SP8EBC pisze:Inny przykład, żeglarski.
Przykłady żeglarskie są słabe do porównań bo na wodach śródlądowych i przybrzeżnych w dzień do jakiejś wielkości łodzi (już nie pamiętam - 8m LOA albo 10m2 żagla) nie są potrzebne żadne patenty, a certyfikaty do niczego nie uprawniają. Więc z wypożyczalni łodzie do tej wielkości bierze się na dowód osobisty, chyba że czarter coś więcej.
Co bywa irytujące bo ludzie na wodzie nie znają choćby prawa drogi, ale nie jest specjalnie groźne. I była dość duża walka by to decydentom uświadomić.
Z paralotniarstwem jest o tyle podobnie, że paralotniarz niezarobkowy stanowi zagrożenie praktycznie wyłącznie dla siebie. Więc z wymaganiami do uprawnień jest podobnie - to nie rocket science.
O ile odpowiedzialność instruktora na etapach obowiązkowych jest zbliżona do tej na kursie żeglarskim dla młodzieży czy na patent to w przypadku seminariów i wyjazdów turystycznych to nie ma do czego porównywać.