Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Latanie bezsilnikowe
Awatar użytkownika
uriuk
Site Admin
Posty: 1859
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
Reputation: 248
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: uriuk » 17 września 2018, 14:48

JaroXS pisze:

Czy nie zapomnieliście czasem że od Was też czegoś można wymagać idąc na szkolenie, które ma pilota przygotować do zdania egzaminu na ŚK?



Chyba twoje szkolenie ma przygotowac do SK. Moje ma za cel przygotowac do samodzielnego latania. SK jest tylko ulatwiacym zycie papierkiem. Im szybciej i latwiej go adept dostanie, tym efektywniej moge szkolic.

JaroXS
Posty: 389
Rejestracja: 29 maja 2017, 14:50
Reputation: 231
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Akrobata

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: JaroXS » 17 września 2018, 16:06

uriuk pisze:
JaroXS pisze:Czyli uważasz że:

- uważasz że dobrze że nie ma lotów termicznych i wystarczą tylko zloty, do otrzymania licencji pilota paralotni?
- uważasz że dobrze że w programie nie ma lądowania na uszach co sam zgłosiłeś na tym forum?
- uważasz że dobrze że w programie nie ma użytkowania speed-systemu?
- uważasz że dobrze że w programie nie ma uszów w kombinacji ze speed-systemem?
- uważasz że nie ma znaczenia dla kursanta że gdzieś realnie może się z tym zapoznać i jest to zatwierdzone i może się tego domagać od szkoły?
- uważasz że nie ma sensu niczego porządkować w przy obecnym nadzorze państwowym bo i tak to niczego nie zmieni?

Chłopaki ciężko się z Wami rozmawia, bo wygląda że Wasza dwójka tak naprawdę nie chce żadnych zmian, i nie jest zainteresowana zrobieniem czegoś dla tego środowiska. Można w zasadzie uznać że preferujecie zasadę "im mniej jest zatwierdzone tym lepiej potrafię wyjebać z kursantami na szkoleniach" ;)

Czy nie zapomnieliście czasem że od Was też czegoś można wymagać idąc na szkolenie, które ma pilota przygotować do zdania egzaminu na ŚK?

Program szkolenia powinien w miarę jasno określać czego od Was można oczekiwać w pierwszej fazie, a czego można oczekiwać później, nawet kiedy nie ma stopni wyszkolenia. Program szkolenia to zbiór wiedzy dla instruktora ale i również dla kursanta.

Jeżeli nie potraficie wskazać argumentów co w moim dokumencie powoduje że szkoła nie będzie w stanie wyszkolić kursanta do tego co jest tam opisane, i co zawyża poziom w stosunku do obecnej sytuacji to dyskusja z Wami jest hmmm... mocno ograniczona ;)

PS: A co do tego że czeskie szkoły zaniżają poziom to byłby ostrożny, bo jeden post wcześniej sam zaproponowałeś obniżenie programu do uzyskania ŚK. To kto w końcu zaniża poziom?


Jaro, caly czas konsekwentnie mylisz szkolenie do SK ze szkoleniem. Ja uwazam, ze nalezy czlowieka wyszkolic porzadnie. To trwa sezon-dwa. Zeby to sie dalo zrobic powinien on otrzymac jak najszybciej SK. Jesli podniesiemy wymogi do SK to kursant bedzie mial wrazenie ze cos umie i na tym zakonczy edukacje. Ja jestem za obnizeniem wymogow formalnych a za zwiekszeniem poziomu szkolenia. Odnosze wrazenie, ze ty myslisz wprost przeciwnie.

Mowiac kolokwialnie, mam w dupie biurokracje, ktora utrudnia rzeczywiste szkolenie, a wiec zwiekszenie ogolnego poziomu bezpieczenstwa, a co za tym idzie zmniejszenie ilosci wypadkow. A ty chcesz tworzyc jakis kolejny papier. Papier nie lata.


Nie nie mylę tego, bo ja wiem że człowiek potrzebuje dużo czasu zanim stanie się pilotem pełną gębą. Nie wiem czy Ty mnie jednak rozumiesz, jaka jest idea tego wszystkiego, więc jeszcze raz:

Wypracowanie kompromisu polega na tym że tworzysz program który jest przemyślany, który spełnia potrzeby rynkowe ale zarazem daje elastyczność szkołom i sprawia że mogą dużo więcej niż teraz na szkoleniu podstawowym. Więcej w świetle prawa, bo teraz nie możesz kursanta nawet w termę oficjalnie puścić, ale to zapewne wiesz, a o podwinięciach już nawet nie wspominając. Kursant w przypadku takiego zatwierdzonego programu wie za co płaci i wie czego może się oficjalnie spodziewać dalej, a nie co mu ktoś naopowiadał ;) Kompromis polega na tym że szkoła też ma jakąś odpowiedzialność wobec kursanta. Nie traktuje kursanta jak bydła, któremu może naopowiadać bajki i na koniec skasować +1000 PLN za umiejętność zakładania uszu w kombinacji ze speed-systemem na 3 etapie...

A to co proponujesz odnośnie obniżenia poziomu wyszkolenia do uzyskania ŚK to w mojej ocenie przełoży się na jeszcze mizerniejszy poziom szkoleń i jeszcze większa liczbę pilotów na starcie którzy 5 razy wyciągnęli skrzydło z wora, ale mają uprawnienia i mogą legalnie samodzielnie latać. Spróbuj im wtedy ponownie wytłumaczyć kto jest pilotem? :D

Dobry program szkolenia to po prostu kompromis pomiędzy szkoła i kursantem który chce spróbować tego sportu. Program po prostu porządkuje całość, ale również wyznacza minimalne standardy jakościowe szkolenia z którymi każdy się może zapoznać i które są po prostu prawomocne. Także nie chodzi o tworzenie nowych bytów, ale chodzi o to żeby jednak coś uporządkować.

Jeżeli nie jesteście zainteresowani porządkowaniem obecnego systemu przy obecnym nadzorze to trudno i szkoda...

Pozdrawiam,
Jarek Borowiec | www.flyordie.info

zizu82
Posty: 14
Rejestracja: 06 października 2017, 17:56
Reputation: 0
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: zizu82 » 17 września 2018, 16:21

Jarku,

Kilka slow ode mnie, osoby niedoświadczonej (ok 25h nalotu).

Doprawdy Jarku mocno Tobie kibicuję i podziwiam za upór. Aż mnie ściska jak widzę przez jakie zasieki musi przejść człowiek, któremu się chce i który wkłada tyle swojej pracy, aby zmienić coś na lepsze.

Trochę jednak nie rozumiem przebiegu dyskusji która sie wywiązała. Na wstepie dokumentu jest jasno napisane: "Program jest udostępniony
za darmo dla wszystkich osób, szkół, które są zainteresowane uczeniem się nowych rzeczy i przeprowadzaniem szkoleń na wyższym poziomie, w jasny i schematyczny wręcz sposób. Dokument może posłużyć jako pomoc dydaktyczna i może być dowolnie wykorzystywany przez każdą szkołe paralotniową. Autor wyraża również zgodę na ewentualne zgłoszenie tego programu szkolenia do polskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego"

Dla mnie to jasne ze uzycie jest dobrowolne a nie w celu walki z systemem.

Wogole treść ta w postaci zgrabnie i lekko ulozonego pdf'a czy artykulu moglaby byc dobrym zalazkiem dalszych zmian systemowych o ile sa takie ambicje i srodowisko uzna zmiany za warte. Odwrotnie jak widac moze byc ciezko. Jesli zarowno instruktor jak i przyszly kursant otrzymaja (OSOBNO) ciekawa tresc ktora moga wykorzystac (zarowno tresc jak i forma musza byc atrakcyjne), to z biegiem czasu wszyscy beda sie odnosic to zawartej w niej wiedzy jak do standardu. Jesli przyszli kursanci zaczna oczekiwac/zadawac pytania potencjalnym szkolom o zakres szkolenia ktory sugerujesz to szkoly zaczna dostosowywac swoje programy do ich oczekiwan. Tak to widze.

Odnośnie samego dokumentu, postaram się merytorycznie, aczkolwiek nie bedę się odnosił do konkretnych punktów.
1. To czego mi brakowało w szkoleniu do ŚK (nie w późniejszym doszkalaniu) to wszelkiego rodzaju huśtawki, podwinięcia i moze nieco treningu naziemnego ze skrzydlem nad glowa. Ćwiczenia te wykonane w późniejszym czasie dały mi poczucie pewnego komfortu, którego mi wcześniej brakowało i niemalże doprowadziło do rezygnacji. Uważam, że szkolenie do ŚK powinno się zakończyć zarówno praktyczno-teoretycznymi umiejetnosciami ale rowniez usmiechem na twarzy i poczuciem, ze to jest to w czym dalej chce sie rozwijac. Poki co mam wrazenie, ze konczy sie zazwyczaj na locie w strachu i pomyslnie zdanym egzaminem. Komfortu zadnego nie mialem.
2. Pozniej odkrylem rowniez, ze brakowalo mi zawsze zebranej do kupy dobrej procedury/checklisty przygotowującej do startu – w formie wyliczanki. Co prawda nie miejsce tutaj na checkliste ale może temat procedur lotniczych warto byłoby poruszyć jako wazny element bezpieczeństwa. Chodzi tu o rozwiniecie tematu kontroli przedstartowej w formie procedury.
3. Nie wiem dlaczego w polskiej nomenklaturze hamulce nazywane są sterówkami. Łatwiej przyswoic sobie zagrozenia zwiazane z ich naduzyciem oraz aktywne latanie tylkiem znajac ich podstawowa funkcje jaka jest hamowanie. I ze dopiero efektem ubocznym uzywania hamulcow jest sterowanie.
4. Na koniec.. trochę błędów ort./gram./stylistycznych, nie wymieniam bo pewnie trochę by się znalazło. Co do stylu, może warto poprosić kolegę/koleżankę co się zna jak poprawić, żeby czytało się lepiej. Również formę, choć ta nie najważniejsza, jeśli ma zachęcać czytelnika do zapoznania się i stosowania powinna być lżejsza. Aczkolwiek zdaje sobie sprawę, że na tym etapie to nie priorytet.

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 4124
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 568
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 17 września 2018, 17:58

Ziziu osiemdziesiąt dwa, jeśli tak mogę się do Ciebie zwracać. Zarówno checklista jak i umiejętność stabilizowania skrzydła są w obecnym programie szkolenia, więc możesz mieć jedynie pretensję do swojego instruktora że tego nie przerobił z Tobą. Zapytaj go dlaczego? Chodzenie ze skrzydłem na ziemi to też podstawa, więc nie wiem dlaczego miałeś niedosyt, skoro w programie jest ćwiczenie rozbiegu ze skrzydłem nad głową. Nie ma określonej ilości ćwiczeń ani czasu ćwiczeń. Zapytaj swego instruktora czemu tak mało wykonywałeś tych ćwiczeń.Co do podwinięć, to ręczę Ci, że wykonywanie tego w czasie pierwszego tygodnia szkolenia nie da ci najmniejszego pojęcia co się dzieje ze skrzydłem, szczególnie jeśli wcześniej nie przećwiczysz stabilizacji skrzydła.
Zbyszek Gotkiewicz

Jackie
Posty: 246
Rejestracja: 16 września 2018, 13:59
Reputation: 7
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: Jackie » 17 września 2018, 18:14

