Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Latanie bezsilnikowe
JakubM
Posty: 657
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 70
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: JakubM » 02 marca 2019, 18:10

Naszło mnie żeby pisać recenzję skrzydła. Nie taką “poprawną”, merytoryczną i opartą na faktach, ale taką od serca, opartą na moich emocjach i wrażeniach. Doświadczenie z lataniem mam małe, a z różnymi skrzydłami jeszcze mniejsze (latałem na Nemo 1, Voxie, ostatnio Opticu). Słowem: piszę recenzję okiem leszcza.

Wybór
Szukałem używanego skrzydła, świeżego, w doskonałym stanie i w dobrej cenie. Oferty na które trafiałem dotyczyły albo skrzydeł “z widocznymi oznakami zużycia”, albo kosmicznie drogie. A te lepsze oferty, mimo zimy znikały szybciej niż podejmowałem decyzję. Przez przypadek zgadałem się z Domi, która podpowiedziała mi bym zerknął na Swifta. Skrzydło nie dość, że lekkie to w cenie niewiele większej od używanej, rocznej Ioty 2 w dodatku z płatnością 50% przy odbiorze, 50% za pół roku i idealnym dla mnie zakresem wagowym do 95 kg.
Skrzydło standardowo jest w zestawie z plecakiem, ale nigdzie w sieci nie uświadczysz informacji co to za plecaki (Ozone wprowadził nowe, to co na stronie jest nieaktualne). Dodatkowo plecaków w domu mam już kilka i kolejnego w ciemno już nie chciałem więc zamieniłem na Ozonową kiszkę (teraz żałuję, ale o tym dalej).

Rozpakowywanie
Na skrzydło przyszło mi czekać długie dwa miesiące (czas realizacji zamówienia podany na stronie Ozona który ponoć jest na bieżąco aktualizowany ni jak miał się do rzeczywistego czasu realizacji). W końcu przyszła niepozorna paczka, a w niej ładnie poskładane skrzydło, speed bar, rzeczona kiszka, drobne gadżety i kawałki materiałów do ew. napraw.
Skrzydło było tak złożone, że bez problemu wcisnąłbym do mojego plecaka dwa takie.
W paczce zdecydowanie zabrakło mi zapasowych linek! Ten glajt ma bardzo cienkie olinowanie i raczej wcześniej niż później coś urwę. Na szczęście zostały mi linki od Optica (rozmiar nie ten, ale do awaryjnych napraw wystarczą).

Pierwsze zabawy na łące
Pojechałem na łagodny pagór zaprzyjaźnić się ze Swiftem. Wiało jakieś 4-8 m/s.
Rozłożenie skrzydła okazało się trudniejsze niż Optica: cieniutkie linki okropnie się plączą: wyżej same ze sobą tworząc wielkie supły, niżej zahaczając o elementy taśm (w szczególności o mocowanie sterówki i soft linki zastosowane zamiast deltek - niestety Ozone nie pomyślał o koszulkach osłaniających te drugie). Dojście do ładu zajmuje mi trochę czasu. Również przygotowanie taśm do startu nastręcza drobne trudności. Taśmy są cienkie, mocowanie sterówek “dziwne”, ich poprawne poprowadzenie wymaga uwagi. Taśmy i liny z rzędów A i A’ są tego samego koloru i też trudno je na ziemi odróżnić.
Ale jak już wszystkie linki rozplątać i postawić ścianę to kłopoty znikają.
Ściana bez problemu daje się kontrolować za pomocą taśm C. Żadnego podskakiwania i szarpania. Leży grzecznie i czeka.
Podniesienie skrzydła jest banalnie proste i przyjemne. Skrzydło samo i szybko wstaje nad głowę - nawet przy silnym wietrze nie było tego szarpnięcia które znam z Optica. Taśm A do startu w zasadzie nie używałem. Przy słabszym wietrze wystarczy lekko pociągnąć ciałem, przy silniejszym wystarczy odpuścić taśmy C / sterówki i poczekać na podmuch.
Nad głową skrzydło zachowuje się też bardzo miło. Stoi sobie grzecznie, nawet jeśli gdzieś jakaś turbulencja go zwieje na bok czy do tyłu to bez wysiłku wraca nad głowę. Mimo silnego wiatru nie doświadczyłem też tego ciągania na boki czy do tyłu kiedy skrzydło ucieknie. Tu znów duży plus.
Wykorzystując silniejsze podmuchy pokusiłem się o krótkie loty tuż nad ziemią nad moim niewielkim pagórkiem. Skrzydło bez zbędnej zwłoki reaguje na sterówki i zachęca do latania. Sterówki robią wrażenie precyzyjnych z krótkimi drogami sterowania - nie trzeba nimi mocno machać.
Ze względu na silny i porywisty wiatr odpuściłem sobie bardziej zaawansowane zabawy i po godzinie zabrałem się za pakowanie.

Kiszka
I tu przyszło pierwsze duże rozczarowanie. Kiszka Ozonowa bardzo mi się NIE podoba! Kupując ją wiedziałem, że jest ciężka (coś ponad 400g), ale spodziewałem się, że przynajmniej w tej swojej wadze będzie wygodna. A tu kiszka-kicha. Jedyne dwa elementy do mocowania skrzydła to szeroki rzep na samym szczycie i jedna taśma odrobinę niżej. Rzep jest za wysoko, a zamek jest zasuwany od krawędzi spływu! Po zamocowaniu krawędzi natarcia trzeba najpierw całe skrzydło ułożyć by móc zasunąć zamek. Oczywiście, zanim zabierzemy się za zamek wszystko się rozwala więc trzeba znów skrzydło układać. W dodatku zamek co chwilę się przycina. Ozonie! Jestem bardzo zawiedziony!

Podczas składania w centralnych komorach rzuca się w oczy wklejona następująca uwaga:
"Nie ciągać skrzydła po ziemi nawet w trakcie pakowania, powoduje to uszkodzenie górnej powierzchni"
IMG_4445.JPG
IMG_4445.JPG (1.8 MiB) Przejrzano 2744 razy

Dobrze, że nie zakazali w ogóle używać tego skrzydła ;-P

Na górę!
Korzystając z pogody pojechałem na większy pagórek potestować skrzydło w locie. Na 15 min. podejściu pod górę nie odczułem szczególnej różnicy w wadze mimo, że Swift jest prawie o 3 kg lżejszy od Optica. Niestety plecak nie chciał sam wychodzić i zmęczyłem się tak jak zwykle.
Przez poranne zabawy na starcie byłem już dość późno i sam. Rozplątałem linki i rozłożyłem skrzydło na półce pod lasem. Wiatr pod stok powiewał już rzadko, znacznie częściej pojawiał się spływ który skutecznie zdmuchiwał mi skrzydło w dół. Cztery razy wypinałem się z urzęży by rozłożyć skrzydło na nowo - lekka waga skrzydła i cienkie, słabo widoczne linki w takiej sytuacji nie pomagają. Gdy pojawił się podmuch rotora z boku zdmuchując mi skrzydło prostopadle do startu chciałem się już poddać i pakować do plecaka. Zanim jednak sięgnąłem po klamry przyszedł kolejny podmuch z tego samego kierunku, poprawnie wypełnił skrzydło i postawił mi nad głowę. Ku mojemu zaskoczeniu moment później skrzydło nakierowuje się prosto na rozbieg więc decyduję się na start.

