Może słabo szukałem lub jestem po prostu ślepy więc może wyprowadzicie mnie z błędu, ale na razie wydaje mi się że bez brania urlopu i wyjazd na jakiś czas się nie da. Wiem że w szerszej perspektywie trzeba jeździć aby mieć jak najszersze możliwości latania, ale miałem nadzieje że chociaż pierwszy poziom dało by się zrobić bez potrzeby szukania noclegu na tydzień na drugim końcu Polski (uproszczenie i przekoloryzowanie).
Tak wiem, mogę zrobić "prawko" i kupić sobie auto, ale jak przez 32 lata swojego dotychczasowego życia nie potrzebowałem tego, to też nie chciałbym tego robić po to mieć możliwość spróbowania czegoś co może się skończyć ostatecznie klapą.
Macie jakieś doświadczenie z problemem transportu swojej osoby na początku przygody z paralotnią, a może znacie jakieś miejsce gdzie można zacząć swoją przygodę w okolicy trójmiasta? Może też źle podchodzę do całej tej sprawy i czegoś nie dostrzegam/jestem naiwny
