Post autor: PrzemKam » 15 maja 2016, 00:25
Miejsce: Aglou Plague Maroko listopad 2013r. Klif nad oceanem, piaskowy, bardzo zbity pisek wymieszany z woda oceanu tworzy strukturę podobną do chropowatego betonu
Pilot/skrzydło: pilot lat około 45-50 dość duże doswiadczenie, skrzydlo Adv Sigma 7 EnC Nazwijmy go pilotXX
Warunki pogodowe: słaby wiatr bryzowy z lekką lewa odchyłką pozwalający na niskie loty żaglowe
Opis: W lotach brali udział piloci (nazwijmy ich plociYY) z bardzo dużym doświadczeniem klifowym. Aglou Pkage traktowaliśmy jako formę zabawy, między innymi dlatego nie zakładaliśmy kasków. PilotXX widząc, że latamy na słabym żaglu postanawia dołączyć. Warunki pozwalały na słaby żagiel jednak wymagały doświadczenia ze względu na mała siłe wiatru i niewielka odchyłke z lewj strony. Ta odchyłka powodowała szybszy lot w prawym kierunku, a niska siła wiatru wymuszała wykorzystywanie kazdego załomu klifu. Po przeleceniu około 50 metrow w prawo od startowiska na chwile ladujemy podchodząc z wiatrem a tuz przed lądowaniem robiąc bardzo ostre nawroty pod wiatr. PilotXX nas obserwuje ale nie ląduje tylko lata nad klifem. Nasza grupa pilotów YY startuje z tego miejsca przygodnego lądowania i wraca na startowisko cały czas traktując taka formę lotów jako niezłą zabawę. PilotXX wraca z nami nad startowisko ale nie ląduje tylko leci z powrotem w prawo. Tracimy go z oczu. Po ponownym starcie z Aglu oraz locie w prawo zauważam pilotaXX jak wisi w uprzęży na linkach paralotni na zboczu klifu ok 2 metrów poniżej krawędzi a jego paralotnia leży na klifie w miejscu naszego poporzedniego, tymczasowego lądowania. Szybko ląduje i podbiegam do pilotaXX, Jest nieprzytomny. Nie ma kasku, Cala głowa zakrwawiona. Po kilku chwilach przytomnieje ale nie wie gdzie jest i co się stało. Na moje pytania nie umie jasno odpowiedzieć. Gdy mu mówie ze jest w Maroko jest bardzo zdziwiony. Mówi że bolą go plecy. Chce wstawać ale mu nie pozwalam. Lokalesi, Marokańczycy demontują jedno z dzwi swojego domu i układamy na takich prowizorycznych noszach pilotaXX. Wezwana karetka odwozi go do szpitala w Tiznicie w którym spędza 3tygodnie.Złamanie kompresyjne kręgosłupa bez uszkodzen neurologicznych. obita głowa oraz zdarta jak na tarce (kif jak beton) skóra twarzy
Przyczyna: pilot obserwował że bardzo "łatwo" przychodzi nam latanie. Obserwując nas i wzorujac się na nas po pierwsze nie założył kasku, po drugie próbował wyladowac w miejscu które porzerastało jego umiejętności. Tą próba lądowania doprowadził do negatywki a następnie przeciągniecia.
Wnioski:
Nie każde warunki pogodowe są odpowiednie na latanie dla wszystkich.
Kask zawsze na głowie. Może kregosłup w tym zdarzeniu i tak zostałby uszkodzony ale głowa by tak nie ucierpiała
Dla mnie osobiście- musze pamiętać że inni mnie obserwują i nie pozwolać na nasladowanie osobom które jeszcze nie ogarniaja. Ten wypadek dał mnie osobiście oraz naszej grupie pilotow YY dużo do myślenia oraz dużego kaca moralnego. Następone latania odbywały sie w kaskach, nawet gdy bawiliśmy sie skrzydłami nie latając
Miejsce: Aglou Plague Maroko listopad 2013r. Klif nad oceanem, piaskowy, bardzo zbity pisek wymieszany z woda oceanu tworzy strukturę podobną do chropowatego betonu
Pilot/skrzydło: pilot lat około 45-50 dość duże doswiadczenie, skrzydlo Adv Sigma 7 EnC Nazwijmy go pilotXX
Warunki pogodowe: słaby wiatr bryzowy z lekką lewa odchyłką pozwalający na niskie loty żaglowe
Opis: W lotach brali udział piloci (nazwijmy ich plociYY) z bardzo dużym doświadczeniem klifowym. Aglou Pkage traktowaliśmy jako formę zabawy, między innymi dlatego nie zakładaliśmy kasków. PilotXX widząc, że latamy na słabym żaglu postanawia dołączyć. Warunki pozwalały na słaby żagiel jednak wymagały doświadczenia ze względu na mała siłe wiatru i niewielka odchyłke z lewj strony. Ta odchyłka powodowała szybszy lot w prawym kierunku, a niska siła wiatru wymuszała wykorzystywanie kazdego załomu klifu. Po przeleceniu około 50 metrow w prawo od startowiska na chwile ladujemy podchodząc z wiatrem a tuz przed lądowaniem robiąc bardzo ostre nawroty pod wiatr. PilotXX nas obserwuje ale nie ląduje tylko lata nad klifem. Nasza grupa pilotów YY startuje z tego miejsca przygodnego lądowania i wraca na startowisko cały czas traktując taka formę lotów jako niezłą zabawę. PilotXX wraca z nami nad startowisko ale nie ląduje tylko leci z powrotem w prawo. Tracimy go z oczu. Po ponownym starcie z Aglu oraz locie w prawo zauważam pilotaXX jak wisi w uprzęży na linkach paralotni na zboczu klifu ok 2 metrów poniżej krawędzi a jego paralotnia leży na klifie w miejscu naszego poporzedniego, tymczasowego lądowania. Szybko ląduje i podbiegam do pilotaXX, Jest nieprzytomny. Nie ma kasku, Cala głowa zakrwawiona. Po kilku chwilach przytomnieje ale nie wie gdzie jest i co się stało. Na moje pytania nie umie jasno odpowiedzieć. Gdy mu mówie ze jest w Maroko jest bardzo zdziwiony. Mówi że bolą go plecy. Chce wstawać ale mu nie pozwalam. Lokalesi, Marokańczycy demontują jedno z dzwi swojego domu i układamy na takich prowizorycznych noszach pilotaXX. Wezwana karetka odwozi go do szpitala w Tiznicie w którym spędza 3tygodnie.Złamanie kompresyjne kręgosłupa bez uszkodzen neurologicznych. obita głowa oraz zdarta jak na tarce (kif jak beton) skóra twarzy
Przyczyna: pilot obserwował że bardzo "łatwo" przychodzi nam latanie. Obserwując nas i wzorujac się na nas po pierwsze nie założył kasku, po drugie próbował wyladowac w miejscu które porzerastało jego umiejętności. Tą próba lądowania doprowadził do negatywki a następnie przeciągniecia.
Wnioski:
Nie każde warunki pogodowe są odpowiednie na latanie dla wszystkich.
Kask zawsze na głowie. Może kregosłup w tym zdarzeniu i tak zostałby uszkodzony ale głowa by tak nie ucierpiała
Dla mnie osobiście- musze pamiętać że inni mnie obserwują i nie pozwolać na nasladowanie osobom które jeszcze nie ogarniaja. Ten wypadek dał mnie osobiście oraz naszej grupie pilotow YY dużo do myślenia oraz dużego kaca moralnego. Następone latania odbywały sie w kaskach, nawet gdy bawiliśmy sie skrzydłami nie latając