Jeśli pozwolicie chciałbym jako świeży absolwent dodać kilka uwag od siebie odnośnie szkoleń. Uważam że zasadniczo na szkoleniu jest zbyt mało ćwiczeń na trenażerach i na sucho poprzedzających ćwiczenia już z samym skrzydłem. Efekt jest taki że uczniowie z powodu braku koordynacji ruchowej wszystko pieprzą. Skoro takie ćwiczenia wykonują kandydaci na pilotów poważnych maszyn, dlaczego tego nie mają robić paralotniarze?
Przez ten brak treningu koordynacyjnego w pierwszych dniach u mnie i u kolegów były kontuzje, siniaki na bicepsach, no i to siuranie skrzydłem po ziemi niepotrzebne, a przecież szkoda sprzętu i potargane nerwy instruktora przy okazji :). Stawianie skrzydła z perspektywy dzisiejszego dnia uważam za dość prostą czynność, jednakże pierwsze dni to dla mnie i kolegów była czarna magia (tutaj dodam że moim zdaniem alpejka powinna być ćwiczona na początek, bo pozwala to kursantowi szybko wyczuć skrzydło). Czy te podnoszenie skrzydła nie lepiej najpierw ćwiczyć na jakimś trenażerze np. ciągnąć jakieś gumowe liny przytwierdzone do ściany czy słupka i ćwiczyć to łagodne podnoszenie rąk, a potem posyłać na lotnisko żeby świeżak pobiegał już z prawdziwym skrzydłem, mając już przynajmniej opanowane określone ruchy?

Podobnie z manewrami w powietrzu, uważam że też powinien być kładziony większy nacisk na ćwiczenia na trenażerze/wieszaku uprzęży. Przykładowo przed ćwiczeniami na skrzydle z robieniem małych uszów i manewru wykonywania ciasnego zakrętu z kontrowaniem sterówką celem wypłaszczenia skrętu, poprosiłem instruktora o to że chcę poćwiczyć przed lotem to na trenażerze. Ćwiczyłem tylko ja z 5 razy, reszta tylko patrzyła. Potem na ćwiczeniach w locie okazało się że mnie to jakoś wychodzi, a reszta dostaje opierdol, że jakiś element tych manewrów robią nie tak.

Wydaje mi się że to jest klucz do tego aby szkolenia były bardziej efektywne. Gdy nie ma np. pogody, powinny być ćwiczenia na trenażerach, celem wyrobienia sobie koordynacji ruchów podczas wykonywania określonych manewrów, które potem będą realizowane w trakcie lotów. Skoro tak ćwiczą w szkołach lotniczych to moim zdaniem nie bez powodu. To oczywiście tylko moje skromne zdanie. Ale naprawdę w pierwszych dniach sporo pary straciłem, właśnie przez ten brak wyrobionej koordynacji w wykonywaniu określonych czynności. Wszystko się nam mieszało, jak trzymać taśmę A przy starcie, kiedy luknąć do góry czy skrzydło jest nad nami, no szok to dla mnie był, tyle czynności na raz, a tu jeszcze wiatr przeszkadza, instruktor się wydziera, koledzy komentują i totalnie jest się w odlocie. :)
"Dubito ergo cogito, cogito ergo sum"

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 4124
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 568
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 17 września 2018, 18:16

Jaro pisze: "Więcej w świetle prawa, bo teraz nie możesz kursanta nawet w termę oficjalnie puścić, "

Kłamstwo powtarzane setki razy staje się prawdą? Przestań powtarzać tą bzdurę. Nie wystarczy ci tego raz powiedzieć?
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 4124
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 568
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 17 września 2018, 18:23

Jackie. Pewne ćwiczenia można robić na wieszaku. Na przykład branie sterówek do jednej ręki, użycie zapasu czy odnalezienie linek do uszu. Nie nauczysz się w ten sposób tych czynności które wymagają współpracy pilota ze skrzydłem.
Zbyszek Gotkiewicz

Jackie
Posty: 246
Rejestracja: 16 września 2018, 13:59
Reputation: 7
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: Jackie » 17 września 2018, 18:53

Zbyszku zgadza się, ale moim zdaniem nie powinni uczniowie uczyć się przy pierwszym kontakcie ze skrzydłem, tuż przed jego podnoszeniem jak mają trzymać taśmy A i które to są, jak ma leżeć uprząż na nich , na co zwracać uwagę itd. Potrzeba trochę czasu na przyswojenie sobie tej wiedzy. Część elementów można opanować wcześniej, żeby na lotnisku nie marnować niepotrzebnie czasu, bo niestety ma się go niewiele. Loty dla uczących mogą być tylko wtedy gdy termika jest nieaktywna. Zresztą na lotnisku zbyt wiele czynników rozprasza i trudno się czasami skupić. Ja przynajmniej takie problemy miałem na kursie, zresztą koledzy też. Pozdrawiam :)
"Dubito ergo cogito, cogito ergo sum"

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 4124
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 568
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 17 września 2018, 19:00

Jackie pisze: Loty dla uczących mogą być tylko wtedy gdy termika jest nieaktywna. Pozdrawiam :)


Trenażer jest bardzo bobry, gdy trzeba wyjaśnić rożne zagadnienia związane ze sterowaniem ciałem czy regulacją uprzęży, ale nie nauczy tego co jest podstawą w uczeniu. Kiedy, czym i w jakim kierunku pilot musi zadziałać na skrzydło aby osiągnąć pożądany efekt. Spotkałeś gdzieś szkołę tańca gdzie uczy się tańczyć z manekinami?
Mógłbyś mi wyjaśnić skąd wziąłeś to przekonanie że loty dla uczących mogą być tylko gdy termika jest nieaktywna?
Zbyszek Gotkiewicz

Jackie
Posty: 246
Rejestracja: 16 września 2018, 13:59
Reputation: 7
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: Jackie » 17 września 2018, 20:05

Zgadza się ale w tym sporcie ważna jest również niestety pamięć mieśniowo-ruchowa dla pewnych czynności aby nie absorbować nadto naszych zmysłów potrzebnych podczas wykonywania innych ważniejszych czynności . To jest podobnie jak jazda samochodem ze skrzynią manual. Dopóki nie wytworzy się odruchów w zmianie biegów, drążek skrzyni zbytnio absorbuje naszą uwagę i popełniamy błędy podczas jazdy. Gdy się poćwiczy zmianę begów na postoju, z czasem się robi to automatycznie bez zwracania większej uwagi na nią.
Z tą termiką może się źle wyraziłem, ale szkoły wyraźnie unikają prowadzenia lotów z kursantami na etapie I i II gdy aktywna jest termika. Na III etapie oczywiście termika jest. Loty odbywają się albo po południu po 17 albo rano do około 11, czasami w środku dnia jak słonce jest przysłonie.
"Dubito ergo cogito, cogito ergo sum"

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 4124
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 568
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 17 września 2018, 20:10

Jackie. Znam szkoły które także na trzecim etapie nie wypuszczają pilotów w termikę. Ja bym takich szkół po prostu nie polecał, ale nigdzie nie publikuje się informacji o tym jak dana szkoła szkoli.
Co do analogii nauki zmiany biegów, to na postoju nie nauczysz się jak zgrać ruch pojazdu, zmianę biegu, ruch oddałem gazu i sprzęgłem. Chodzenie ze skrzydłem jest trochę trudniejsze.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
uriuk
Site Admin
Posty: 1859
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
Reputation: 248
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: uriuk » 17 września 2018, 20:38

JaroXS pisze:
Nie nie mylę tego, bo ja wiem że człowiek potrzebuje dużo czasu zanim stanie się pilotem pełną gębą. Nie wiem czy Ty mnie jednak rozumiesz, jaka jest idea tego wszystkiego, więc jeszcze raz:

Wypracowanie kompromisu polega na tym że tworzysz program który jest przemyślany, który spełnia potrzeby rynkowe ale zarazem daje elastyczność szkołom i sprawia że mogą dużo więcej niż teraz na szkoleniu podstawowym. Więcej w świetle prawa, bo teraz nie możesz kursanta nawet w termę oficjalnie puścić, ale to zapewne wiesz, a o podwinięciach już nawet nie wspominając. Kursant w przypadku takiego zatwierdzonego programu wie za co płaci i wie czego może się oficjalnie spodziewać dalej, a nie co mu ktoś naopowiadał ;) Kompromis polega na tym że szkoła też ma jakąś odpowiedzialność wobec kursanta. Nie traktuje kursanta jak bydła, któremu może naopowiadać bajki i na koniec skasować +1000 PLN za umiejętność zakładania uszu w kombinacji ze speed-systemem na 3 etapie...

A to co proponujesz odnośnie obniżenia poziomu wyszkolenia do uzyskania ŚK to w mojej ocenie przełoży się na jeszcze mizerniejszy poziom szkoleń i jeszcze większa liczbę pilotów na starcie którzy 5 razy wyciągnęli skrzydło z wora, ale mają uprawnienia i mogą legalnie samodzielnie latać. Spróbuj im wtedy ponownie wytłumaczyć kto jest pilotem? :D

Dobry program szkolenia to po prostu kompromis pomiędzy szkoła i kursantem który chce spróbować tego sportu. Program po prostu porządkuje całość, ale również wyznacza minimalne standardy jakościowe szkolenia z którymi każdy się może zapoznać i które są po prostu prawomocne. Także nie chodzi o tworzenie nowych bytów, ale chodzi o to żeby jednak coś uporządkować.

Jeżeli nie jesteście zainteresowani porządkowaniem obecnego systemu przy obecnym nadzorze to trudno i szkoda...

Pozdrawiam,




Bedzie ciezko, ale sprobuje wytlumaczyc jeszcze raz: Twoj program jest dobry, wrecz wzorcowy, nic tylko do wdrozyc. Zeby zrobic poprawnie polowe tego programu potrzebujemy wysokosci, porzadnych, bezpiecznych startowisk i ladowisk. Takie warunki panuja w Alpach.
Zeby szkolic w Alpach bez biurokratycznych Himalajow, adept powinien powinien posiadac SK. Im szybciej go dostanie tym latwiej, taniej i bezpieczniej bedzie przebiegalo jego szkolenie.
Mamy teraz dwie drogi wdrozenia twojego progamu: albo celem jest wyszolenie pilota, albo celem jet wystawienie SK i spelnienie biurokratycznych norm.
Moim celem jest bezpieczne szkolenie, czyli szkolenie po uzyskaniu SK. A ty sie upierasz, ze uzyskanie SK konczy szkolenie, co jest wg mnie szkodliwa bzdura. Kursant musi miec swiadomosc, ze uzyskanie SK jest dopiero poczatiem prawdziwego szkolenia i ci, ktorzy chca naprawde latac, takie szkolenie podejma. Zbieraczom dyplomow to nie jest do niczego potrzebne.

JaroXS
Posty: 389
Rejestracja: 29 maja 2017, 14:50
Reputation: 231
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Akrobata

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: JaroXS » 17 września 2018, 20:44

zizu82 pisze:Jarku,

Kilka slow ode mnie, osoby niedoświadczonej (ok 25h nalotu).

Doprawdy Jarku mocno Tobie kibicuję i podziwiam za upór. Aż mnie ściska jak widzę przez jakie zasieki musi przejść człowiek, któremu się chce i który wkłada tyle swojej pracy, aby zmienić coś na lepsze.

Trochę jednak nie rozumiem przebiegu dyskusji która sie wywiązała. Na wstepie dokumentu jest jasno napisane: "Program jest udostępniony
za darmo dla wszystkich osób, szkół, które są zainteresowane uczeniem się nowych rzeczy i przeprowadzaniem szkoleń na wyższym poziomie, w jasny i schematyczny wręcz sposób. Dokument może posłużyć jako pomoc dydaktyczna i może być dowolnie wykorzystywany przez każdą szkołe paralotniową. Autor wyraża również zgodę na ewentualne zgłoszenie tego programu szkolenia do polskiego Urzędu Lotnictwa Cywilnego"

Dla mnie to jasne ze uzycie jest dobrowolne a nie w celu walki z systemem.

