Oderwanie się od cycka

Latanie bezsilnikowe
Awatar użytkownika
prokopcio
Posty: 1178
Rejestracja: 21 kwietnia 2016, 07:57
Reputation: 107
Lokalizacja: Grodków
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: prokopcio » 28 października 2018, 12:03

1: Ja mam napęd ;)
2: Mogę pracę przerwać i pójść latać jak jest warun zazwyczaj kiedy inni pracują....
3: Nie mam czasu na powroty .... ;)

Godzinowo mniej więcej wiadomo ile kto ma wylatane ale czy ktoś powie ile razy w sezonie wybrał się na latanie czyli poświęcił dzień nawet jeśli nie polatał ?
Łukasz Prokop

Awatar użytkownika
uriuk
Site Admin
Posty: 1807
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
Reputation: 241
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: uriuk » 28 października 2018, 12:05

To jest zreszta temat na przynajmniej doktorat z socjologii. Wiekszosc elity pilotow swobodnych to zbieranina wolnych elektronow ktorzy maja mase wolnego czasu i luzniej gotowki, zeby jezdzic po swiecie za warunem. Niejeden adept, chcac dorownac towarzystwu, wpadl w dlugi lub trafil do wiezienia (przynajmniej dwoch mich kolegow ma za soba odsiadke spowodowana zdobywaniem funduszy na latanie).
Ciezko jest lekko zyc :)

ciacholot
Posty: 864
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:14
Reputation: 138
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: ciacholot » 28 października 2018, 12:14

To w mojej ocenie nie jest samo latanie. Jeśli myśli się o powrocie to od razu dupa zbita. To jest styl życia. Dom jest tam gdzie jesteś i tyle, a wszystkie racjonalnie uporządkowane aspekty życia muszą iść w odstawkę. Ewentualny powrót czym gorszy i trudniejszy tym lepiej. Gdyby było inaczej nikt nie wchodził by na szczyty, nie płynął kajakiem przez Ocean albo Amazonkę. Cała reszta pilotów to żyrandole. Wcale nie jest powiedziane, że żyrandole, choć nie wszyscy, nie potrafili by skoczyć w dowolnym momencie gdzieś ze 100 km, ale mając inny styl życia i inny plan wiszą w jednym miejscu odlatując kilka czy kilkanaście kilometrów. Czy to są piloci? Jasne, że tak. Poza tym można sobie latać rekreacyjnie, a sukcesy mieć gdzie indziej choćby budując wyciągarkę zdalnie sterowaną bo to też nie każdy zrobi.
Mariusz Kilian

Awatar użytkownika
Lucjan Piekutowski
Posty: 1023
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
Reputation: 66
Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: Lucjan Piekutowski » 28 października 2018, 13:04

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Zgodnie ze starym porzekadłem: jeśli praca przeszkadza w lataniu rzuć pracę. Jeśli kobieta mówi ja albo latanie mówisz żegnaj :)


Wy z Uriukiem nie możecie doradzać w takich sprawach, stoicie w zupełnie innym punkcie niż większość tzw. społeczeństwa. Większość z nas ma przeważnie pracę codziennie po 8 czy więcej godzin a nierzadko też i takie coś jak żona, i to do tego taki rodzaj żony, który trzyma koniec sznurka. Nie jest to nic dziwnego, tak nas wychowywano. Najpierw dom, rodzina, praca i odpowiedzialność. Uriuk też o tym pisał, kolega mu zazdrościł latania,no to kup sprzęt i zacznij latać. Ale żona, ale remont domu, ale dzieciaki. Tak to działa. Każdy chyba jako młody człowiek marzy żeby podróżować zwiedzać, poznawać a potem przychodzi stereotyp życia i nieliczni wyłamują się poza niego. Spójrzcie na kobiety, te niedostępne, niezależne które nie mają partnerów, jeżdżą po świecie, spełniają swoje marzenia (tylko swoje), bezwzględnie dążą do celu. Zbyszek ma racje albo jedno albo drugie, problem w tym że to wymaga decyzji i porzucenia stereotypu.

ciacholot
Posty: 864
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:14
Reputation: 138
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: ciacholot » 28 października 2018, 13:40

Ktoś propagować nasz sport i szczepić pasję musi. To przecież normalna droga do rozwoju sportu i przez to polepszenia sprzętu dla szerszej grupy odbiorców. Normalne prawo rynkowe. Dobrze, że robią to instruktorzy. Dla nas zwykłych ludzi co to latają dla frajdy łącząc to ze zwykłą codziennością i innymi obowiązkami nie będzie dostępne to co dla nich. Za to oni gdzie indziej nam nie dorównają... Ja sobie tak wciskam :lol:
Ważne jest, aby byli i tacy i tacy, a jak się udaje mieć kumpli po drugiej stronie to już całkiem fajnie jest bo można od nich coś zaimportować na własny użytek.
Mariusz Kilian

Awatar użytkownika
prokopcio
Posty: 1178
Rejestracja: 21 kwietnia 2016, 07:57
Reputation: 107
Lokalizacja: Grodków
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: prokopcio » 28 października 2018, 13:49

Żona :) teraz jak już zaakceptowała paralotniarstwo w naszym wspólnym życiu ( wcześniej było ciężko bo się bała najnormalniej w świecie że się zabiję ) - ona już niema nic przeciwko mojemu lataniu, ale tak jak piszesz Lucjan - są różne priorytety - skoro już zdecydowałem się na Dom, Żonę, Dzieci, Biznes ( przed paralotniarstwem ) to teraz nie można tym pierdzielnąć, i zostawić wszystko niech sobie radzą a ja relax :)
tzn. Można ale nie chcę .... Jak dzieciaki powyrastają to na stare lata sobie polatam bezlimitowo.

Wcześniej wspomniałem właśnie o osobach jak np Uriuk i Gotek co latali zawsze i pod to ułożyli sobie życie ale większość ma życie ułożone i napięte przed tym zanim latać się zdecydują i muszą w nim wygospodarować miejsce na latanie jeśli chcą latać.
Łukasz Prokop

Krzycha
Posty: 210
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:22
Reputation: 69
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: Krzycha » 28 października 2018, 14:59

E tam gadanie.
Znam kilku z żonami, dzieciakami i biznesami, którzy ogarniają to bez większych konfliktów. Do tego czasami, żeglują, nurkują czy wiersza piszą. Ale faktycznie są i tacy, którzy nie dają rady :) i ci udzielają jakichś rad 'z czapy' ;)

Awatar użytkownika
der
Posty: 643
Rejestracja: 19 stycznia 2016, 10:02
Reputation: 115
Lokalizacja: EPOM
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: der » 28 października 2018, 15:11

Garść faktów w pigułce.

Zakładam że nie masz nikogo jak ja do pomocy.

Im krótszy przelot tym proporcjonalnie dłuższy powrót. I tak 15 minutowy skok za miedzę może kosztować 4 krotnie dłużej czyli godzinę. Dlatego nie opłaca się odchodzić z pierwszymi pierdami a dopiero z rozsądnie wykręconą podstawą.
Z dwugodzinnego przelotu z wiatrem wracać można 4 godziny i dłużej.
Z 5 godzinnego przelotu z wiatrem da się już wrócić w tym samym czasie. Czyli w kolejne 5 godzin.

Generalnie przyjąłem, że jeśli powrót zajmuje mi drugie tyle co lot to już dobre osiągnięcie. Jeśli zajmuje krócej uznaję to za własny powrotowy sukces.

Idąc polatać z planem na przelot trzeba wyłączyć myślenie o reszcie dnia. Zapomnieć o pracy, dzieciach, grilu z sąsiadem. Nie mieć w głowie wizji trudnego powrotu. O tym dopiero myśleć w okolicznościach potencjalnego ostatniego komina. Nawet jeśli się uda wykręcić i wcale nim nie będzie. Z góry łatwiej zaplanować miejsce do lądowania bliżej cywilizacji. Taka przeprawa często potrafi na ziemi zająć najwięcej czasu.
Łatwo określić potencjalny kierunek lotu uwzględniając strefy, wiatr, teren. Wyznacz sobie prosty plan i tego planu się trzymaj. Najczęściej zdupiony lot w dobry warun pada przez niezdecydowanie i brak konsekwencji.
Zgodnie z kierunkiem sprawdź czego warto się trzymać. Trakcji, dróg krajowych czy też nie ma czego i trzeba liczyć na stopa. Rozeznanie o potencjalnych pociągach przyda się w wielu kolejnych lotach w tym kierunku. Twoim jedynym zmartwieniem będzie dostać się do najbliższego dworca a nie do domu. Podobnie z autobusami.

Zapamiętaj, że są dobrzy ludzie na świecie i jeszcze chcą się zatrzymywać. Jednak zapamiętaj również że im główniejsza droga tym trudniej kogoś złapać.
Nie gardź podwózką do najbliższej wioski. Lepiej kiepsko jechać lub wygodnie siedzieć niż dobrze iść. Podobnie z pociągiem, autobusem etc. Lepiej poczekać godzinę czy dwie na pewne połączenie niż stać czy iść drogą licząc na cudzą litość.

Kiedy się ściemnia zapomnij o złapaniu stopa. Użyj taksówki ubera czy blablacara. Choćby na dojazd na wybrany dworzec czy powrót z dworca.
Całkiem dobrze da się polatać na płaskim i mając do dyspozycji wyciągarkę nie potrzebujuesz przeznaczać na to całego dnia. Do 12tej ogarniesz dzieci do szkoły przedszkola, jakąś robotę , obowiązki domowe. Warunek. Nie możesz być na etacie. Znam takich co i z etatem to godzą. Ale ile razy ktoś chce się z kimś zamienić lub przyjść za niego wcześniej?
W dobry warun startując i o 13.30 jesteś w stanie przelecieć setkę i więcej. Lub inaczej. Spędzić ekscytujące 5 godzin w powietrzu.
Chętnie mów ludziom skąd się wziąłeś i w jaki sposób tam dostałeś. Często to dla nich jakiś kosmos i zasłuchani w opwieści chętniej jadą tam gdzie im nawet nie po drodze. Jeszcze lepiej kiedy wygrasz i trafisz na kogoś kto z jakim kolwiek lataniem czy skokami miał coś wspólnego. Duży plecak kojarzy się zwykle z pielgżymką, jasiem wędrowniczkiem albo spakowaną teściową w kawałkach.

Bumat
Posty: 198
Rejestracja: 09 września 2016, 16:53
Reputation: 139
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: Bumat » 28 października 2018, 15:47

der pisze:Garść faktów w pigułce.

Dlatego nie opłaca się odchodzić z pierwszymi pierdami a dopiero z rozsądnie wykręconą podstawą.
.


Z pozostałymi tezami się zgadzam. Z powyższą nie. Nie w Łękach, czy Michałkowie. Gdybym czekał na wykręcenie podstawy w Łękach, to odpadło by mi 80% przelotów. Z podmokłej niecki nie odleciałbym w ten sposób, zwłaszcza z pierwszej liny.W weekend w Łękach, na kolejny start czeka się nieraz 3h. Pierwszy uczciwy komin zwykle pojawiał się parę km dalej. A statystycznie, bo autor wątku pytał na 22 obecności na startach ( wszystkich w 2018 ) 2 razy dałem zlota raz nie było warunu na start. Podstawą moich udanych zwózek są koledzy ( jeszcze raz dzięki ), lądowanie blisko dworców / przystanków w większych miejscowościach. Nie pracuję na etacie, więc mam większą elastyczność, ale mam też "sztywne" umowy godzinowo - terminowe. Miedzy październikiem a czerwcem priorytetem jest praca/dom. Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko. Najlepiej być zdrowym, młodym, bogatym bezrobotnym, ale statystyki nie dają tutaj dużych szans.

szymon.strus
Posty: 145
Rejestracja: 31 grudnia 2015, 11:22
Reputation: 21
Lokalizacja: Nowa Huta
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: szymon.strus » 28 października 2018, 19:29

Krzycha moim zdaniem idealnie podsumowal caly temat. Mam b. dobrego kolege do latania (pzdr. Tomek) ktory potrafi znalezc milion powodow dla ktorych
nie moze pojechac na latanie. Sluchajac takich doradcow mozna sie tylko upewnic w tezie ze sensownie polatac moga tylko ludze bez zadnych zobowiazan.

Z perspektywy etatowca w korpie, z rodzina, praca i dom nie stanowily przeszkody nie do przejscia. Pare moich spostrzezen:

1. Na pewno kluczowe jest jezdzenie z kumplami lub w miejsca gdzie jest jakas ekipa ludzi. Wlasna wyciagarka jest w tej kwestii akurat przeklenstwem. Jak jestes danego dnia z wieksza grupa masz niemal 100% szanse ze ktos po ciebie podjedzie, zgarnie cie po drodze albo w najgorszym wypadku zwiezie Ci samochod w okolice domu. Latajac jakies tam przeloty od kilku lat nigdy nie musialem organizowac wyprawy po auto na drugi dzien.
2. Na weekendy w gorach czasem mozna zabrac zone wraz z dzieciakiem wiec masz z glowy 'czas rodzinny' i zwozke. Win-Win :)
3. Zorganizowanie wyjazdu na poludnie na 3-4 dni (weekend + urlop) to tez nie jest jakies mission impossible. Ale to tez wymaga ekipy do ktorej sie podlaczasz. Wtedy raz ze z reguly trzaska sie loty docel-powrot, a dwa jest was kilka osob i zawsze ktos wyladuje przy samochodzie. Dodatkowa zaleta takich krotkich wyjazdow jest celowanie w pewny warun.
4. Na wakacje tez mozna uderzac w miejscowki gdzie zarowno rodzina bedzie miala co robic a i ty sobie polatasz.

Ale kazdy z tych sposobow wymaga podstawowego warunku - dzien na latanie jest dniem na latanie. Nie odbierasz telefonow z pracy, nie idziesz z kotem na zastrzyk, nie musisz zdazyc na kolacje i cholera wie czego jeszcze. W moich realiach nawet kilkuminutowy zlot 'kosztuje' ~7h czyli wyjazd z domu o 9 rano i powrot o 16. Dluzsze loty koncza sie z reguly ok. 20-21 w domu.

P.S. Niestety ale nie trzaskam jeszcze lotow 200km+ wiec wowczas te warunki moga sie zmienic :)
pzdr,
/Szymon

Awatar użytkownika
der
Posty: 643
Rejestracja: 19 stycznia 2016, 10:02
Reputation: 115
Lokalizacja: EPOM
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: der » 28 października 2018, 20:07

Bumat pisze:
der pisze:Garść faktów w pigułce.

Dlatego nie opłaca się odchodzić z pierwszymi pierdami a dopiero z rozsądnie wykręconą podstawą.
.


Z pozostałymi tezami się zgadzam. Z powyższą nie. Nie w Łękach, czy Michałkowie...

Na Łękach się nie znam kompletnie. Jednak może w Michałkowie dlatego tyle razy zdarzało Ci się maszerować z buta zza lasu. Skoro warun jest na tyle kiepski, że zmusza na pierwsze odejście na piedach bez możliwości powrotu po wygaśnięciu tychże na start, oznacza, że warun jest kiepski i raczej nie jest tego wart. Faktem jest, że kilkukrotnie zdarzyło mi się odejść z Michałkowa na zasadzie szaleńczego rzucenia się i wykrętki ze 100 150m o jeden las dalej. Jednak traktuję to raczej jako wyjątek potwierdzający regułę. A tej dobrze się trzymać nie tylko na płaskim ale także w górach. Przed każdym przeskokiem zawsze warto robić wysokość. A na płaskim są właściwie same przeskoki.

Żarcik sytuacyjny.

- Nie mogłem przyjechać. Szkoda. Ale musiałbyć warun !. (JA)
No, skoro Bumat odleciał i to tak to wiesz jak zajebisty musiał być :) (pewien instruktor z południowej wlkp)
:)

A rzecz o pewnym przecudnym dniu tego roku, w który rozecieliście się na 3 strony świata. ;)
Ostatnio zmieniony 28 października 2018, 20:22 przez der, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 3920
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 547
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 28 października 2018, 20:21

Z moich doświadczeń wynika że jak chcemy odchodzić z lotniska po holu to tylko w kominie bo hol jaki by nie był to i tak zawsze kończy się na wysokości gdzie trzeba się rozglądać za lądowaniem.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
Lucjan Piekutowski
Posty: 1023
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
Reputation: 66
Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: Lucjan Piekutowski » 28 października 2018, 21:35

szymon.strus pisze:Krzycha moim zdaniem idealnie podsumowal caly temat. Mam b. dobrego kolege do latania (pzdr. Tomek) ktory potrafi znalezc milion powodow dla ktorych
nie moze pojechac na latanie. Sluchajac takich doradcow mozna sie tylko upewnic w tezie ze sensownie polatac moga tylko ludze bez zadnych zobowiazan.
...
dzien na latanie jest dniem na latanie. Nie odbierasz telefonow z pracy, nie idziesz z kotem na zastrzyk, nie musisz zdazyc na kolacje i cholera wie czego jeszcze. W moich realiach nawet kilkuminutowy zlot 'kosztuje' ~7h czyli wyjazd z domu o 9 rano i powrot o 16. Dluzsze loty koncza sie z reguly ok. 20-21 w domu.

P.S. Niestety ale nie trzaskam jeszcze lotow 200km+ wiec wowczas te warunki moga sie zmienic :)


Ale Krzycha sam zna ludzi którzy stracili żonę, męża, pracę przez latanie. Znamy też takich co znaleźli... Z tym, że jedni ogarniają a inni mniej, z tym się zgadzam, ja np. nie ogarniam i sam zadaję sobie pytanie postawione w tytule. Nikomu nie doradzam, jedynie obserwuję.
Ale dla mnie np radą z czapy jest "weź się ogarnij", albo Ja ogarniam, dlaczego ty nie ogarniasz. Ano dlatego, że nie jestem Tobą, i szczerze mówiąc mało mnie obchodzi czyjeś życie. Dobrze by było, żeby nie dawać koledze rad w stylu "weź zostaw żonę, sprzedaj firmę i lataj." Przecież nie o takie ogarnięcie chodzi a i tacy też pewnie już byli. Zauważyłem też że każdy raczej nie dostrzega własnych możliwości które pozwalają mu latać i braku tych możliwości u kogoś innego. Np trudno latać nie mając auta do transportu. Jednego żona zaakceptuje latanie, drugiego wystawi za drzwi. Praca też jest różna. Ktoś ma firmę, która na niego pracuje albo sam jest firmą i pracuje zdalnie i może siedzieć w Borsku tygodniami. Ktoś inny musi być cały dzień w pracy. jeszcze inni są w pracy trochę a trochę latają.
Z moich obserwacji wynika że najwięcej latają ci, którzy są właścicielami firm, lub pracują zdalnie, samotni bądz z rodziną przyzwyczajoną, że ich nie ma w domu, inteligentni, dobrze planujący,majętni, niezależni i kobiety bez chłopa, spełniające swoje kolejne marzenia. Jak to ogarnąć? Cóż trzeba znaleźć ten złoty środek.

*Celowo nie wspomniałem o osobach, które mogą latać a nie latają i szukają wymówek. To jest temat dla socjologów, psychiatrów i innych naukowców.

Awatar użytkownika
prokopcio
Posty: 1178
Rejestracja: 21 kwietnia 2016, 07:57
Reputation: 107
Lokalizacja: Grodków
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: prokopcio » 28 października 2018, 21:35

Dzięki za wszystkie sugestie - poukładam sobie w głowie plan pierwszo - mini przelotowy na wiosnę jak oderwać się od cycka żeby nie być w czarnej d...., co wygląda nieźle przy standardowych wiatrach :) a jak uda się więcej niż mini to jeszcze lepiej :). Zawsze mogę ten rejon obczaić z napędem orientacyjnie przez najbliższe miesiące.
wiele mi pomogliście.
Łukasz Prokop

ciacholot
Posty: 864
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:14
Reputation: 138
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: ciacholot » 29 października 2018, 12:13

Łukasz. Najłatwiej przychodzi oderwanie się od cycka jak się jest na wyjeździe na latanie i organizator stworzy plan lotu na konkretny dzień. Wtedy wszystko jest podporządkowane tej sytuacji. Ty ( pilot) masz czas, pogoda jest sprawdzona i trasa omówiona. Zagrożenia rozpoznane, trudne momenty wiadomo gdzie i organizator wyjazdu z zasady pozbiera wszystkich uczestników obojętnie skąd. Do wieczora na kwaterę wszyscy zdążą i przy kolacji można ze spokojem omówić zajebistość i niewyobrażalne trafy zmuszające do lądowania nie tam gdzie był plan. Można też przyjąć pochwały lub krytykę, albo porady jak coś tam zmienić czy poprawić. O walorach towarzyskich nie wspominając. Żona w spokoju wie że Cię niema i już. Pracę wcześniej poukładasz albo zwalisz na kogoś, odpracujesz kiedyś, a dzieci będą czekać na Ciebie i kiedyś opowiadać jak to ociec fruwali. Twój spokój i przekonanie, że nic więcej nie musisz tego dnia- tygodnia jest niewyobrażalnym luksusem którego nie zastąpisz prawie niczym.
Mariusz Kilian

Awatar użytkownika
huzar
Posty: 92
Rejestracja: 08 stycznia 2016, 21:47
Reputation: 28
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: huzar » 29 października 2018, 16:45

same facety piszą :)
To może i ja dorzucę kilka swoich spostrzeżeń i przytaknę kilku ważnym uwagom powyższym.

Najważniejsze moim zdaniem jest jedno: przestać mówić sobie w głowie "Jestem słabym pilotem, więc nie mogę polecieć daleko. Bo przecież i tak nie dam rady". Owszem, ćwiczenie czyni mistrza, ale to, jak bardzo zdeterminowany będziesz w powietrzu zależy od nastawienia twojego do siebie samego. Uwierzyć, że dasz radę polecieć jak "wyjadacze", to już pierwsza ważna cegiełka. Zakładanie, że ci się nie uda bo jesteś cienki to pierwsze czego musisz się pozbyć. Inaczej nigdy nie zaczniesz latać poza lotnisko. Zbyszku - wspominałeś o pewnej dziewczynie, której największym wyczynem było, że w dzień po zdaniu egzaminu (lata temu) poleciała 94km... bo nikt jej nie powiedział, że jako świeżak nie powinna dać rady tak latać :P

Druga ważna i już przytaczana rzecz - dzień latania to dzień latania. Nie ważne czy to środa, piątek, niedziela czy poniedziałek. Warto dzień, dwa wcześniej prześledzić wpisy na grupach paralotniowych - z wyprzedzeniem 24-48godzinnym już w miarę prognozy są sprawdzalne. Jeśli do tego Krzycha pisze, że "absolutnie nie będzie pogody nie ma po co jechać do Borska i prosi uprzejmie kolegów pilotów żeby nawet nie zawracali sobie głowy" to znaczy, że już szykuj sobie grunt w domu i w pracy, żeby wyskoczyć na latanie :P Wyrób 200% normy, poprzesuwaj klientów, zaproś żonę do kina, idź z dziećmi na plac zabaw, odwiedź teściową, zrób zakupy na 4 dni, itd... :)

Trzecia ważna rzecz - na starcie myśl tylko o tym gdzie chcesz polecieć - bez obciążeń. Tak jak pisali inni - powrotem martw się jak wylądujesz - nie wcześniej. Może mam trochę trudniej niż wy, chłopaki - bo nie zawsze podjadę na stopa (owszem, może i łatwiej go złapać, ale nie koniecznie zawsze wsiądę). Ale tak czy siak, powrotem też martwię się dopiero po wylądowaniu. Na szczęście mam jak i wy, sporo dobrych kolegów, którzy nie zastawią baby w potrzebie - dzięki wam za to! :D

Punktów pewnie mogłoby być i sporo. Ważni są koledzy i koleżanki, którzy są z tobą na startowisku - często ktoś nie poleci i pomoże w zwózkach. Czasem mi się zdarza, że zabieram się na lotnisko z kimś autem z Trójmiasta, więc jak się gdzieś wyląduje to mogę docierać prosto do domu i odpada kłopot powrotu po auto.

Ale chyba kluczowe w pogodzeniu latania z pracą i z życiem jest po prostu wsparcie. Wsparcie najbliższych, którzy nie będą suszyć głowy, marudzić i powodować, że po wylądowaniu zamiast radości dociera do ciebie zimną falą poczucie winy. I tu nie ma recepty - każdy ma inny charakter, innego partnera/partnerkę, innego szefa, inną teściową i mniej-bardziej chorowite dzieci.

Latanie nigdy nie powinno zastąpić ci życia ani go rozwalić. Ma być radością. To tylko dopełnienie - tak mówią :P

Ale sama widzę po sobie, że czasem chciałabym, że powyższe słowa - i chłopaków i moje własne ciężko jest zrealizować. Kto z was nigdy nie pomyślał w locie "cholera, będą z tego kłopoty w domu!'" hem?? :D

Odpowiadając na twoje pytanie - myślę, że musisz oderwać się psychicznie od tego przysłowiowego tytułowego cycka po pierwsze, a reszta przyjdzie sama z delikatną pomocą twoją i kolegów :D

pozdrawiam,
Kasia :)
Jak ci się zdarzy zgłupieć w czasie lotu - leć do nieba. O niebo się jeszcze nikt nie rozbił.

Awatar użytkownika
prokopcio
Posty: 1178
Rejestracja: 21 kwietnia 2016, 07:57
Reputation: 107
Lokalizacja: Grodków
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: prokopcio » 29 października 2018, 17:07

Co ty Kasiu możesz o cyckach wiedzieć ;)
Dzięki. Pytasz kto nie pomyślał w powietrzu że będą kłopoty w domu ? Ja nigdy w powietrzu nie myślę o tym co na ziemi - no może poza liniami energetycznymi ;)
Przyjdzie termika i lecę :) a przez zimę będę mył gary, prał, sprzątał, gotował, masaż, co sobotę do teściowej, a w niedzielę kino, galerie itp ;)
Łukasz Prokop

Awatar użytkownika
calhal
Posty: 449
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:37
Reputation: 77
Lokalizacja: Grenoble, Francja
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: calhal » 29 października 2018, 17:19

huzar pisze:Kto z was nigdy nie pomyślał w locie "cholera, będą z tego kłopoty w domu!'" hem?? :D

Taaaaa, w maju chyba czy czerwcu umówiłem się z moją połówką, że wrócę do domu najpóźniej o 16h00. o 14h40 czy coś koło 15h wiszę sobię pod chmurą na 2800 czy 2900 i widzę z daleka jezioro Annecy (a do przeskoku z zapasem wystarczy 2200-2300) i walczę z sobą "lecieć czy nie lecieć" :cry: Niestety rozsądek wygrał.


A moja rada, to nie bać się tego, że wylądujesz gdzieś w czarnej dupie. Jak już wylądujesz to trudno. Znam paru całkiem niezłych pilotów, którzy nie odlatują bo się boją, że nie uda im się do domu wrócić ;)
Lądowanie w czarnej d... może mieć swoje zalety - raz się na grilla załapałem, innym razem wylądowałem między barem a zakładem produkującym sery (francuskie) - może dieta piwno-serowa do najzdrowszych nienależy ale niebyło źle :lol:

srogie pozdro

ciacholot
Posty: 864
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:14
Reputation: 138
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: ciacholot » 29 października 2018, 17:45

Zawsze można powiedzieć że tak ssało, że cudem wylądowałeś i niech się cieszy że w ogóle jesteś.

"Dlaczego wracasz tak późno-pyta żona widząc zawianego męża w drzwiach. Ten na to: jakie wracasz. Po gitarę przyszedłem...
Mariusz Kilian

Awatar użytkownika
calhal
Posty: 449
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:37
Reputation: 77
Lokalizacja: Grenoble, Francja
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Oderwanie się od cycka

Postautor: calhal » 29 października 2018, 20:42

ciacholot pisze: "Dlaczego wracasz tak późno-pyta żona widząc zawianego męża w drzwiach. Ten na to: jakie wracasz. Po gitarę przyszedłem...

konkretnie to tak było:


Wróć do „PG”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości