenia jest zamieszczony w dziale dla początkujących. Co do prędkości wiatru to jest tam następujące stwierdzenie:

Warunki prowadzenie szkolenia ETAPU II:

1) Szkolenie w locie może odbywać się przy wietrze do 5 m/s;
2) Szkolenie naziemne może odbywać się przy wietrze do 8 m/s.
Zbyszek Gotkiewicz


Wróć do „Bezpieczeństwo i Wypadki”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości