Zbyszek Gotkiewicz pisze:W procesie certyfikacji też przeprowadza się rozmaite próby przeciągnięć. Naprawdę jest tego sporo. I naprawdę daje to dobry obraz sytuacji. A potem pilot nawija sterówki, kupuje uprząż z wysokim podwieszeniem, trzyma skrzydło za mordę bo się boi turbulencji i w rezultacie wali w glebę nie wiedząc nawet co zrobił źle.
Rozumiem, ja nie mysle o takich sytuacjach ,tylko o projektowaniu skrzydla. Ostatecznie najlepszy sprzet nie bedzie idiotoodporny.