Pierwszy lot
Skrzydło lata :-) Niestety wiele więcej tu nie napiszę, bo przez to ciągłe odpinanie i wpinanie się wystartowałem z mocowaniem kokpitu poprowadzonym na około jednego z karabinków. Nie dość, że skróciło to rozstaw taśmy piersiowej to jeszcze zablokowało speeda (tzn. mogłem go zaciągać, ale żeby zwolnić musiałem ręcznie wyszarpywać linkę). A wiało sporo (wario pokazało 30km/h). Wylot ze strefy noszeń i podejście do lądowania zajęło mi trochę ponad 8 min i tylko tyle mam wrażeń z lotu.
Skrzydło fajnie reaguje na sterowanie ciałem. Ze sterówką wchodzi w zakręt chętnie i szybko. Przy jednym jedynym krążeniu które wykonałem nie zauważyłem efektu wywiewania z wiatrem znanego z Optica - skrzydło równo prowadzi przez cały zakręt 360 stopni. Przy pierwszych próbach ciaśniejszych zakrętów miałem wrażenie, że gdyby trochę mocniej zaciągnąć sterówkę to można by bez problemu wejść w spiralę w ciągu jednego obrotu.
Siły na sterówce na pierwszy rzut oka wydają się być w sam raz: czuć je wyraźnie, ale nie są takie twarde jak w Opticu.

Podczas turbulencji skrzydło rusza się znacznie szybciej niż Optic, ale mam wrażenie, że jakby spokojniej i nie powodowało to u mnie dyskomfortu. Na sterówkach też mam wrażenie lepiej czuć co się dzieje. Podczas lądowania w duszeniu nie miałem żadnych problemów by sterówkami wybrać prędkość i łagodnie wylądować.

Ciąg dalszy nastąpi… (być może)

szymon.strus
Posty: 160
Rejestracja: 31 grudnia 2015, 11:22
Reputation: 22
Lokalizacja: Nowa Huta
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: szymon.strus » 02 marca 2019, 20:18

hej,

fajnie ze wrzuciles ten opis. tak sobie mysle czy nie zrobic osobnego dzialu na dyskusje o sprzecie?

a zeby byla dyskusja to wg. mnie kiszka ozone'a ma wszystko poukladane jak trzeba. zamek od strony splywu pozwala wycisnac powietrze przez wloty, a dodatkowych klamer mi nigdy nie brakowalo. a i nie zalowalbym plecaka na twoim miejscu bo mialem dwa rozne ozonowe i oba byly tak samo porazkowe :)
pzdr,
/Szymon

joanka
Posty: 43
Rejestracja: 19 grudnia 2016, 21:15
Reputation: 7
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: joanka » 02 marca 2019, 20:32

Ja również uważam, że bardzo dobrze, że opisujesz swoje wrażenia po otrzymaniu swojego nowego skrzydła. Brakuje takich opisów, mamy bardzo dużą ofertę skrzydeł, których, jak wiadomo, nie możemy tak bez problemu oblecieć przed zakupem, (większej ilości). Taka wiedza na pewno może pomóc w wyborze skrzydła. Przydałby się taki oddzielny wątek :-) Jeśli chodzi o kiszki ozonowe, to są chyba dwie wersje. Ja mam tą którą opisuje autor wątku, jest ciężka i mało przemyślana, nie ma nawet kieszonki na taśmy. Mam też advancową i jest ok.
Ps. Ja również czekam na swoje nowe skrzydło, ozone rash 5, ciekawa jestem jakiejś opinii :-) Te youtubowe oglądałam :-)

Awatar użytkownika
der
Posty: 920
Rejestracja: 19 stycznia 2016, 10:02
Reputation: 200
Lokalizacja: EPOM
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: der » 03 marca 2019, 15:01

