Post autor: der » 10 września 2019, 09:12
Wypadek był w bardzo "kursanckich" okolicznościach, o godzinie 16tej. Pilot nie miał wbitego do głowy odruchu "nie kontrolujesz sytuacji, lub dzieje się źle, brak kontaktu ub komend -wyczep się !, nie ma ciągu na linie (nie ważne, czy zgasła wyciągarka, zerwała się lub ucięto linę - wyczep się !". A wystarczy, że nie słyszał komend, bo ustawił złą częstotliwość, lub baterie padły. Mógł także zasłabnąć, lub usnąć, ale to tylko dywagacje, w raporcie tego nie było. Kontakt z poszkodowaną od momentu dotarcia do niej, do czasu śmierci w szpitalu był. Faktem jest, że wleczona lina się zahaczyła a kobieta nie żyje.
Drugi tego samego roku w tym samym miejscu wypadek śmiertelny dotyczył lotniarza, gdzie lina po zerwaniu się na niskiej wysokości sprawiła wejście na złe kąty i zapikowanie w ziemię. Powietrze nie zabija, tylko kontakt z ziemią. Im wyżej od ziemi, tym bezpieczniej. Wszyscy wiemy, że niskie hole na sznurku są złe, a niskie hole na wyciągarce są dobre ?
Nad reakcyjność również potrafi być w takim przypadku zabójcza. Jak w przypadku spod Krosna w 2014, gdzie po zerwanej linie na niskiej wysokości pilot przeciągnął skrzydło, a potem wywołał wahadło i się zabił. Już lepiej w takiej sytuacji by pilot zajął ręce czymś innym niż ciąganie sterówek, na przykład wypięciem się. W sam raz wystarczy czasu na nabranie prędkości skrzydła.
Wypadek był w bardzo "kursanckich" okolicznościach, o godzinie 16tej. Pilot nie miał wbitego do głowy odruchu "nie kontrolujesz sytuacji, lub dzieje się źle, brak kontaktu ub komend -wyczep się !, nie ma ciągu na linie (nie ważne, czy zgasła wyciągarka, zerwała się lub ucięto linę - wyczep się !". A wystarczy, że nie słyszał komend, bo ustawił złą częstotliwość, lub baterie padły. Mógł także zasłabnąć, lub usnąć, ale to tylko dywagacje, w raporcie tego nie było. Kontakt z poszkodowaną od momentu dotarcia do niej, do czasu śmierci w szpitalu był. Faktem jest, że wleczona lina się zahaczyła a kobieta nie żyje.
Drugi tego samego roku w tym samym miejscu wypadek śmiertelny dotyczył lotniarza, gdzie lina po zerwaniu się na niskiej wysokości sprawiła wejście na złe kąty i zapikowanie w ziemię. Powietrze nie zabija, tylko kontakt z ziemią. Im wyżej od ziemi, tym bezpieczniej. Wszyscy wiemy, że niskie hole na sznurku są złe, a niskie hole na wyciągarce są dobre ?
Nad reakcyjność również potrafi być w takim przypadku zabójcza. Jak w przypadku spod Krosna w 2014, gdzie po zerwanej linie na niskiej wysokości pilot przeciągnął skrzydło, a potem wywołał wahadło i się zabił. Już lepiej w takiej sytuacji by pilot zajął ręce czymś innym niż ciąganie sterówek, na przykład wypięciem się. W sam raz wystarczy czasu na nabranie prędkości skrzydła.