Wogole treść ta w postaci zgrabnie i lekko ulozonego pdf'a czy artykulu moglaby byc dobrym zalazkiem dalszych zmian systemowych o ile sa takie ambicje i srodowisko uzna zmiany za warte. Odwrotnie jak widac moze byc ciezko. Jesli zarowno instruktor jak i przyszly kursant otrzymaja (OSOBNO) ciekawa tresc ktora moga wykorzystac (zarowno tresc jak i forma musza byc atrakcyjne), to z biegiem czasu wszyscy beda sie odnosic to zawartej w niej wiedzy jak do standardu. Jesli przyszli kursanci zaczna oczekiwac/zadawac pytania potencjalnym szkolom o zakres szkolenia ktory sugerujesz to szkoly zaczna dostosowywac swoje programy do ich oczekiwan. Tak to widze.

Odnośnie samego dokumentu, postaram się merytorycznie, aczkolwiek nie bedę się odnosił do konkretnych punktów.
1. To czego mi brakowało w szkoleniu do ŚK (nie w późniejszym doszkalaniu) to wszelkiego rodzaju huśtawki, podwinięcia i moze nieco treningu naziemnego ze skrzydlem nad glowa. Ćwiczenia te wykonane w późniejszym czasie dały mi poczucie pewnego komfortu, którego mi wcześniej brakowało i niemalże doprowadziło do rezygnacji. Uważam, że szkolenie do ŚK powinno się zakończyć zarówno praktyczno-teoretycznymi umiejetnosciami ale rowniez usmiechem na twarzy i poczuciem, ze to jest to w czym dalej chce sie rozwijac. Poki co mam wrazenie, ze konczy sie zazwyczaj na locie w strachu i pomyslnie zdanym egzaminem. Komfortu zadnego nie mialem.
2. Pozniej odkrylem rowniez, ze brakowalo mi zawsze zebranej do kupy dobrej procedury/checklisty przygotowującej do startu – w formie wyliczanki. Co prawda nie miejsce tutaj na checkliste ale może temat procedur lotniczych warto byłoby poruszyć jako wazny element bezpieczeństwa. Chodzi tu o rozwiniecie tematu kontroli przedstartowej w formie procedury.
3. Nie wiem dlaczego w polskiej nomenklaturze hamulce nazywane są sterówkami. Łatwiej przyswoic sobie zagrozenia zwiazane z ich naduzyciem oraz aktywne latanie tylkiem znajac ich podstawowa funkcje jaka jest hamowanie. I ze dopiero efektem ubocznym uzywania hamulcow jest sterowanie.
4. Na koniec.. trochę błędów ort./gram./stylistycznych, nie wymieniam bo pewnie trochę by się znalazło. Co do stylu, może warto poprosić kolegę/koleżankę co się zna jak poprawić, żeby czytało się lepiej. Również formę, choć ta nie najważniejsza, jeśli ma zachęcać czytelnika do zapoznania się i stosowania powinna być lżejsza. Aczkolwiek zdaje sobie sprawę, że na tym etapie to nie priorytet.


Hej,

dziękuję, jak widzisz tak to wygląda :)

ad 1) Zgadzam się.
ad 2) W moim dokumencie to jest zawarte wraz z opisami.
ad 3) Zawsze może być gorzej i można to po prostu nazwać LEJCE ;)
ad 4) Tego na razie nie ruszałem, ale zajmę się tym później jak poznam zdanie innych osób. Zdaje sobie sprawę z ilości błędów ortograficznych i gramatycznych. Zrobię zapewne tak jak sugerujesz.

Uważam generalnie że wątek ze Zbyszkiem i Uriukiem się wyczerpał, ponieważ nie dają żadnych dodatkowych merytorycznych uwag w odniesieniu do dokumentu. Nie potrafią wskazać konkretnie, które punkty dyskredytują dokument na tle obecnego zatwierdzonego programu szkolenia oraz nie potrafią wskazać konkretnie co złego może się stać po uprawomocnieniu takiego dokumentu - nie padły do tej pory żadne merytoryczne argumenty, w konkretnym odniesieniu do punktów zawartych w dokumencie.

Z ich przekazu można wywnioskować że nie są zainteresowani żadnymi zmianami prawnymi, które mogą mieć wpływ na poprawę obecnej sytuacji w środowisku szczególnie z punktu widzenia kursanta i samego prawa. Jest to smutne, ale wygląda że jest to prawdziwe. Zbyszek kiedyś napisał tutaj komuś, że "jak chcesz coś zrobić to musisz zrobić to samemu i nie liczyć że Ci ktoś z tym pomoże". Mimo wszystko się z tym nie zgadzam i pozostaję nadal optymistą :)

PS. Zbyszek PPG to nie ULM w Czechach. PPG rządzi się własnymi prawami, ale nie do końca. Znaczna część tych praw to kopia z ULM. To nie jest takie proste jak Ci się wydaje.
Jarek Borowiec | www.flyordie.info

JaroXS
Posty: 389
Rejestracja: 29 maja 2017, 14:50
Reputation: 231
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Akrobata

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: JaroXS » 17 września 2018, 20:51

Bedzie ciezko, ale sprobuje wytlumaczyc jeszcze raz: Twoj program jest dobry, wrecz wzorcowy, nic tylko do wdrozyc. Zeby zrobic poprawnie polowe tego programu potrzebujemy wysokosci, porzadnych, bezpiecznych startowisk i ladowisk. Takie warunki panuja w Alpach.
Zeby szkolic w Alpach bez biurokratycznych Himalajow, adept powinien powinien posiadac SK. Im szybciej go dostanie tym latwiej, taniej i bezpieczniej bedzie przebiegalo jego szkolenie.
Mamy teraz dwie drogi wdrozenia twojego progamu: albo celem jest wyszolenie pilota, albo celem jet wystawienie SK i spelnienie biurokratycznych norm.
Moim celem jest bezpieczne szkolenie, czyli szkolenie po uzyskaniu SK. A ty sie upierasz, ze uzyskanie SK konczy szkolenie, co jest wg mnie szkodliwa bzdura. Kursant musi miec swiadomosc, ze uzyskanie SK jest dopiero poczatiem prawdziwego szkolenia i ci, ktorzy chca naprawde latac, takie szkolenie podejma. Zbieraczom dyplomow to nie jest do niczego potrzebne.


Uriuk,

właśnie w Ciebie zwątpiłem, ale chyba za szybko. Jestem zaskoczony że się wysiliłeś i zebrałeś na odwagę.
Wydaje mi się że za chwilę dojdziemy do sedna sprawy. W końcu Panie Boże...

Zobacz, ja dodałem tylko huśtawkę i lądowanie na uszach do figur wymaganych, reszta nie jest wymagana i jest to decyzja instruktora.
Na końcu w dokumencie jest napisane co musi umieć kursant aby zdał egzamin na ŚK. Czy uważasz że dodanie tych dwóch figur o które sami prosiliście ze Zbyszkiem coś naprawdę zmienia, skoro i tak to teraz już robicie z kursantami na 1 i 2 etapie? Podobno... tak przynajmniej się chwalicie.
Czy uważasz że lądowanie na uszach zabiera dużo wysokości? Czy uważasz że huśtawki nie da się zrobić już teraz, skoro wszystkie szkoły i tak już jeżdżą za granicę do 2 etapu (te które nie mają wyciągarki) robić loty wysokościowe?

Odpowiedz proszę na to pytanie.

EDYCJA: Dodatkowo zwróć uwagę że ja w dokumencie nie wymagam od Ciebie całej listy dodatkowych rzeczy które opisałem. To jest tylko informacja dla kursanta czego wszystkiego dalej się może nauczyć po wydaniu ŚK. A tym bardziej powinien wiedzieć co wszystko jest dalej i co w każdej szkole ma prawo uzyskać w trakcie doszkalania na przestrzeni kolejnego czasu. Czaisz BAZĘ ? Ten program mówi adeptowi czego ma od Ciebie wymagać jak już dostanie to ŚK i pojedzie z Tobą w Alpy. Mówi czego może wymagać od każdej szkoły, a nie że pojedzie na doszkolenie i tam mu wmówią że na doszkoleniu są uszy + speed. Jawność takiego opisowego programu działa w obie strony.

Pozdrawiam,
Ostatnio zmieniony 17 września 2018, 21:02 przez JaroXS, łącznie zmieniany 1 raz.
Jarek Borowiec | www.flyordie.info

Awatar użytkownika
uriuk
Site Admin
Posty: 1859
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
Reputation: 248
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: uriuk » 17 września 2018, 20:59

Wydaje mi sie, ze malo osob jest zorientowanych jesli chodzi o systemy szkolenia w malym lotnictwie. Chodzi o PG, PPG, PPGG, ULM , LSA i inne zabawki latajace. Akurat tak sie sklada, ze latam praktycznie na tym wszystkim i z racji tego cos tam wiem.
Na swiecie dominuja dwa podejscia:
-Niemiecko-czeskie
-Anglosaskie
Angole i amerykanie liberalizuja wszystko co sie da. Malym ultralajtem jednoosobowym mozna latac na prawo jazdy, pilot sam sobie dopuszcza sprzety do 650 kg masy startowej, nie ma zadnych inspektorow, komisarzy, dzialaczy i calej rozbudowanej infrastruktoury
Niemcy i Czesi maja inspektorow, komisarzy, dopuszczaczy do latania itp. Biedny pilot nie moze sam dopiac glajta do napedu poki jakis inspektor Strasznie Waznego Stowarzyszenia nie wyda opini, ze ten naped moze latac z tym skrzydlem (nie, wcale nie jestem pijany, to autentyczny niemiecki przepis). Nasze polskie przepisy byly kiedys w glebokiej czarnej dupie. Nie bylo wolno robic nic. Polacy szkolili sie i rejestrowali samoloty w Czechach. Dwa miesiace temu wyszly zupelnie nowe przepisy dotyczacce malego lotnictwa. Przyjeto wariant brytyjski, czyi pilot sam decyduje i ponosi odpowiedzialnosc, a kandydaci do wtracania nosa w cudze sprawy musza sie przerzucic na kontrole koloru marchewki czy krzywizny bananow, czyli zmienic branze. Jest naprawde dobrze I co? Ano sa gromkie protesty, ze to anarchia, a przeciez mamy takie swietne wzorce w tuz za granica. Tam sa inspektorzy, komisje, dopuszczenia i ogolnie jest swietnie. No przeciez nie moze byc tak, ze pilot sam decyduje na czym chce latac i o zgrozo do tego nieobejrzanego przez inspektora skrzydla przypnie jakis podejrzany naped. Naprawde czytam takie opinie.
To jest tesknota dupy za batem gloszona przez chlopow panszczyznianych. Ja tam wole jednak model brytyjski. Im mniej biurokratow, tym lepiej i bezpieczniej. Kiedys zdawaem prawo jazdy w Kalifornii. Ich kodeks drogowy ma 16 stron. Znakow drogowych maja 12, z czego 4 jest opisowa (czyli tablica z napisem). I co? Ano nic, wypadkow maja mniej niz w Europie, choc mamy ponad trzysta znakow. Widac ze 288 jest potrzbne wylacznie urzednikom.

JaroXS
Posty: 389
Rejestracja: 29 maja 2017, 14:50
Reputation: 231
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Akrobata

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: JaroXS » 17 września 2018, 21:06

uriuk pisze:Wydaje mi sie, ze malo osob jest zorientowanych jesli chodzi o systemy szkolenia w malym lotnictwie. Chodzi o PG, PPG, PPGG, ULM , LSA i inne zabawki latajace. Akurat tak sie sklada, ze latam praktycznie na tym wszystkim i z racji tego cos tam wiem.
Na swiecie dominuja dwa podejscia:
-Niemiecko-czeskie
-Anglosaskie
Angole i amerykanie liberalizuja wszystko co sie da. Malym ultralajtem jednoosobowym mozna latac na prawo jazdy, pilot sam sobie dopuszcza sprzety do 650 kg masy startowej, nie ma zadnych inspektorow, komisarzy, dzialaczy i calej rozbudowanej infrastruktoury
Niemcy i Czesi maja inspektorow, komisarzy, dopuszczaczy do latania itp. Biedny pilot nie moze sam dopiac glajta do napedu poki jakis inspektor Strasznie Waznego Stowarzyszenia nie wyda opini, ze ten naped moze latac z tym skrzydlem (nie, wcale nie jestem pijany, to autentyczny niemiecki przepis). Nasze polskie przepisy byly kiedys w glebokiej czarnej dupie. Nie bylo wolno robic nic. Polacy szkolili sie i rejestrowali samoloty w Czechach. Dwa miesiace temu wyszly zupelnie nowe przepisy dotyczacce malego lotnictwa. Przyjeto wariant brytyjski, czyi pilot sam decyduje i ponosi odpowiedzialnosc, a kandydaci do wtracania nosa w cudze sprawy musza sie przerzucic na kontrole koloru marchewki czy krzywizny bananow, czyli zmienic branze. Jest naprawde dobrze I co? Ano sa gromkie protesty, ze to anarchia, a przeciez mamy takie swietne wzorce w tuz za granica. Tam sa inspektorzy, komisje, dopuszczenia i ogolnie jest swietnie. No przeciez nie moze byc tak, ze pilot sam decyduje na czym chce latac i o zgrozo do tego nieobejrzanego przez inspektora skrzydla przypnie jakis podejrzany naped. Naprawde czytam takie opinie.
To jest tesknota dupy za batem gloszona przez chlopow panszczyznianych. Ja tam wole jednak model brytyjski. Im mniej biurokratow, tym lepiej i bezpieczniej. Kiedys zdawaem prawo jazdy w Kalifornii. Ich kodeks drogowy ma 16 stron. Znakow drogowych maja 12, z czego 4 jest opisowa (czyli tablica z napisem). I co? Ano nic, wypadkow maja mniej niz w Europie, choc mamy ponad trzysta znakow. Widac ze 288 jest potrzbne wylacznie urzednikom.



No widzisz. Napisałeś dużo prawdy. Gdybyś jednak zechciał przeczytać ze zrozumieniem cały ten mój dokument to może doszedłbyś do wniosku że proponuję Ci wariant Brytyjski :), bo teraz jesteś prawnie zmuszany do minimalnej ilości lotów :D

Pozdrawiam,
Jarek Borowiec | www.flyordie.info

Awatar użytkownika
uriuk
Site Admin
Posty: 1859
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
Reputation: 248
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: uriuk » 17 września 2018, 21:09

JaroXS pisze:Uriuk,

właśnie w Ciebie zwątpiłem, ale chyba za szybko. Jestem zaskoczony że się wysiliłeś i zebrałeś na odwagę.
Wydaje mi się że za chwilę dojdziemy do sedna sprawy. W końcu Panie Boże...

Zobacz, ja dodałem tylko huśtawkę i lądowanie na uszach do figur wymaganych, reszta nie jest wymagana i jest to decyzja instruktora.
Na końcu w dokumencie jest napisane co musi umieć kursant aby zdał egzamin na ŚK. Czy uważasz że dodanie tych dwóch figur o które sami prosiliście ze Zbyszkiem coś naprawdę zmienia, skoro i tak to teraz już robicie z kursantami na 1 i 2 etapie? Podobno... tak przynajmniej się chwalicie.
Czy uważasz że lądowanie na uszach zabiera dużo wysokości? Czy uważasz że huśtawki nie da się zrobić już teraz, skoro wszystkie szkoły i tak już jeżdżą za granicę do 2 etapu (te które nie mają wyciągarki) robić loty wysokościowe?

Odpowiedz proszę na to pytanie.

EDYCJA: Dodatkowo zwróć uwagę że ja w dokumencie nie wymagam od Ciebie całej listy dodatkowych rzeczy które opisałem. To jest tylko informacja dla kursanta czego wszystkiego dalej się może nauczyć po wydaniu ŚK. A tym bardziej powinien wiedzieć co wszystko jest dalej i co w każdej szkole ma prawo uzyskać w trakcie doszkalania na przestrzeni kolejnego czasu. Czaisz BAZĘ ?

Pozdrawiam,


Ja wyciagarke mam, szkole tak, zeby wyprodukowac takiego pilota, jakiego bym chcial dostawac z innych szkol. Wiem, ze nie da sie osiagnac tego poziomu szkolac na pagorze. Stad moj opor przeciw zawyzaniu wymagan do SK. Zebysmy sie zrozumieli: pilot ma sie nauczyc porzadnie latac, ale to ma byc program rozwoju, a nie program szkolenia do SK. Jest w polskich przepisac cos takiego jak III etap i na nim powinno byc realizowane wiekszosc szkolenia. Jesli wprowadzimy twoj program do SK, to bedzie niedobrze. Jestem za pozostawieniem instuktorom wolnej reki w szkoleniu, a program jest potrzebny do tego, zeby klient wiedzial jaki poziom ma osiagnac po np dwoch latach nauki. Na SK ma umiec zalozyc uszy i wyladowac w kwadracie ilestam na ilestam metrow. I ja bym tego nie psul.

JaroXS
Posty: 389
Rejestracja: 29 maja 2017, 14:50
Reputation: 231
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Akrobata

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: JaroXS » 17 września 2018, 21:27

uriuk pisze:
JaroXS pisze:Uriuk,

właśnie w Ciebie zwątpiłem, ale chyba za szybko. Jestem zaskoczony że się wysiliłeś i zebrałeś na odwagę.
Wydaje mi się że za chwilę dojdziemy do sedna sprawy. W końcu Panie Boże...

Zobacz, ja dodałem tylko huśtawkę i lądowanie na uszach do figur wymaganych, reszta nie jest wymagana i jest to decyzja instruktora.
Na końcu w dokumencie jest napisane co musi umieć kursant aby zdał egzamin na ŚK. Czy uważasz że dodanie tych dwóch figur o które sami prosiliście ze Zbyszkiem coś naprawdę zmienia, skoro i tak to teraz już robicie z kursantami na 1 i 2 etapie? Podobno... tak przynajmniej się chwalicie.
Czy uważasz że lądowanie na uszach zabiera dużo wysokości? Czy uważasz że huśtawki nie da się zrobić już teraz, skoro wszystkie szkoły i tak już jeżdżą za granicę do 2 etapu (te które nie mają wyciągarki) robić loty wysokościowe?

Odpowiedz proszę na to pytanie.

EDYCJA: Dodatkowo zwróć uwagę że ja w dokumencie nie wymagam od Ciebie całej listy dodatkowych rzeczy które opisałem. To jest tylko informacja dla kursanta czego wszystkiego dalej się może nauczyć po wydaniu ŚK. A tym bardziej powinien wiedzieć co wszystko jest dalej i co w każdej szkole ma prawo uzyskać w trakcie doszkalania na przestrzeni kolejnego czasu. Czaisz BAZĘ ?

Pozdrawiam,


Ja wyciagarke mam, szkole tak, zeby wyprodukowac takiego pilota, jakiego bym chcial dostawac z innych szkol. Wiem, ze nie da sie osiagnac tego poziomu szkolac na pagorze. Stad moj opor przeciw zawyzaniu wymagan do SK. Zebysmy sie zrozumieli: pilot ma sie nauczyc porzadnie latac, ale to ma byc program rozwoju, a nie program szkolenia do SK. Jest w polskich przepisac cos takiego jak III etap i na nim powinno byc realizowane wiekszosc szkolenia. Jesli wprowadzimy twoj program do SK, to bedzie niedobrze. Jestem za pozostawieniem instuktorom wolnej reki w szkoleniu, a program jest potrzebny do tego, zeby klient wiedzial jaki poziom ma osiagnac po np dwoch latach nauki. Na SK ma umiec zalozyc uszy i wyladowac w kwadracie ilestam na ilestam metrow. I ja bym tego nie psul.


I widzisz Panie to już są jakieś informacje z których coś wynika i można się czegoś dowiedzieć co myśli instruktor o tabelce która jest w dokumencie.
Powiedz mi jeszcze czy ty byłbyś za jednym etapem szkolenia tak jak ja to ująłem w swoim dokumencie czy za dwoma etapami tak jak jest w tej chwili? Możesz też jakoś argumentować merytorycznie?

Dziękuję,
Jarek Borowiec | www.flyordie.info

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 4124
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 568
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 17 września 2018, 21:41

Jarek. Nie ma znaczenia czy twój program założy obowiązkowe wykonanie podwinięcia i lot na speedzie. Nie ma znaczenia, czy napiszesz że loty mogą się odbywać w warunkach termicznych. Praktyka wykazuje, że instruktorzy szkolą jak chcą i żaden, nawet najlepszy program nie może ich zmusić do szkolenia według założeń których nie akceptują. Za to nadmiar zapisów spowoduje, że w razie jakiegoś nieszczęścia prokurator będzie miał więcej punktów zaczepienia. Od twojego programu nie przybędzie lepszych pilotów, bo to nie szkolenie tworzy dobrego pilota, ale późniejsza nauka gdy pilot ma już uprawnienia do samodzielnego latania. Trzeba pilotom pokazać jaka droga jest przed nimi i czego powinni się uczyć, trzeba pokazać instruktorom, że szkoła to nie tylko przygotowanie do egzaminu ŚK, ale także opieka po uzyskaniu świadectwa. A w zasadzie przede wszystkim to, bo wytworzył się obecnie model na tygodniowy kurs, sprzedaż sprzętu i kopa w dupę, chyba że jeszcze na wyjazd pojedzie. I nie ma znaczenia czy dopiszesz bujanie i termikę jako obowiązek, bo ci co nie uczyli tego nadal uczyć nie będą. Naślesz na nich prokuraturę? Jak będziesz kontrolował z Czech wykonywanie twojego programu?
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
uriuk
Site Admin
Posty: 1859
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
Reputation: 248
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Program podstawowego szkolenia paralotniowego - by Jarek

Postautor: uriuk » 17 września 2018, 21:43

JaroXS pisze:[
I widzisz Panie to już są jakieś informacje z których coś wynika i można się czegoś dowiedzieć co myśli instruktor o tabelce która jest w dokumencie.
Powiedz mi jeszcze czy ty byłbyś za jednym etapem szkolenia tak jak ja to ująłem w swoim dokumencie czy za dwoma etapami tak jak jest w tej chwili? Możesz też jakoś argumentować merytorycznie?

Dziękuję,


W tej chwili sa trzy etapy szkolenia. SK otrzymuje sie po drugim. W zasadzie mozna polaczyc I i II etap. Ale ten podzial jest przydatny podczas szkolenia pilotow PPG, wiec mozna zostawic tak jak jest.

Natomiast zmienilbym jedna rzecz, ale istotna.
W tej chwli przepisy zmuszaja mnie do uczenia zielonego delikwenta na malej wysokosci. To jest oczywista bzdura. Nisko to mozna sobie latac jak sie umie. Jak sie nie potrafi nawet skrecac, to nalezy byc wysoko. Jak juz pisalem w tym watku, zaczynam od dwoch wysokich lotow tandemowych. W pierwszym kursant ma w rekach sterowki, ale jednoczesnie z pilotem. W drugim steruje samodzielnie. Oczywiscie startuje i laduje instruktor.
Po takim przygotowaniu mozna wystrzelic misiaczka na okolo 150 m. Dlaczego na tyle? Bo to jest wysokosc paniki. Jesli gosc nie spracuje na 150 m to nastepny hol moze byc na 500 m. Nawet nie zauwazy roznicy :).
Dopiero kiedy adept potrafi swobodnie gospodarowac wysokoscia (u mnie nastepuje to gdzies po 7-8 holu, czyli po godzinie w powietrzu) odwazam sie zabrac go na loty na pagorku, bo wiem, ze nie zmontuje negatywki, nie przywali w drzewo czy innego kursanta, albo nie dokreci do stoku.


Wróć do „PG”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 3 gości