der pisze:
Przedstawiam Ci jasny przykład kogoś kto zmarł dlatego, że się nie wypiął (brak od początku odruchu wypięcia w razie utraty kontaktu z KS i kontroli nad kierunkiem , dalej zaczepienie liny i front i o tym wszystkim jest ten wątek) , a ty wyjeżdżasz z brakiem racjonalnych argumentów i stratą czasu nie pisząc w obronie swoich argumentów ani słowa (poza tym, że od 14 lat obserwujesz)
Hej
Problem w dyskutowaniu z Twoimi poglądami jest taki, że podajesz je w formie "ja wiem wszystko, prawda jest po mojej stronie". Pewien sposób formułowania zdań sprawia wrażenie, że mówiacy/piszący zna się na rzeczy i wie co mówi. Można w ten sposób porwać tłumy. Coś jak z dogmatami wiary. I w tym tkwi niebezpieczeństwo.
Pierwsze dwa zdania z Twojego posta w tym watku:
"Im niższe "podskoki" tym niebezpieczniej. To jak z górkami, im mniejsza tym wredniejsza i więcej ofiar ma na swoim koncie."
Pytałeś mnie gdzieś o statystyki, a czy ty masz statystyki na to co twierdzisz? To są takie chwytliwe, krótkie i pozornie nie znoszące sprzeciwu "prawdy". Gdyby im wierzyć to można by stwierdzić, że górka w Mieroszowie ma na swoim koncie więcej ofiar niż Monte Grappa na przykład. Wiemy obaj że wysokość daje bezpieczeństwo, ale tutaj jest mowa o pewnej specyficznej sytuacji pierwszego oderwania się od ziemi i nie można tego upraszczać w ten sposób.
Sorry, ale to po przeczytaniu takich dwóch zdań uznałem, że nie będę wszystkiego tłumaczył od początku, a jednocześnie nie chciałem tego zostawić bez komentarza.
I nie zamierzam atakować Ciebie osobiście, ale wkurza mnie taki sposób narracji, bo czytają to kursanci, którzy są skłonni w to uwierzyć. Nie twierdzę że wszystko co piszesz jest złe, ale z tą twoją opinią się absolutnie nie zgadzam, a już na pewno nie zgadzam sie z takim uproszczeniem problemu.
Nie znam wypadku o którym pisałeś, ale czasem jeden wypadek nie sprawia, że wyrzucamy całą metodę robienia czegoś do kosza. Gdyby tak było ludzie nie ruszyliby się z jaskiń.
Nie chcę ciągnąć kłótni.
Pozdrawiam.
Marek