Do reszty się nie odniosę. Ale do kiszki jako użytkownik od 2013r tego modelu

tak.
Nie jestem przekonany, czy ma "aż" 400g, ale dlatego własnie, że jest pozbawiona wszelkich ozdobników i taśm do minimum myślę że nie. Albo inne są cięższe.
Zamek jest zasuwany od krawędzi spływu bo jak ma być ? Od komór ? Jak powietrze chcesz wyciskać ?
Rzep nie ma żadnej cechy mocującej. Od tego jest taśma. Rzep jest tylko dla osłony usztywnień stabilizując je. Zapinasz go na samym końcu. Wtedy nie ma co i kiedy ci się zsunąć.
To jest kiszka przeznaczona dla "aktywnych pilotów". Tzn takich, którzy nie tracą czasu na klarowanie linek i walki z taśmami przed każdym startem. Tu się taśm nie wypina. W tym celu zamek jest zapinany na rękaw a w środku nie znajdziesz żadnych gadżetów typu kieszonki na taśmy.
Kiszka nie posiada dodatkowych tasiemek czy klamerek w środku bo jest uniwersalna. Poza tym nie są do niczego potrzebne.
Na czym polega jej uniwersalność ? Ano na tym, że różne skrzydła mają różne długości zależnie od wydłużenia i rozmiaru, do tego co raz więcej na stosowanych usztywnień, które są w różnych miejscach dzielone.
Zalecam używanie w zestawie z taśmą kompresyjną i workiem transportowym.
Kiszkę zawsze kłaść na syf a na nią skrzydło przed pakowaniem, by oszczędzić środkowe komory. A na końcu zwiniętą na 3 czy na 4 kiszkę pakować w worek by nie brudzić uprzęży, a ten zaciągnąć taśmą kompresyjną.
Pomimo używania od 5 lat i wylataniu z nią około 500 godzin na 3 różnych skrzydłach zamek ciągle się nie zacina. Trzeba patrzeć co się robi, tzn nie pozacinać niedbale ułożonych linek. Osłona pod zamkiem jest. A jakże. Ale dlatego by całość była jeszcze lżejsza, nie jest ona przesadnie szeroka. Rzekłbym optymalna.

JakubM
Posty: 657
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 70
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: JakubM » 03 marca 2019, 18:03

Ta kiszka waży 650g (za flybubble). Sześćset pięćdziesiąt! Wersja lekka (bez zamka) wazy 280g. Dla porównania kiszka od parasupply wazy 185g (bede ja testował i wtedy napisze o niej więcej).

Co do zapinania: żeby wycisnąć powietrze wolałbym wcześniej zapiać kiszkę. A to wygodniej mi robić od komór. Wtedy żadne dodatkowe zapięcia nie byłyby potrzebne. Jak już kiszka jest zapięta to mogę wygodnie wyciskać powietrze od krawędzi spływu.

Taśm nie wypinam wiec na brak kieszonki nie narzekam.

Przy okazji: czy komory kładziesz na boku tak jak na filmie czy zapinasz stojące pionowo i potem obracasz cała kiszkę na bok?


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5490
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 770
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 03 marca 2019, 18:11

Fajna dyskusja o zupełnie zbędnym elemencie wyposażenia :)
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
der
Posty: 920
Rejestracja: 19 stycznia 2016, 10:02
Reputation: 200
Lokalizacja: EPOM
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: der » 03 marca 2019, 18:50

JakubM pisze:Ta kiszka waży 650g (za flybubble). Sześćset pięćdziesiąt! Wersja lekka (bez zamka) wazy 280g. Dla porównania kiszka od parasupply wazy 185g (bede ja testował i wtedy napisze o niej więcej).

Może dlatego służy mi tyle czasu ?

Co do zapinania: żeby wycisnąć powietrze wolałbym wcześniej zapiać kiszkę. A to wygodniej mi robić od komór. Wtedy żadne dodatkowe zapięcia nie byłyby potrzebne. Jak już kiszka jest zapięta to mogę wygodnie wyciskać powietrze od krawędzi spływu.

Ląduję. Zwijam glajta w różyczkę. wypinam uprząż, wyciągam kiszkę, rozkładam ją. Kładę glajta w różyczce na kiszkę. Zbieram komory do siebie, spinam taśmą. Idę od strony krawędzi spływu, z grubsza przekładam każdą stronę w harmonijkę, nakładam obie strony na siebie i zapinam przy okazji wyciskając kolanem pozostałość powietrza.
Przy okazji: czy komory kładziesz na boku tak jak na filmie czy zapinasz stojące pionowo i potem obracasz cała kiszkę na bok?

