Wylatałem na skrzydle ponad 40h w dość wymagającej termice będąc w połowie zakresu wagowego. W międzyczasie:
- złapałem kilka razy solidną połówkę (skrzydło w zasadzie nie wymaga reakcji, nie skręca, czasem trzeba zaciągnięciem sterówki wytrzepać krawat),
- raz strzeliło mi mocno przede mnie (gdybym na moment nie zaciągnął hamulców pod tyłek pewnie poszło by pod nogi),
- znaczną część czasu przelatałem na pełnej beli.
Jestem tym skrzydłem zachwycony! Zwłaszcza jazdą na beli. Na Swifcie 5 bałem się wcisnąć belę więcej niż do połowy, tutaj nie mam żadnych oporów. Swift 5 wyraźnie na beli topi, tutaj przyrost opadania jest trudno zauważalny.
Mam wrażenie, że skrzydło jest spokojniejsze niż Swift 5. Ja się w każdym razie mniej stresuję i mniej męczę.
A może to tylko zasługa kołków do sterowania taśmami, których z przyjemnością się trzymam i które dają mi to całe poczucie pewności ?

Kilka razy leciałem obok kumpla na starym Mentorze 4 (w większym rozmiarze i lepiej doważony) i lataliśmy równo gdy on miał wciśniętą połowę, a ja pełną belę.
Na minus zaliczam dłuższe drogi sterowania. Zwłaszcza przy lądowaniu kiedy chcę zrobić flarę muszę sterówki zaciągać wcześniej i mocniej, a docelowo spróbować lądować ze sterówkami nawiniętymi na dłonie bo bez tego trudno mi wybrać całą energię kinetyczną / przeciągnąć skrzydło.
Mam z nim kłopot przy starcie alpejką w bardzo słabym wietrze. Trzeba bardzo uważać jak się prowadzi taśmy A bo bardzo łatwo niechcący załamać krawędź natarcia i doprowadzić do fronta. W Swift 5 taśmy A były na tyle mocno obciążone, że problem nie istniał i chyba wypracowałem sobie zły nawyk ciągnięcia za taśmy (zamiast ich wypychania).
No i na zapas martwię się na co miałbym to skrzydło zmienić w przyszłości? ;-P Może być trudno znaleźć B o podobnym wydłużeniu i tym samym osiągach, a do C ciągle mi się nie śpieszy (zwłaszcza, że taka Delta czy Alpina ma mniejsze wydłużenie).
PS Swift 5 idzie na sprzedaż jak tylko zrobię mu przegląd co bym wiedział co i w jakim stanie sprzedaję.
Wylatałem na skrzydle ponad 40h w dość wymagającej termice będąc w połowie zakresu wagowego. W międzyczasie:
- złapałem kilka razy solidną połówkę (skrzydło w zasadzie nie wymaga reakcji, nie skręca, czasem trzeba zaciągnięciem sterówki wytrzepać krawat),
- raz strzeliło mi mocno przede mnie (gdybym na moment nie zaciągnął hamulców pod tyłek pewnie poszło by pod nogi),
- znaczną część czasu przelatałem na pełnej beli.
Jestem tym skrzydłem zachwycony! Zwłaszcza jazdą na beli. Na Swifcie 5 bałem się wcisnąć belę więcej niż do połowy, tutaj nie mam żadnych oporów. Swift 5 wyraźnie na beli topi, tutaj przyrost opadania jest trudno zauważalny.
Mam wrażenie, że skrzydło jest spokojniejsze niż Swift 5. Ja się w każdym razie mniej stresuję i mniej męczę.
A może to tylko zasługa kołków do sterowania taśmami, których z przyjemnością się trzymam i które dają mi to całe poczucie pewności ? ;-)
Kilka razy leciałem obok kumpla na starym Mentorze 4 (w większym rozmiarze i lepiej doważony) i lataliśmy równo gdy on miał wciśniętą połowę, a ja pełną belę.
Na minus zaliczam dłuższe drogi sterowania. Zwłaszcza przy lądowaniu kiedy chcę zrobić flarę muszę sterówki zaciągać wcześniej i mocniej, a docelowo spróbować lądować ze sterówkami nawiniętymi na dłonie bo bez tego trudno mi wybrać całą energię kinetyczną / przeciągnąć skrzydło.
Mam z nim kłopot przy starcie alpejką w bardzo słabym wietrze. Trzeba bardzo uważać jak się prowadzi taśmy A bo bardzo łatwo niechcący załamać krawędź natarcia i doprowadzić do fronta. W Swift 5 taśmy A były na tyle mocno obciążone, że problem nie istniał i chyba wypracowałem sobie zły nawyk ciągnięcia za taśmy (zamiast ich wypychania).
No i na zapas martwię się na co miałbym to skrzydło zmienić w przyszłości? ;-P Może być trudno znaleźć B o podobnym wydłużeniu i tym samym osiągach, a do C ciągle mi się nie śpieszy (zwłaszcza, że taka Delta czy Alpina ma mniejsze wydłużenie).
PS Swift 5 idzie na sprzedaż jak tylko zrobię mu przegląd co bym wiedział co i w jakim stanie sprzedaję.