Post autor: eltomek » 06 września 2021, 12:08
leszekm40 pisze:Witam kolegów zastanawiałem się czy to pisać ogólnie nie chcę aby wylała się lawina hejtu na kolegę który już nie żyje. Ogólnie z tego co się dowiedziałem to kolega 51 lat po pierwszym etapie kursu swobodnego . To był jego drugi lot z napędem, z tego co się dowiedziałem kolega po 1 etapie kursu szukał pomocy w sensie pokazania o co chodzi w lataniu z napędem . Z tego co wiem z jakiegoś powodu nie uzyskał takiej pomocy i postanowił próbować sam . Skrzydło na jakim leciał to solo . Wersję wypadku są dwie pierwsza , że na 20 metrach z jakiegoś powodu wprowadził skrzydło w spirale i uderzył w ziemię a druga wersja , że dostał klapę co spowodowało ta sytuację . Warto podkreślić kolega był sam nie miał przy sobie nikogo doświadczonego . Kolejna sprawą jest fakt tu już nie wiem i nikt nie wie z jakiego powodu poszedł w powietrze koło godziny 13 gdzie szalała termika . Ogólnie w dzień wypadku nie było warunków do latania , ja pojechałem pod wieczór i nawet wieczorem były silne porywy wiatru co uniemożliwiało mi bezpieczny start i lot. Przykra sprawa szkoda kolegi

Była ostatnio na FB dyskusja (już została usunięta), gdzie człowiekowi pytającemu jak rozpocząć przygodę z paralotniarstwem doradzano szkolenie na własną rękę (było na szczęście też sporo takich, co mówili, żeby tego nie robił i poszukał instruktora). Co do samego wypadku, nie wyobrażam sobie, żeby człowiek po I etapie wywoływał spiralę, prawdopodobnie leciał na zaciągniętych trymerach dostał klapę, o co nie było akurat trudno, o tym zaraz, a Solo, pomimo umiarkowanego wydłużenia (5.4) to wbrew pozorom całkiem dynamiczne skrzydło i jeśli wszedł krawat to mogło szybko wejść w spiralę. Warunki na południu Polski w weekend były wredne, wchodził wyż, mocny wiatr + termika, mieliśmy akurat piknik klubowy i większość czasu spędziliśmy na ziemi, jedynie wczesnym ranem i wieczorami dało się latać.
[quote="leszekm40"]Witam kolegów zastanawiałem się czy to pisać ogólnie nie chcę aby wylała się lawina hejtu na kolegę który już nie żyje. Ogólnie z tego co się dowiedziałem to kolega 51 lat po pierwszym etapie kursu swobodnego . To był jego drugi lot z napędem, z tego co się dowiedziałem kolega po 1 etapie kursu szukał pomocy w sensie pokazania o co chodzi w lataniu z napędem . Z tego co wiem z jakiegoś powodu nie uzyskał takiej pomocy i postanowił próbować sam . Skrzydło na jakim leciał to solo . Wersję wypadku są dwie pierwsza , że na 20 metrach z jakiegoś powodu wprowadził skrzydło w spirale i uderzył w ziemię a druga wersja , że dostał klapę co spowodowało ta sytuację . Warto podkreślić kolega był sam nie miał przy sobie nikogo doświadczonego . Kolejna sprawą jest fakt tu już nie wiem i nikt nie wie z jakiego powodu poszedł w powietrze koło godziny 13 gdzie szalała termika . Ogólnie w dzień wypadku nie było warunków do latania , ja pojechałem pod wieczór i nawet wieczorem były silne porywy wiatru co uniemożliwiało mi bezpieczny start i lot. Przykra sprawa szkoda kolegi :([/quote]
Była ostatnio na FB dyskusja (już została usunięta), gdzie człowiekowi pytającemu jak rozpocząć przygodę z paralotniarstwem doradzano szkolenie na własną rękę (było na szczęście też sporo takich, co mówili, żeby tego nie robił i poszukał instruktora). Co do samego wypadku, nie wyobrażam sobie, żeby człowiek po I etapie wywoływał spiralę, prawdopodobnie leciał na zaciągniętych trymerach dostał klapę, o co nie było akurat trudno, o tym zaraz, a Solo, pomimo umiarkowanego wydłużenia (5.4) to wbrew pozorom całkiem dynamiczne skrzydło i jeśli wszedł krawat to mogło szybko wejść w spiralę. Warunki na południu Polski w weekend były wredne, wchodził wyż, mocny wiatr + termika, mieliśmy akurat piknik klubowy i większość czasu spędziliśmy na ziemi, jedynie wczesnym ranem i wieczorami dało się latać.