Pod koniec zapinania zbieram raz jeszcze komory, obracam całość o 90 stopni i spinam rzepem. Dopinam suwak i zwijam kiszkę. Tę pakuję w worek na glajta (dzięki czemu nie ufajdam choćby kurzem z pola, na którym się pakuję uprzęży), spinam taśmą kompresyjną.

JakubM
Posty: 657
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 70
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: JakubM » 03 marca 2019, 19:34

Poćwiczę jeszcze z nią to może się przyzwyczaję...


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

JakubM
Posty: 657
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 70
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: JakubM » 25 marca 2019, 12:27

W sobotę miałem w końcu okazję polatać ponad godzinkę na Swiftcie.

Wspomniane wcześniej kłopoty z plątającymi się linkami przy rozkładaniu skrzydła potwierdziły się i zaczynam się już do tego przyzwyczajać. Za to jak już te nieszczęsne linki rozplątać to dalej idzie bardzo gładko. Skrzydło potrafi samoistnie ładnie się wypełnić i uporządkować nawet jeśli przed chwilą jakiś rotor zwiał go nam z nad głowy i całość wygląda mocno poplątana.

Pierwsze wrażenia z lotu
W locie szybko szybko się zaprzyjaźniliśmy. Podczas turbulencji wszystkim lekko telepie, na sterówkach bardzo wyraźnie czuć co się dzieje: linki wyraźnie się luzują więc nawet latając “pasywnie” łapka sama opada w dół i na tym “atrakcja” się kończy. Żadnych migaczy czy większych skoków skrzydła. (w Opticu na sterówkach czułem mało co, a głównie słyszałem odgłosy migaczy). Po kilkunastu minutach na nowo poznanym skrzydle poczułem się pewniej i bezpieczniej niż na znanym od 100h Dudku.

Krążenie
Krążenie jest przyjemnie, z niewielkim udziałem sterówek. Skrzydło ładnie reaguje na pracę zewnętrzną sterówką (tak jak lubię). Nie wywiewa z wiatrem. Przy zacieśnieniu zakrętów wyraźnie przyspiesza. W kominie w żaden sposób nie odstawało od skrzydeł latających obok.

Speed
Na speedzie też nic niepokojącego się nie dzieje. Przyrost prędkości jest wyraźny na pierwszym stopniu (ok. +5-7 km/h). Miałem wrażenie, że wciśnięcie beli do końca niewiele już zmienia - na GPSie też nie odnotowałem dalszej zmiany. Zaznaczam, że użyty GPS (FlyTech 6015) do szybko reagujących nie należy.

Latając na speedzie odkryłem, że przy fabrycznym ustawieniu sterówek i ich połowicznym nawinięciu na dłonie (half wrap) krawędź spływu jest lekko podwinięta nawet jeśli ręce podnoszę maksymalnie do góry. Muszę więc trzymać bezpośrednio za uchwyty, żeby skrzydło mogło swobodnie lecieć.
Właśnie co do uchwytów: Latałem z tzw. half-wrap (sterówki nawinięte pół raza na dłonie) i było mi z tym niewygodnie. Miałem wrażenie, że całość wrzyna mi się w ręce. Poprawianie chwytu działało tylko na chwilę. Muszę temu przyjrzeć się bliżej i więcej tu popracować.

Uszy
Utrzymanie uszu wymaga pewnej siły i jest dość męczące. Uszy od czasu do czasu szeleszczą z jednej, z drugiej lub obu stron (nie wiem od czego to zależy), a po wciśnięciu beli szeleszczą już po obu stronach cały czas. Skrzydło na uszach dość słabo reaguje na pracę ciałem - trzeba się solidnie przyłożyć.
Po odpuszczeniu taśm A ucho które w tym momencie nie hałasowało wychodzi bez problemu. Jeśli natomiast szeleściło to pozostaje podwinięte i wymaga albo więcej czasu (mi brakowało cierpliwości) albo pojedynczego szarpnięcia sterówką.

Lądowanie
Na podejściu próbowałem napędzić skrzydło przez zwolnienie wcześniej powolne zaciągniętych sterówek. Po odpuszczeniu sterówek opadanie wyraźnie wzrosło, nie odnotowałem jednak typowego dla Optica skoku skrzydła do przodu (była to jednorazowa próba więc mogłem ten manewr wykonać nieprawidłowo).
Przy przyziemieniu próbowałem przeciągnąć skrzydło trzymając za uchwyty sterówek i zaciągając je pod sam tyłek. Operacja się nie powiodła - skrzydło jeszcze chwilę po wylądowaniu grzecznie stało zanim powoli zaczęło opadać na ziemię (raczej z braku wiatru - przeciągnięcia nie przypominało to w żaden sposób). Wygląda na to, że aby przeciągnąć skrzydło trzeba nawinąć sterówki na dłonie.

Pakowanie do nowej kiszki
Tym razem zamieniłem kiszkę Ozonową na ultra lekką kiszkę od ParaSupply. Jestem tą kiszką zachwycony! Nie dość, że jest super lekka (180g) i zajmuje super mało miejsca (objętość średniego kubka), to jeszcze ma klamerki znacznie ułatwiające pakowanie, a nawet kieszeń na taśmy (z której nie korzystam) :-)
Z minusów:
- Klamerki są na bardzo śliskich taśmach co powoduje, że a) klamerki samoistnie ześlizgują się z tasiemek jak tylko zniknie siła naprężająca tasiemkę b) klamerki spadają z tasiemek - o ile na tasiemkach nie zawiąże supła (co po zgubieniu pierwszej klamerki natychmiast zrobiłem)
- Producent celowo (dla zachowania wagi) zrezygnował też z taśmy ochraniającej zamek - trzeba więc pamiętać, że aby niczego nie przyciąć, kiszkę należy zasuwać z palcem wsadzonym pod zamek (co mi osobiście nie przeszkadza).
- Nie wiem jak z trwałością materiału - liczę się, że co jakiś czas trzeba będzie wymienić ją na nową. Zostawiam ją na wszelkie wyjazdy gdzie istotna jest dla mnie waga, w pozostałych będę walczył z kiszką ozonową.

Nie mogę się doczekać kolejnych lotów!

MaCKoJ
Posty: 6
Rejestracja: 06 kwietnia 2016, 10:17
Reputation: 0
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Uczeń

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: MaCKoJ » 25 marca 2019, 23:09

Ciekaw, rzeczowy opis. Przydałoby sie więcej takich dla różnych skrzydeł. Co do samego latania to w sobote w powietrzu było masło. Kominy spokojne, szerokie, warun bliższy jesiennemu niż wiosennemu. Ciekawe jak bedzie reagował w mocniejszej termie. Na pierwszy rzut oka fajnie lata ten Twój Swift.
Pozdrawiam i zapraszamy częściej na Klonówkę. Da się ją lubić ;)
Maciek

JakubM
Posty: 657
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 70
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: JakubM » 09 kwietnia 2019, 23:30

Kilka godzin we wiosennej termie później...

Pomijając to, że o mało się nie załatwiłem na cacy (więcej tutaj: viewtopic.php?f=18&t=2943&start=40#p28660 i tutaj: viewtopic.php?f=18&t=2943&start=60#p28742) to fajnie się na tym skrzydle lata :-)

Bez problemu kręcę nawet ciasne kominy, podczas krążenia nie buja na boki, nie wywiewa z wiatrem. To dla mnie duża zmiana na plus w porównaniu z Optikiem (na który dość często kiwało mnie na boki i wywiewało z wiatrem, a przy ciasnym krążeniu za bardzo się rozpędzał jak na mój gust).

