Dawno temu, gdy kupowałem swoje pierwsze skrzydło instruktor, który mi je sprzedawał powiedział, żebym uważał na mróz (a akurat zbliżała się zima) bo marznąca woda obecna w tkaninie może ją zniszczyć. No więc od tamtego czasu mam już trzecie skrzydło i nigdy jeszcze nie latałem w zimie, pamiętając co mówił instruktor, ale dysonans powodowany obserwacją innych pilotów latających w zimie skłonił mnie do zadania tego pytania szerszemu forum, bo może bym coś popyrkał tej zimy

No więc jak to jest, trzeba uważać, czy nie trzeba? A jeśli nie trzeba to nigdy nie trzeba, bo marznąca woda obecna w tkaninie jej nie szkodzi, bo taka jest jej konstrukcja, czy że nie trzeba, bo tej wody nigdy nie ma tam na tyle, żeby zaszkodziła chyba, że się skrzydło wyciągnie z wiadra z wodą? Trochę filozoficzne pytanie może, ale szkoda byłoby mi uszkodzić nowego glajta, rozważam scenariusz taki, że startuję suchym glajtem w okolicach 0*C, a w powietrzu jest mróz, albo w ogóle start poniżej zera. Widziałem śmiałków latających i przy -20*C, więc chyba się da.
W instrukcjach nie znalazłem żadnej informacji o specjalnym traktowaniu skrzydła w niskich temperaturach.
Zdrówka,
Tomek