W tym poście chciałbym opisać porozymetr własnej konstrukcji, oraz problemy jakie napotkałem w trakcie budowy.
Pomysł powstał jakiś czas temu, kiedy miałem zamiar pojechać za granicę kupić używane skrzydło. Sprzedający nie robił serwisów, pisał że byłby to duży problem w jego okolicy gdybym taki chciał zrobić.
Zainteresowałem się przewiewnością bo to najbardziej mierzalny parametr zużycia skrzydła, i w skrócie polega to na przepuszczeniu pod odpowiednim ciśnieniem powietrza przez określoną powierzchnie a czas w jakim się to stanie jest wynikiem pomiaru.
Zaskoczyła mnie bardzo wysoka cena porozymetrów, które są w sumie dość prostymi urządzeniami, i tak powstał pomysł na zbudowanie własnego urządzenia.
Było trochę prototypowania ale opisze głównie ostatnią wersję.
Korpus urządzenia wykonany jest z frezowanych CNC płyt z litego poliwęglanu, jest to materiał który wygląda prawie identycznie jak plexi glass jednak posiada zupełnie inne właściwości, a największą jego zaletą jest to że praktycznie nie pęka.
Płyty połączone są ze sobą gwintowanymi prętami, od góry mają przyspawane i obtoczone podkładki, które wchodzą w gniazda w górnej płycie, przechodzą przez następne ściskając i uszczelniając kołnierz gumowego mieszka, następnie przez rurki ze stali nierdzewnej do dolnej płyty pod którą całość jest skręcona nakrętkami kołpakowymi.
Winda, belka górna i spust to wydruki 3d z ABS, w środku arduino nano z wyświetlaczem oled , wszystko zasilane 4xAAA, całość przemieszcza się w górę i w dół na łożyskach liniowych. (Takie rozwiązanie pozwoliło uniknąć połączeń i kabli.)
Pokrywka górna przechodziła kilka modyfikacji, w ostatniej wersji zdecydowałem się na zwężaną pojedynczą płytę z poliwęglanu bez rączki ponieważ uzyskuje na niej największą szczelność i pasuje do wszystkich skrzydeł.
Do uszczelnienia najlepsza okazała się guma spieniona, która w połączeniu z 12 parami magnesów neodymowych daje naprawdę dobre wyniki. Na nieprzepuszczalnym materiale ( ciekawostka : reklamówka z biedronki się nie nadaje, posiada zauważalną przepuszczalność) mieszek potrafi wisieć kilka a czasem kilkanaście godzin, co okazało się problemem ale o tym później.
Skalowanie:
Tu się rozpoczęły niespodziewane schody. Powierzchnia pomiaru 38,5cm2 jest stała (otwór o średnicy 7cm), objętość też dość łatwo zmierzyć np. cieczą i ustawić górną pozycję belki. Pozostaje średnie ciśnienie pomiaru które ma wynosić prawdopodobnie 10 mbar, a ustawić je można za pomocą odpowiedniego obciążenia gumowego mieszka. Co wynika ze wzoru P=N/A . Stała masa, razy stała grawitacja daje stałą siłę , niestety każdy gumowy mieszek ma swoją ulubioną pozycję, kiedy się go z niej wyprowadza to zaczyna temu przeciwdziałać i robi to nieliniowo. Dlatego też zrobiłem kilkadziesiąt pomiarów wagą jubilerska przez cała długość pomiaru, z tego zrobiłem wykres, i z wykresu wyznaczyłem średnie ciśnienie.
I wszystko było by dobrze, gdyby nie to że wyniki przy wysokich wartościach pomiarowych były zbyt optymistyczne

Postanowiłem poszukać więc normy wg której wykonuje się pomiary przewiewności licząc że tam coś znajdę.
https://porosimeter.hu/products/porozit-n/
https://www.ukairsports.com/product/jdc ... ity-meter/
https://pksdistribution.com/proddetail. ... orosimeter
(MK1 chyba ma już lepszą pokrywkę)
https://skyfree.ro/porotestskf/ - Rumuni ze sklejki zrobili

Niestety żaden z producentów nie chce się pochwalić wg jakiej normy wykonywane są pomiary, podają tylko ogólne zasady pomiaru i jeszcze z błędami, jak na stronie ukairsports gdzie jest podane ciśnienie 4hPa żeby kilka linijek niżej napisać 10mbar i 100mm h2o.
Znalazłem w branżowych PDF firmy Dominico która dostarcza materiały firmą szyjącym paralotnie, że przewiewność sprawdzają wg normy ISO 9237. Żeby ją przeczytać trzeba było ją kupić ( to był szok dla człowiek który się wychował na torrentach i P2P). Norma okazała się bardzo ogólna i dotyczy pomiaru różnych rodzajów tkanin.
Napisałem też dużo wiadomości do rożnego rodzaju urzędów miar i wag , politechnik, laboratoriów z pytaniem o wyskalowanie takiego urządzenia ale zazwyczaj odpisywali że ich to przerasta.
Dopiero z polecenia jednego kolegi paralotniarza udało mi się dostać do laboratorium, gdzie zostało zmierzone rzeczywiste ciśnienie pomiaru które się w miarę pokryło z tym wyliczonym.
Tu podziękowania dla Pana Roberta z firmy METRO-LAB z Warszawy ,który podjął się wyskalowania mojego porozymetru na profesjonalnych urządzeniach które posiada.
Niedawno trafiłem na post na tym forum o tytule „ Rodzaje porozymetrów”
viewtopic.php?f=21&t=2216&p=19083&hilit=porozymetr#p19083
który potwierdził trochę moje spostrzeżenia. Tam użytkownik Damian22 wkleił e-mail od Węgrów z którego wynika że pomiary powyżej 200s nie mają sensu a porozymetr ma tylko sprawdzać czy jest więcej niż 18s i jak jest to można latać.
Z tego wynika że porozymetry dostępne na rynku dokonują w miarę podobnych pomiarów do około 200s następnie procentowy udział „lewego powietrza” które jest stałe i rośnie z czasem pomiaru jest tak różne dla różnych modeli że wyniki nie mogą być porównywane.
A to smutne bo o ile na przeglądzie nie robi to różnicy, to na rynku używanych skrzydeł robi niezły bałagan. I gdyby jeszcze Hello był bardziej nieszczelny to można by powiedzieć że dziadostwo z Węgier, a to sam król porozymetrów, przecież tam jest napisane SWISS .
Oczywiście nie twierdze że MK1 jest niedbale wykonany, był chyba pierwszy na rynku, były inne materiały, w kontroli zdatności do lotu spełniał i spełnia swoją funkcję więc konstruktorzy nie śrubowali w nim szczelności . Choć taki brak dążenia do nawet bezsensownej doskonałości jest taki trochę mało szwajcarski.
Prośba :
Gdyby ktoś miał informację wg jakiej normy przeprowadza się te testy, (może jest jeszcze jakaś do której się nie doczytałem ) to proszę o informację.
I gdyby ktoś był w posiadaniu krążka testowego od HELLO (podobno jest zrobiony z dyszy od kuchenki gazowej) to chętnie bym taki pożyczył na kilka dni żeby porównać wyniki, odeśle z markowym alkoholem lub inną formą wdzięczności