Żadnych migaczy czy innego szeleszczenia, jak coś już wchodzi to większego, ale póki co wszystko wychodzi szybciej niż zdążę się zorientować co się stało. Ciągle czuję się na tym skrzydle pewniej niż na Opticu.

Niestety w locie nadal muli mnie tak samo (w sobotę nawet aviomarin nie pomógł) - przyjdzie się do tego przyzwyczaić.

Sterówki są podobnie jak w Opticu twarde i po kilku godzinach lotu czuć łapki. Za to drogi sterowania są dłuższe:
- żeby odpuścić całkiem sterówki trzeba albo odwinąć z dłoni halfwrap albo ręce podnieść wysoko do góry,
- żeby przeciągnąć trzeba je nawinąć na dłonie i zaciągnąć mocno pod tyłek.

Miałem też okazję stanąć na wadze w pełnym rynsztunku. Okazało się, że po odchudzaniu sprzętu, z 2l wody ważę 88kg czyli pomimo zmiany na mniejszy rozmiar jestem 7kg poniżej górnej granicy. Przy okazji sprawdzę Ciekaw jestem jak będzie latać z większym obciążeniem.

Zaczynam powoli wierzyć, że coś z prawą stroną tego skrzydła jest lekko nietegez, bo dość konsekwentnie ucho z tej strony nie chce wychodzić, a z lewej nigdy nie zostaje. Co więcej spotkałem się z potwierdzeniem podobnych obserwacji od innego użytkownika tego modelu skrzydła. Tamten twierdził nawet, że jego kumpel twierdzi, że na pełnej beli skrzydło skręca lekko w prawo (tego u siebie jeszcze nie zauważyłem).

Awatar użytkownika
calhal
Posty: 589
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:37
Reputation: 107
Lokalizacja: Grenoble, Francja
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: calhal » 10 kwietnia 2019, 09:15

JakubM pisze:Zaczynam powoli wierzyć, że coś z prawą stroną tego skrzydła jest lekko nietegez, bo dość konsekwentnie ucho z tej strony nie chce wychodzić, a z lewej nigdy nie zostaje. Co więcej spotkałem się z potwierdzeniem podobnych obserwacji od innego użytkownika tego modelu skrzydła. Tamten twierdził nawet, że jego kumpel twierdzi, że na pełnej beli skrzydło skręca lekko w prawo (tego u siebie jeszcze nie zauważyłem).

Z tym uchem z jednej strony to dziwna sprawa, może zaciągasz bardziej (silniej) i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy?

Co do tego drugiego co skręca na pełnej beli: sprawdziłbym symetrię regulacji uprzęży, oraz czy faktycznie bloczki z jednej i drugiej strony są dociśnięte. Inna sprawa, ja zauważyłem że mam tendencję do siedzenia "bardziej" z jednej strony niż z drugiej :lol: szczególnie jeśli cisnę belę jedną nogą.

JakubM
Posty: 657
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 70
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: JakubM » 16 kwietnia 2019, 00:05

Pierwszy konkretniejszy przelot zaliczony: https://ayvri.com/scene/gdkz6qzpjz/cjuh ... 656o1otedr

Swift daje radę! Leciałem razem z kumplem na Flow XCRacer (dwurzędówka). Kumpel leciał bardziej agresywnie przez co częściej niż ja musiał żebrać od niskiego parteru, dodatkowo trochę bardziej rozciągnął trójkąt, ale suma sumarum lecieliśmy razem często spotykając się w tym samym miejscu. Twierdzi, że ani razu celowo na mnie nie czekał.

Miejscami było jak na jakiś solidnych wybojach, ale tu skrzydło trzymało bryłę i nie skakało zbytnio ani na boki ani przód-tył.
W ostrej termie i ostrym zakręcie potrafiło na moment podwinąć do 1/3 skrzydła (od strony wewnętrzej), ale bez znacznego wpływu na lot.

Bardzo lubię to skrzydło za to jak ciasno krąży zachodując wysoki poziom mojego komfortu. Generalnie dobrze się na nim czuję co pozytywnie wpływa na jakość całego lotu. Niestety mimo dawki Aviomarinu mdli mnie tak samo jak na Opticu kiedy zapominałem tabletki. Ciekawe czy to wynika ze skrzydła czy z warunków i mojej kondycji w ostatnich lotnich dniach.

JakubM
Posty: 657
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 70
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: JakubM » 09 czerwca 2019, 18:17

Jestem ze Swiftem na SIVie.
Robiliśmy podwinięcia asymetryczne dynamiczne i przytrzymane. Skrzydło zachowuje się bardzo poprawnie. Praktycznie samo trzyma kierunek i przestrzał jest symboliczny.
Powrót do normalnego stanu lotu wymaga kilku pociągnięć sterówką celem wypełnienia podwiniętej strony.

Potem były wingovery wprowadzane samym ciałem. Byłem zaskoczony jak łatwo można je rozbujać.
Jestem bardzo ciekaw dalszych ćwiczeń.

Lubimy się coraz bardziej i coraz bardziej sobie ufamy.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5490
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 770
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 09 czerwca 2019, 18:20

Ja bym na jego miejscu za grosz Ci nie ufał :p
Zbyszek Gotkiewicz

JakubM
Posty: 657
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 70
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: JakubM » 12 czerwca 2019, 17:49

Kolejna figura przećwiczona: duże uszy (czyli ściągnięte dwóch z trzech linek A z każdej strony) + pełen speed.
Skrzydło stabile, nie buja na boki, przednie opadanie rzędu 5-6m/s (wg wskazania vario, nie uwzględnia noszeń i duszeń w których byłem). Będzie to moja ulubiona technika wytracania wysokości.

Można też założyć duże ucho z jednej strony - działa niewiele gorzej tylko siedzi się niewygodnie ;-)

Awatar użytkownika
calhal
Posty: 589
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:37
Reputation: 107
Lokalizacja: Grenoble, Francja
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: calhal » 12 czerwca 2019, 17:56

JakubM pisze:Będzie to moja ulubiona technika wytracania wysokości.

Uwazaj na to. Wiekszosc nowych skrzydel (jesli nie wszystkie) ma zoptymalizowana ilosc i grubosc lin, wiec duze uszy moga uszkodzic glajta, albo w ogole mozesz miec niespodzianke w trakcie lotu.

W manualach niektorych skrzydel jest wyraznie napisane zeby tego nie robic.

Jak dla mnie to jest to wyjscie awaryjne jak juz nic innego nie pomoze, a nie "moja ulubiona technika wytracania wysokosci".

BTW z kim i gdzie tego SIVa robisz?

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5490
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 770
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 12 czerwca 2019, 17:59

Nie widziałem żeby ktoś używał uszu połówki czy motyla do czegoś więcej niż lans. Kreśli ktoś naprawdę chce wytracać wysokość to trzeba znać dwie metody: spirala i znajdowanie duszeń. Ta druga jest skuteczniejsza :)
Zbyszek Gotkiewicz

JakubM
Posty: 657
Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
Reputation: 70
Lokalizacja: Jasło/Warszawa
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: JakubM » 12 czerwca 2019, 18:02

Tak, stosowałem to awaryjnie - uciekając przed burzą :/. Manuala od skrzydła też czytałem. W nim zabraniają robić spirali na uszach co niestety też jest w programie kursu. Prowadzący twierdzi, że w takiej spirali przeciążenia są znacznie mniejsze, ale chyba nie będę ryzykował.

SIVa robiłem z El Speedo - niestety został przerwany ze względu na złą pogodę w Alpach - wracamy do niego w lipcu, jak pogoda pozwoli.

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 5490
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 770
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Okiem leszcza: Ozone Swift 5 (długie!)

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 12 czerwca 2019, 18:03

O, fajnie. Prowadzący kurs jest mądrzejszy od producenta skrzydeł :)
Zbyszek Gotkiewicz


Wróć do „PG”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości