Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Tu można się naparzać do woli. W zasadzie tylko dla koneserów gatunku
Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 4069
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 564
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 12 października 2018, 08:01

Wiesiek. Materiałów do HG nie mam bo jestem instruktorem pg i ppg. Jest w Polsce trzech czynnych instruktorów HG to ich molestuj. A co do skryptu z materiałami do egzaminu pg, to nakład się wyczerpał i nie mam dodruku. Skoro jesteś z Krakowa to najtaniej będzie jeśli sam sobie zbierasz materiały potrzebne do zdania egzaminu. Nie będzie wówczas niezręcznej sytuacji że będziesz musiał komuś płacić.
Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
prokopcio
Posty: 1226
Rejestracja: 21 kwietnia 2016, 07:57
Reputation: 110
Lokalizacja: Grodków
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: prokopcio » 12 października 2018, 08:15

Zbyszek Gotkiewicz pisze:.
Chyba tak jak ja ostatnio odpowiedziałeś w innym temacie niż chciałeś :lol:. Edit : A nie... Ok. Temat zrobił się za obszerny i przegapiłem hg
Łukasz Prokop

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 4069
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 564
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 12 października 2018, 08:22

prokopcio pisze:
Zbyszek Gotkiewicz pisze:.
Chyba tak jak ja ostatnio odpowiedziałeś w innym temacie niż chciałeś :lol:. Edit : A nie... Ok. Temat zrobił się za obszerny i przegapiłem hg

Wiesiek wczoraj pytał się po godzinie jedenastej wieczorem to mu odpowiadam. Jeszcze daje radę nadążać za dyskusją ale muszę wyskoczyć na tydzień i pewnie stracę wątek.
Zbyszek Gotkiewicz

123

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: 123 » 12 października 2018, 08:58

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Podobno ludzie dzielą się na takich z autorytetem zewnętrznym i wewnętrznym. Taki z wewnętrznym zawsze wie co ma sądzić, myśleć robić. Ten z zewnętrznym ciągle szuka potwierdzenia dla swoich sądów i decyzji u innych osób. W rozmowie widać to gdy co chwila słyszysz: prawda? Dobrze mówię? Tacy ludzie często znajdują sobie guru dzięki któremu wiedzą co mają myśleć. Oczywiście każdy powinien być gdzieś po środku, bo skrajne przypadki obu sytuacji są cholernie irytujące :)


A mi zawsze wydawało się, że zwroty takie jak "prawda?", "dobrze mówię?" itp to elementy komunikacji mające dać mówiącemu obraz na to, czy rozmówca słucha, nadąża za tokiem myślowym itp.

fotolot
Posty: 138
Rejestracja: 09 lutego 2016, 20:02
Reputation: 10
Latam: Tylko z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: fotolot » 12 października 2018, 14:34

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Wiesiek.".... Skoro jesteś z Krakowa to najtaniej będzie jeśli sam sobie zbierasz materiały potrzebne do zdania egzaminu. Nie będzie wówczas niezręcznej sytuacji że będziesz musiał komuś płacić.
"

Zbyszek mój przypadek jest taki, że ja jakoś sobie radzę z nabytą wiedzą od prawie 20 lat ,a na owym kursie HG ze zgrozą stwierdziłem że zasób przekazanej kolegom nowicjuszom wiedzy tylko ustnie czy na planszach był dla nich niebezpiecznie za mały i stanowił w mojej ocenie co najwyżej 20% absolutnego minimum.
Trochę się interesowałem jak to jest z przygotowaniem pilotów do samodzielności w innych krajach i w wielu przypadkach polega ono na konkretnie opracowanych jawnych materiałach , a nie na szemranej niejawności skąd w ogóle uczniowie mają zdobywać wiedzę aby się w bardzo głupi sposób nie utłukli(np. po nieświadomym małpowaniu gwiazdorów yotuba)

Mam nadzieję Zbyszek, że nie robisz sobie ze mnie jaj, jako polski instruktor z naiwnego(?) ucznia z tą poradą i wyjaśnisz bliżej , gdzie w tym Krakowie można sobie nazbierać materiałów potrzebnych do zdania egzaminu HG ? -potrzebuję je również do przekazania koledze nowicjuszowi z kursu, którego szanuję jako człowieka .
Ostatnio zmieniony 12 października 2018, 16:50 przez fotolot, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 4069
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 564
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 12 października 2018, 14:41

Wiesiek. Zmień retorykę bo nie chce mi się z Tobą gadać w duchu na jelenia do skurwysyńskiego robienia cię w bambuko za twoją kasę. Poza tym nie znam programu szkolenia do hg więc radź sobie sam.
Zbyszek Gotkiewicz

fotolot
Posty: 138
Rejestracja: 09 lutego 2016, 20:02
Reputation: 10
Latam: Tylko z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: fotolot » 12 października 2018, 17:21

Zbyszek Gotkiewicz pisze:Wiesiek. Zmień retorykę bo nie chce mi się z Tobą gadać w duchu na jelenia do skurwysyńskiego robienia cię w bambuko za twoją kasę. Poza tym nie znam programu szkolenia do hg więc radź sobie sam.


Wykasowałem to co myślę o polskim systemie podlegającym absurdalnym ustaleniom SILPu ,robiącym mnie i wielu wielu innych kursantów w nie jawne bambuko.
Nie odnosiłem się w tym do Ciebie. Odnośnie mojej kasy to lubię wiedziec za co konkretnie płacę przed transakcją i czy przypadkiem nie wspieram działań burdeli.

Nie chcę tu mieszać lotniarstwa(łączy się ono z para poprzez te same obyczaje SILPu) a przypomniałem tylko Twoją propozycję handlową bym zgłosił się do Cibie na kurs teoretyczny PG wiedząc że mam do zaliczania HG ? . Teraz postawiłeś sprawę wobec mnie uczciwie, że nie masz takiego programu i mogę się dalej bujać sam ;)
Nie masz programu HG, ale wspomniałeś o Krakowie więc bądż konsekwentny w trym jak mnie traktujesz i objaśnij ten wskazany przez Ciebie trop poszukiwań ?
Ostatnio zmieniony 13 października 2018, 12:39 przez fotolot, łącznie zmieniany 1 raz.

ciacholot
Posty: 875
Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:14
Reputation: 142
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: ciacholot » 12 października 2018, 17:44

A co to jest burdel?
Mariusz Kilian

Jackie
Posty: 246
Rejestracja: 16 września 2018, 13:59
Reputation: 7
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Jackie » 12 października 2018, 17:48

:mrgreen: :D
matgaw pisze:
Jackie pisze:Sama procedura lądowania wyglądać ma mniej więcej tak:
1. Pozycja czyli wytracenie wysokości przez np. esowanie, przyjmowanie w miarę możliwości pozycji tak aby lądowisko było po lewej stronie (nie wiem dlaczego??), wysokość pozycji mniej więcej 50-100m stosunek wysokości w tym miejscu do odległości do planowanego miejsca lądowania 1:1 (kąt 45 stopni), dla bardziej doświadczonych wysokość może być niższa ( jak z odległością nie wiem chyba dalej wymagane te 50-100m).

Po lewej stronie - tutaj Dudek odnosi się do jakiejś przyjętej konwencji, osobiście pierwszy raz o niej słyszę. Nie ma to znaczenia - ważniejsze jest to co pisze on dalej - aby uwzględnić warunki terenowe i przeszkody.
Jackie pisze:2. Podejście które wykonuje się 3 etapowo:
I etap - podejście z wiatrem do połowy pola planowanego lądowiska, gdzie osiągamy stosunek wysokości do odległości od linii lądowania końcowego pod wiatr 1:2 (kąt 30 stopni)
II etap - podejście w poprzek wiatru (czyli zakręt) który kończymy pod wiatr pod kątem 18% w stosunku do miejsca lądowania (3:1)
III etap lądowanie pod wiatr z mniej więcej wysokości 10-15 m.
Pan Dudek podkreśla że zdecydowanie lepiej oceniać kąt podejścia do lądowania, niż porównywać wysokość do odległości.. Niby też nie pomoże za bardzo wysokościomierz jeśli się takowy ma. Najlepiej patrzeć pod kątem zbliżonym do kąta toru lotu pod wiatr, czyli 18 stopni. Oczywiście dalej jest podkreślone że to jeszcze zależy od siły wiatru.

Musisz wziąć pod uwagę, że książka Dudka jest pewnego rodzaju kompendium, w wielu miejscach mocno teoretyzuje, co może być ciekawe dla wyjadaczy, ale zupełnie nieprzydatne dla początkującego (jak te kąty podejścia - znacznie lepiej jest użyć metody "na doświadczenie" lub tej z nieruchomym punktem obrazu, która była już przywoływana w wątku).

Jackie pisze:Przy silnym wietrze zalecane jest przez autora wykorzystanie belki przyspieszacza lub odpuszczenie sterówek, jeśli chcemy wydłużyć je
Przy słabym wietrze skracanie podejścia do lądowania wykonujemy przez zaciąganie sterówek.

Wydaje mi się, że są to sposoby dla zaawansowanych. Ja się trzymam zasady dokładnie tej uczonej przez Twojego instruktora - podejście z pełną prędkością do małej wysokości nad ziemią (zapas prędkości = bezpieczeństwo przy gradiencie wiatru i zjawiskach termicznych), następnie wyhamowanie ale nie do punktu przeciągnięcia jak niektórzy.

Jackie pisze:Na moim szkoleniu instruktor zalecał zaczynać hamować sterówkami 1-1,5 m nad ziemią i nie popuszczać, tylko ciągnąć w dół lub co najwyżej przytrzymać. Absolutnie nie pozwalał aby hamowanie zaczynać na wysokości większej niż te 1,5 m

I bardzo dobrze. Jak popuścisz sterówki to skrzydło zanurkuje i nie zdążysz tego wybrać. Jak za wcześnie przyhamujesz to:
a) może się zdarzyć że jednak popuścisz sterówki z jakiegoś powodu i to samo - skrzydło zanurkuje i przywalisz
b) z powodu gradientu wiatru lub bąbla termicznego możesz na dużej wysokości znaleźć się zbyt blisko punktu przeciągnięcia - nie wyjdziesz z tego cało

Nie ma żadnego powodu zaciągać sterówek ponad "kontakt" wyżej niż te 2 m nad ziemią. To absolutnie nic nie pomaga, a zwiększa ryzyko.

Jackie pisze:W książce autor podkreśla że wysokość na której zaczynamy hamować jest uzależniona od siły wiatru. Czyli jak wiatr słaby to lądować z pełną prędkością i zaciągać sterówki płynnie aż do zejścia rekami pod dupę ;). Gdy wiatr jest silny to hamowanie tuż nad ziemią wykonać i bardzo delikatnie, bo zbyt mocne może nas poderwać do góry.

Jest w tym jakaś logika, ale to już dzielenie włosa na czworo - nie musisz się tym w aż takich szczegółach przejmować, i tak nie będziesz w stanie tego odtworzyć w rzeczywistości. Jak wykonasz kilkaset lądowań to ta metoda może być ciekawym udoskonaleniem.

Jackie pisze:Inna ważna uwaga to zachowanie minimalnej prędkości lądowania, żeby nie przeciągnąć skrzydła, nie hamować zbyt późno bo się nie wytraci prędkości i poleci do przodu .

Ja bym do tego dodał, że lepiej wylądować z za dużą prędkością niż przeciągnąć skrzydło za wcześnie... Zdarzało mi się lądować bez żadnego hamowania przed przyziemieniem bo nie ogarnąłem jak byłem po kursie - jeżeli lecisz pod wiatr to i tak nie lecisz aż tak szybko, nic się nie stanie. Najwyżej skrzydło położy się przed tobą a nie za, albo się wywalisz.

Jackie pisze:Opisana też jest metoda hamowania dla zaawansowanych czyli przyhamowywanie skrzydła na wysokości 1-2 metrów szybko przyhamowujemy do wartości 2/3 maksymalnego zakresu hamowania, wtedy skrzydło niby zwalnia i lekko podchodzi do góry , pilot wykołysany jest lekko do przodu , następnie gdy skrzydło będzie nad głowa to sterówki do maksa w dól i zaczniemy powoli opadać (podejrzewam że delikatnie na nogi, bo coś takiego zrobiłem raz i to było łagodne dotknięcie ziemi w miejscu bez biegu , ale instruktor mnie opierdolił bo z zacząłem to robić będąc jeszcze na 3 metrach, wg jego opinii ;))

Tą metodą się nie przejmuj - dopóki nie wylatasz hmm... 100 godzin chociaż? To i tak małe szanse że byłbyś w stanie to powtórzyć. Dużo większe z kolei że zaliczysz taką bujankę, że wylądujesz na twarzy.

Jackie pisze:Przy jakiej prędkości wiatru przyjmujemy za wzorzec kąt 18 stopni
Jak z waszych doświadczeń określacie ten kąt 18 stopni, może jest jakaś prosta metoda?

Bla bla bla. Nie będziesz latał z kątomierzem. Jak zrobisz 100+ lądowań to będziesz widział "na oko" gdzie dolecisz. A jak nie masz tyle doświadczenia, to instruktor ci pomoże komendami przez radio, lub po prostu się sam nauczysz. Będziesz latał w miejscach gdzie lądowiska nie są aż tak małe.

Jackie pisze:Do jakiej wysokości minimalnej mogę przy podejściu do lądowania używać jeszcze przyśpieszacza i odpuszczać sterówki?

Nie używaj speeda na wysokości na której nie zdążysz rzucić zapasu - dla pewności 150 m. Po co kusić los.
Jackie pisze:Jaka jest zależność momentu przyjęcia pozycji wyprostowanej, od długości podejścia do lądowania i szybkości utraty wysokości? Czyli co uzyskamy jeśli wcześniej(na wyższej wysokości ) się wyprostujemy a co gdy później?

Znikomy wpływ. Niektórzy instruktorzy zalecają wcześniej się wyprostować z prostego powodu - wtedy ostatni zakręt przed lądowaniem wychodzi płaski i bez wychylania, co zmniejsza tendencję do bujania skrzydła na boki - po prostu skrzydło bardziej "stabilnie" zakręci i po zakręcie od razu stabilnie leci prosto. Jako kursant mniej się stresujesz, mniej bodźców, a instruktor ma większą pewność że nie zakręcisz za ostro nisko nad ziemią.
Jackie pisze:Jak jest zależność rozpoczęcia hamowania od siły wiatru?

Zanim to rozkminisz będziesz miał nogi na ziemi. Hamuj 1-1,5 m nad ziemią. Jak nie zdążysz to nic się nie stanie. Jak zaczniesz za wcześnie - patrz wyżej.
Jackie pisze:Czy przy lądowaniu przy silnym wietrze, w końcowym etapie lądowania jak już niemal dotykamy ziemi warto zaciągać sterówki asymetrycznie (jedną z nich mocniej w stosunku do drugiej

Nie. To znaczy pewnie tak, ale nie przesadzaj. Jak tego spróbujesz nie mając dziesiątek godzin groundhandlingu za sobą - to podejrzewam że tylko pogorszysz sprawę.

P.S. Przeczytaj wstęp do książki - ostatni paragraf. Rób tak jak jest tam napisane - pytaj głównie instruktorów, a książką najwyżej się wspomagaj. Żeby ją w pełni zrozumieć to też trzeba swoje przelatać - zanim tego nie zrobisz, to pomimo wielokrotnego czytania nie zrozumiesz całej treści. To nie jest samouczek.

P.P.S. W 1 dzień na lotnisku nauczysz się 10x więcej niż spędzając w ten sposób dwa tygodnie na forum. Zrozumiesz sporo rzeczy i nie będziesz musiał aż tyle stukać w klawiaturę.

Matgaw super materiał wielkie dzięki. Skorzystam nie tylko jako i o to chodzi.. Szkoda że tylko że było o to tyle przepychanki...
Z książkowe Dudka rzeczewiscie to trochę czuć niedosyt i pojawiają się nowe pytania po jej przeczytaniu. Czytałem ja już 2 razy, a teraz doriwyczo rozdziały i cała już jest podkreślone ołówkiem uscisleniami :) powi ien wydać już wersję uzupełniona po konsultacjach ze szkołami, w końcu mamy nowe realia. Z tym przychsmowaniem dla zaawansowanych. To ja tak wykonywałem ładowania, bo to przeczytałem w tej książce na kursie. Instruktor powiedział żeby poczytać tematykę gdzie robi każdy błędy w wolnym czasie to będzie łatwiej. Ale po tych ćwiczeniach na lotnisku to człowiek polprzytomny. Skopilem się nie na tym fragmencie i robiłem to z przy hamowaniem na 2/3 i nie mogłem zrozumieć dlaczego instruktor przy każdym lądowaniu które wykonałem mnie opierdala, przecież książkowe było. A na lotnisku to za bardzo nie docierały informacje co mi zaleca. Dopiero gdy jeden dzień bez lotów był, to doczytałem w końcu że to napisane powyżej to metoda zalecana dla kursanta, a to poniżej dla zaawansowanych :mrgreen:
"Dubito ergo cogito, cogito ergo sum"

Awatar użytkownika
Marcin.
Posty: 424
Rejestracja: 06 marca 2016, 17:43
Reputation: 11
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Sympatyk

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Marcin. » 12 października 2018, 20:44

Witam , jesli chodzi o rozmawianie o szczegolach reakcji podczas latania , to jest jak tanczenie o architekturze (tak mowil Wojtek Pilichowski o rozmawianiu o muzyce) :) Z koleji Jimmi Hendrix mowil , ze fali morskiej nie da sie wyciac nozyczkami :) Ja tam pozytywnie odbieram zimne prysznice od Uriuka i innych, poniewaz na poczatku zetkniecia sie z tematem latania jest oszolomienie pierwszymi zlotami,groundhandlinigiem itp. Nie dajmy sie zwariowac i podejdzmy do tematu profesjonalnie. Teoria jest potrzebna ,ale praktyka weryfikuje indywidualne predyspozycje. Chodzi o to zeby kazdy osiagnal ten sam efekt - opanowal skrzydlo. Nauka ma nas naprowadzic ale dla kazdego bedzie troche inna droga. Trzeba tez miec swiadomosc ,ze powietrze to zywiol , wiec trzeba byc przygotowanym na zwroty o 180 stopni !!!
Juz nie raz pisali o wypadkach i sytuacjach , ktorych by sie nikt nie spodziewal. A co do zdobywania wiedzy , to powiem ze na grupie i forum i innych stronach jest wszystko , tylko trzeba pocecnic przed kompem i poswiecic czas. Plus do tego jak ktos zna angielski to ho ho... jeszcze wiecej mozna roztrzaskac w temacie. Tak ze to tyle w temacie. A z tym zakresem samorealizacji ,to sie w 100% zgadzam. Jednemu wystarczy na dzisiaj zlot z malej gorki ,a innemu akro w gorach nad jeziorem.

Awatar użytkownika
Zbyszek Gotkiewicz
Posty: 4069
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
Reputation: 564
Lokalizacja: góral świętokrzyski
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Zbyszek Gotkiewicz » 12 października 2018, 20:59

Ja wolę tłumaczyć teorię komuś kto z błyszczącymi oczami opowiada o swoim lataniu. Karmienie teorią kolekcjonera wiedzy teoretycznej który jest średnio zainteresowany praktyką jest kształceniem krytyka który co prawda nic nie umie namalować ale potrafi ocenić każde dzieło sztuki. Zgodnie z poniższą ilustracją.

Zbyszek Gotkiewicz

Awatar użytkownika
Marcin.
Posty: 424
Rejestracja: 06 marca 2016, 17:43
Reputation: 11
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Sympatyk

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Marcin. » 12 października 2018, 21:24

Fenomenem jest to, ze ptaki z ptasim mozdzkiem (ja tez wczesniej to zauwazylem przed snem na wersalce) sa mistrzami w latniu. Ile razy widze jak kawki w rotorach i innych zamieszaniach powietrza lataja bez marszczenia posladkow :) Maja w skrzydlach powietrze jak my narzedzia w garsci. Moga sobie dowolnie ustawiac katy natarcia , przeciagniecia, katy podktytyczne do swoich manewrow. My mozemy sobie pomarzyc o tym ,choc patrzymy codziennie na ta wirtuozerie latania. Jestesmy do tego tak przyzwyczajeni ,ze to nie wywiera na nas wrazenia. Takie oto ptaki czarne kraaa ,kraaa ,kraaa o swicie , albo na kasztanach na cmentarzu... A my ; mamy czasze nad glowa i staramy sie jakos nad nia zapanowac , akcja i oczekiwanie na reakcje. Ptak lata od switu do nocy codziennie , a my? Ile mamy kontaktu z powietrzem?

CichyBart
Posty: 67
Rejestracja: 24 kwietnia 2018, 10:36
Reputation: 8
Latam: Tylko z Napędem
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: CichyBart » 12 października 2018, 22:22

... i do tego potrafią we wietrze wylądować idealnie na gałęzi... a na egzaminie mamy 60x60 czy tam 40x40 (w metrach, nie centymetrach...).
Jeśli nie wiesz co robić, nabieraj wysokości. Nikt się jeszcze nie zderzył z niebem.
PPG / ITV Boxer (Green), Solo 210

fotolot
Posty: 138
Rejestracja: 09 lutego 2016, 20:02
Reputation: 10
Latam: Tylko z Napędem
Doświadczenie: Średnio Zaawansowany

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: fotolot » 12 października 2018, 23:25

[quote="Marcin] ".... Nie dajmy sie zwariowac i podejdzmy do tematu profesjonalnie. Teoria jest potrzebna ,ale praktyka weryfikuje indywidualne predyspozycje. Chodzi o to zeby kazdy osiagnal ten sam efekt - opanowal skrzydlo. Nauka ma nas naprowadzic ale dla kazdego bedzie troche inna droga. ........ A co do zdobywania wiedzy , to powiem ze na grupie i forum i innych stronach jest wszystko , tylko trzeba pocecnic przed kompem i poswiecic czas." ...................................................................................................................................................
Marcin "efekt opanowania skrzydła" to jest tylko mały pikuś :) , który w dużej mierze da się osiągnąć w naziemnych ćwiczeniach bez większych teoretycznych filozofii, stosując się do określonych zasad bezpieczeństwa - w zasadzie wystarczyłaby tu pomoc i kontrola bardzo doświadczonego i zaufanego pilota( jak we Francji). A co do wiedzy to "nie dając się zwariować i podchodząc do tematu profesjonalnie" polecasz zdobywać ją na własną rękę, poprzez przypadkowo napotykane w necie informacje....? Czy myślisz Marcin, że uczniowie tym "profesjonalnym"sposobem bez problemu będą zdawać egzaminy teoretyczne ? Czy zagubieni w desperacji, bardziej będą skłonni do kupowania sobie fałszywego państwowego ŚK od "paliwkowych łapowników" i będzie gicio ? ;)

Jackie
Posty: 246
Rejestracja: 16 września 2018, 13:59
Reputation: 7
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Jackie » 12 października 2018, 23:44

Ptaki mają w genach latanie, budowę ciała my nie mamy skrzydeł tylko używamy maszyn . a pamietać należy że ptaki też się uczą latać maja tyko instynkt do tego by ten proces rozpocząć. Poza tym dobre potrawki z nich są :)
Nie można porównywać tak ze sobą dwóch odmiennych gatunków. Czytałem kiedyś ciekawą książkę Olgierda Wołczka: "Człowiek i tamci z kosmosu" w której głownie prowadził wywody filozoficznie na temat naszej egzystencji, pochodzenia i przyszłych lotów w kosmos
Podkreślił jak ułomnym gatunkiem są ludzie. Odkreślił to mniej więcej tak ze gdyby nie inteligencja jaką posiadamy to byśmy nawet dnia nie przeżyli tak jesteśmy słabym fizycznie gatunkiem, ale dzięki inteligencji osiągamy cele które były przypisane innym gatunkom, np latanie i egzystencja w warunkach do życia w których kompletnie nie jesteśmy przygotowani i praktycznie nie ograniczone możliwości rozwoju używamy zaledwie 10 % mózgu ... Latanie z dokladnością do milimetra jest możliwe dla nas, kiedyś ... :P

A tak przy okazji czy lot w kosmosie to naprawdę jest lot czy raczej no własnie co? lewitacja? rodzaj dryfowania ? Tam się lata na żaglu ale bardziej słonecznym, termika raczej turbulencji nie daje a jedynie przypala, aerodynamika nie działa, prawo Bernoulliego niepraktyczne, a jednak to też jest forma lotu. . Chyba jedyna forma latania gdzie niemal wszystko co się uczymy o nim tam jest bez sensu jest :D
"Dubito ergo cogito, cogito ergo sum"

Awatar użytkownika
uriuk
Site Admin
Posty: 1852
Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
Reputation: 245
Lokalizacja: Wrocław
Latam: Swobodnie i z Napędem
Doświadczenie: Instruktor
Kontaktowanie:

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: uriuk » 12 października 2018, 23:53

WIedza powstaje wtedy, gdy czlowiek doswiadcza i kombinuje, przesady powstaja, kiedy slucha i przyswaja. Mozesz przyjac, ze cala wiedza, ktora posiadles dzieki czytaniu i ogladaniu filmikow to sa przesady, poki ich nie zweryfikujesz w praktyce.
Prosilbym zebys nie przytaczal tu swoich przesadow i nie cytowal nam ksiazek, ktorych tresci nie zweryfikowales organizmem.

Awatar użytkownika
Marcin.
Posty: 424
Rejestracja: 06 marca 2016, 17:43
Reputation: 11
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Sympatyk

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Marcin. » 13 października 2018, 23:11

fotolot pisze: ." ...................................................................................................................................................
Marcin "efekt opanowania skrzydła" to jest tylko mały pikuś :) , który w dużej mierze da się osiągnąć w naziemnych ćwiczeniach bez większych teoretycznych filozofii, stosując się do określonych zasad bezpieczeństwa - w zasadzie wystarczyłaby tu pomoc i kontrola bardzo doświadczonego i zaufanego pilota( jak we Francji). A co do wiedzy to "nie dając się zwariować i podchodząc do tematu profesjonalnie" polecasz zdobywać ją na własną rękę, poprzez przypadkowo napotykane w necie informacje....? Czy myślisz Marcin, że uczniowie tym "profesjonalnym"sposobem bez problemu będą zdawać egzaminy teoretyczne ? Czy zagubieni w desperacji, bardziej będą skłonni do kupowania sobie fałszywego państwowego ŚK od "paliwkowych łapowników" i będzie gicio ? ;)


Piszac o opanowaniu skrzydla mialem na mysli nie samo stawianie i groundhandling ,ale pelna i calkowita wladze nad nim (oczywiscie na ile zywiol pozwoli)
Natomiast odnosnie wiedzy to z kolei chodzi mi bardziej nie o przypadkowo napotkane w necie informacje , a raczej czytanie Waszych dyskusji i odpowiedzi na pytania. A uczniowie niech oczywiscie ida do szkol , netem moga sie dodatkowo edukowac , uzupelniac , powatarzac wiedze. A jak juz pisalem jest wszystko. Ale nalezy zaznaczyc ze weryfikacja tych informacji to podstawa. Raz rozmyslalem sobie tak , ze na podst. forow , stron mozna by napisac ciekawa ksiazke bogata tez w burzliwe cytaty dyskusji z grupy itp.

Awatar użytkownika
prokopcio
Posty: 1226
Rejestracja: 21 kwietnia 2016, 07:57
Reputation: 110
Lokalizacja: Grodków
Latam: Nie latam
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: prokopcio » 13 października 2018, 23:21

Ja teoretycznie wiem jak się robi salto.
Jeszcze raz chciałbym je zrobić.
Już raz chciałem.
Łukasz Prokop

Jackie
Posty: 246
Rejestracja: 16 września 2018, 13:59
Reputation: 7
Latam: Tylko Swobodnie
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Jackie » 14 października 2018, 11:13

uriuk pisze:WIedza powstaje wtedy, gdy czlowiek doswiadcza i kombinuje, przesady powstaja, kiedy slucha i przyswaja. Mozesz przyjac, ze cala wiedza, ktora posiadles dzieki czytaniu i ogladaniu filmikow to sa przesady, poki ich nie zweryfikujesz w praktyce.
Prosilbym zebys nie przytaczal tu swoich przesadow i nie cytowal nam ksiazek, ktorych tresci nie zweryfikowales organizmem.


uriuk pisze:WIedza powstaje wtedy, gdy czlowiek doswiadcza i kombinuje, przesady powstaja, kiedy slucha i przyswaja. Mozesz przyjac, ze cala wiedza, ktora posiadles dzieki czytaniu i ogladaniu filmikow to sa przesady, poki ich nie zweryfikujesz w praktyce.
Prosilbym zebys nie przytaczal tu swoich przesadow i nie cytowal nam ksiazek, ktorych tresci nie zweryfikowales organizmem.


I nie neguję tego o napisałeś uriuk.
Zważ że większość tematów które poruszam, to doświadczyłem podczas szkolenia.
Więc nie rozumiem po co są zarzuty pod moim kątem że nie doświadczyłem czegoś. Dla uproszczenia przypomnę co doświadczyłem : starty , lądowania, podstawowe manewry, upadek przy starcie, na d, upadek bokiem, nura do przodu , zerwanie przy holu, co przyznasz nie każdy kursant doświadcza, nawet o kaski to pytam bo doświadczyłem jakichś problemów z nimi, nie mogłem dobrać odpowiedniego, bo dziecioła nie mogłem zrobić bo mi opadał na czoło i nie widziałem skrzydła, itd
I o to głównie pytam bo doświadczyłem , i po to, bo w wyniku tych doświadczeń nasuwają się dodatkowe pytania. Sięgam do książek bo tak się jasno przedstawia temat aby skorzystali na tym wszyscy nie tylko ja, wiedzieli o czym mówię, anie jakiś urywek tematu.
Czasami po prostu generalizujesz... Być może byli tacy co pytali nie znają, ale to nie jest argument.
Nie dziw się że mam pretensje bo gdy są wycieczki personalne bo uważam że są bezpodstawne, w moim przypadku, doświadczyłem, coś więc mam prawo do wypowiadania się na ten temat.
Zauważ że staram się zawsze moje wątpliwości, pytania opierać o moje doświadczenie, wprawdzie małe ale jakieś już mam , i mało kto mi tu może zarzucić że jestem kiepskim obserwatorem....

Niestety główny problem to moim zdaniem brak zrozumienia na linii instruktor - kursant. Nie wiem czy wszyscy się z tym zgodzą nie muszą, bo mają inne powiedzmy parametry wyjściowe, czy punkty odniesienia... Ale część kursantów, pilotów ma podobne do moich. Statystyka potwierdza tą tezę.

Podam może kolejny przykład póki jeszcze pamiętam zdarzenia które spotkało mnie na kursie...
Czwartego dnia mieliśmy rozpocząć ćwiczenie małych uszów, i manewry ciasnego skrętu. Dzień wcześniej po tym jak były i było sporo krzyku, kiepskie starty , lądowania, byłem powiedzmy trochę uprzedzony do sposobu przygotowania do lotów. Instruktor jak zwykle omówił co i jak mamy zrobić, filmik puścił jak to mniej więcej wygląda i co niby będziemy robić, pokazał chyba raz siadając samemu na nim i niby ok, dalej do wykładu. Pod koniec przygotowanie do lotów bo będziemy ćwiczyć uszy i ciasne zakręty z kontrą. Od razu wyskoczyłem mówię że jedna chwileczka że ja tego nie ogarniam, zdecyduje się lecieć tylko po uprzednim przećwiczeniu na trenarzerze. Powód oczywiście prozaiczny - chciałem to zobaczyć z pozycji pilota a nie kursanta, co ja mam tam chwytać i jak i utrwalić to sobie w pamięci
Instruktor oczywiście no problem- idź na trenarzer i ćwiczyć,. Siadłem podszedł do mnie kolega co miał już świadectwo, który akurat przyjechał polatać i poprosiłem go że by mi pomógł bo nie do końca, no to mi powiedział żeby przy uszach złapać za te taśmy, ale mogę też złapać wyżej za linki uszy będą większe itd . Że mogę tak jak mówił instruktor ciągnąć najpierw za jedną stronę , potem za drugą , albo dwa naraz .
Zacząłem ćwiczyć od razu nastawiłem się na to by łapać za linki , bo na tyle z teorii z fizyki to wiem że im większa wajcha tym łatwiej się ciągnie (siła razy ramię itd, nie muszę chyba tłumaczyć) . No i ćwiczyłem to na linkach . W tym momencie podeszli pozostali kursanci , co jakoś nie chciało im się ćwiczyć, Ja tam pogawędke z pilotem zaczynam, mówię mu fajnie wiesz te uszy się ciągnie tą techniką za linki, ale strasznie w ręce się ta linka wbija, ale wiesz całe szczęście mam rękawiczki rowerowe takie bezpalcówki, założę sobie i będzie git. Zaraz jeden z obserwujących kurantów to podłapał, dziewczyna i mówi że wprawdzie ma takie też rekąwice ale zapomniała wziąć ze sobą czy nie pożyczę. Mówię że nie m sprawy pod warunkiem że nie będziemy latać jednocześnie. Pojechaliśmy na to lotnisko, dziewczyna podchodzi do mnie mówi mi że nie będą potrzebne bo dowiedziała się od instruktora że można za taśmy łapać nie za linki no to git nie ma problemu ja szczęśliwy wszyscy szczęśliwi.

Zaczęły się loty i tak gdy ja starowałem byłem na górze, instruktor mówi zakładaj uszy no to ja się zabieram za to ale co to, okazuje się że taśmy są nieco wyżej niż na uprzęży no i nie mogę dwoma łapami na raz złapać no to sięgam jedną ręką wychylając się by za te tę linkę z jednej strony złapać i wajcha dół , potem drugą i wajcha w dół , leci uwaga że dobrze ale łap dwiema naraz najpierw, potem na dole wyjaśnia a, ja za kolejnym razem po swojemu bo po prostu do świadomości mojej nie doszło bo się po prostu nie dało tego zrobić jeśli ja sobie powiedzmy ubzdurałem że będę łapał za linki powyżej deltek. No i za każdym razem mi tłumaczy , przez radio krzyczy łap dwa na raz potem kolejno ciągnij, nic z tego nie wyszło, robiłem po swojemu. Pozostali kursanci co sobie niby ułatwili zadanie, i ciągneli taśmy , dostawali większy op..l bo okazało się że łapali za nisko te taśmy a wiadomo jak za nisko złapał mała wajcha a tam opory duże i te uszy mizerne wychodziły, były i instruktor krzyczał że gdzie te uszy co to za uszy . U mnie jedna uwaga że ja łapię pojedynczo ale uszy idealne, a tam krzyk że te uszy to jakieś nieporozumienie że ktoś coś tam się boi pociągnąć. Nie boi panowie tylko coś źle wykonuje, bo jakichś detali nie zrozumiał. I właśnie na takich detalach traci się czas i nerwy, bo pomija się moim zdaniem ważny aspekt, ćwiczenie na trenarzerze, i instruktor ma dokładnie się przyglądać za co ten kursant łapie i jak i ewentualnie go poprawić. Ja doszedłem do swoich błędów w zasadzie nie błędu tylko problemu, dzięki teorii - zajrzałem do książki Dudka , przeczytałem dokładnie rozdział dotyczący tego tematu i wyłapałem z tekstu, że jak robię uszy ciągnąć wyżej za linki, to czasami trzeba przyjąć po prostu pozycję wyprostowaną w uprzęży bo można nie sięgnąć linek w pozycji siedzącej , a resztę sobie dopowiedziałem ,że np. ustawienia uprzęży mają znaczenie, na trenarzeze sięgałem bo były inne na tym co latałem inne i dlatego wynikał z tego problem wydawać się mogło prostego manewru. Owszem to prosty manewr jak się rozumie dokładnie cały mechanizm jego działania co do detalu, pominie się informacje o jednym elemencie, zdawać się można oczywisty to zaraz sypie się lawina błędów i to różnej natury, bo każdy kursant inaczej coś zrozumiał, z prostej przyczyny , bo każdy z nas jest inny, ma inne zdolności percepcji .

Czyli widzicie panowie że problemy komunikacyjne na linii instruktor - kursant są i niestety będą, co potwierdziłem powyższym zdarzeniem.
A teoria że kursant wie lepiej jak ma się ćwiczyć, hm.. po części w trochę tym ziarna prawdy jest moim zdaniem, oczywiście nie w meritum szkolenia, ale w formie przekazu to czasami tak.

Proszę też pamiętać że za kursantów macie czasami ludzi, którzy mogą mieć twarde papiery np,. z pedagogiki, czy np psychologi, fizyki itd więc proponuję jednak nie wchodzić za bardzo sobie wzajemnie w kompetencje, bo to tylko niepotrzebny zgrzyt jest. Od razu dodam że ja nie mam żadnych papierów , z psychologi czy pedagogiki :), mimo że miałem trochę wykładów z jednego i drugiego zakresu, taki był program studiów akurat coś tam zostaje jakieś opary wiedzy teoretycznej, no i trochę książek poczytałem , ale absolutnie nie uważam się za znawce tematu z dziedziny psychologi, czy jak mam uczyć, ale swoje wyrobione zdanie na ten temat mam, co nie znaczy że te zdanie z czasem nie zmienię , po to tu jestem na tym forum aby w pewnych tematach to zdanie sobie ugruntować i mówiąc prozaicznie nauczyć się od tych co wiedzą więcej. Tak więc panowie szczególnie instruktorzy zważcie jakie jest wasze powołanie tu. Skoro tu jesteście i tak aktywni to jednak mimowolnie przywiązujecie wagę do teorii bo tu jest czyste teoretyzowanie , wymiana doświadczeń praktycznych przez przekaz językiem pisanym, co jest niestety raczej jest teorią nie praktyką. :) Praktyka jest tam na lotnisku.

Podsumowując... Obserwatorem różnych nauczycieli, wykładowców , instruktorów ze szkolnej ławy 20 lat niemal i potrafię ocenić na swój sposób który nauczyciel jest dobry w tym co robi a który kiepski, albo czy dobry z torii czy z praktyki , oraz to z czego wynikają nieporozumienia w szkoleniu. Praktycy negują przydatność teoretycznego przygotowania , teoretycy często wyolbrzymiają ważność teorii nad praktykę, a prawda leży po środku.

Mam nadzieje ze nikt się tu specjalnie nie będzie wzburzał ,jakie są moje zamiary , zrozumie że nie jest moim celem komuś wejść w ogródek kompetencji , tylko wymiana doświadczeń, co podkreślam wyraźnie jeszcze raz że poruszam tematy które przynajmniej liznąłem na kursie. Wypowiadam się na temat zerwania lin na holu, bo doświadczyłem tego i mimo tego czuje potrzeby uzupełnienia teoretycznego wiedzy na tej temat, bo to doświadczenie nie wypełni mi braków w teorii, 10 razy wątpię ze mi się zdarzy w moim życiu doświadczyć zerwania liny na holu, więc muszę braki w wiedzy uzupełnić teorią, czyli wymianą doświadczeń z innymi i skleić z tego jedną logiczną całość. Nie wiem czy wszyscy co tam się wypowiadają doświadczyli czy nie ale mnie to nie przeszkadza.

A tak na koniec żeby nie było zbyt poważnie, znane jest co niektórym na pewno powiedzenie że : teoria jest wtedy gdy wszystko jest zrozumiane ale nic nie działa, a praktyka gdy wszystko działa ale nikt nie wie dlaczego :)
Ja już ten temat zamykam , nie będę nikomu nic wmawiał. Ci co uważają ze tylko praktyka ich tylko czegoś nauczy niech tak uważają, ci co uważają wyższość teorii nad praktyką też nie będę oponował jego prawo, pod warunkiem ze nie będą mi tego narzucać. Ja wyznaję zasadę że jedno i drugie jest ważne, a proporcję czego mi akurat więcej potrzeba w danej chwili czy teorii czy praktyki, to już indywidualna sprawa każdego z nas , uwarunkowana wieloma czynnikami, np. brakiem możliwości w danej chwili zajęcia się tym zakresem, w wyniku czynników niezależnych często od nas.
"Dubito ergo cogito, cogito ergo sum"

Only21
Posty: 125
Rejestracja: 14 sierpnia 2017, 16:55
Reputation: 7
Lokalizacja: Legionowo pod Warszawą
Latam: Tylko z Napędem
Doświadczenie: Świeżak po Kursie

Re: Kursant wie lepiej jak ma sie szkolić

Postautor: Only21 » 14 października 2018, 11:25

Jacki kiedy Ty chcesz cokolwiek się nauczyć jak Ty siedzisz tylko przy komputerze?
Przeczytaj co odpisala Tobie Latawica w innym temacie i przemyśl to wieczorem ;)
Ps. Gacie jak kupujesz to też na forum pytasz czy mama Ci wybiera...


Wróć do „MMA”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość