Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
- Zbyszek Gotkiewicz
- Posty: 9724
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
- Reputation: 2156
- Lokalizacja: góral świętokrzyski
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Czy masz jakiś film z lądowaniem koliberkiem Takasa lub Rodrigueza?
Zbyszek Gotkiewicz
-
- Posty: 30
- Rejestracja: 31 grudnia 2015, 10:18
- Reputation: 11
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Przecież załączyłem.
- Lucjan Piekutowski
- Posty: 1031
- Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
- Reputation: 66
- Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
- Latam: Nie latam
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Zbyszek Gotkiewicz pisze:Czy masz jakiś film z lądowaniem koliberkiem Takasa lub Rodrigueza?
Tu Maurer. Ale on nie tyle ląduje jakimś "koliberkiem", co świadomie dociąga do przeciągnięcia i odpuszcza zaraz przed zwaleniem się skrzydła.
- Zbyszek Gotkiewicz
- Posty: 9724
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
- Reputation: 2156
- Lokalizacja: góral świętokrzyski
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
JakubM pisze:[Gdy trochę zwolnię przychodzi kolejny podmuch i tak potrafię tuż nad trawą lecieć kolejne 200-300m na lekko opadającym stoku.
I pewnie tu jest pies pogrzebany. Lądowanie w dół stoku to wymaga zupełnie innego planowania, pomijając fakt ze przy nachylonym stoku ląduje się w poprzek stoku.
Zbyszek Gotkiewicz
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Początkujący, uważajcie z motylkowaniem i nie czytajcie tych bzdur a już na pewno nie próbujcie w temiczny dzień. Da się ale po co ?
Niech przyjdzie dobry terminczy bombel podczas lądowania i macie w najlepszym przypadku gorset na torsie.
Niejeden doświadczony "kozak" tak skończył na plecach.
Marek dziwie się że to popierasz.
Pozdrawiam
Niech przyjdzie dobry terminczy bombel podczas lądowania i macie w najlepszym przypadku gorset na torsie.
Niejeden doświadczony "kozak" tak skończył na plecach.
Marek dziwie się że to popierasz.
Pozdrawiam
- Zbyszek Gotkiewicz
- Posty: 9724
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
- Reputation: 2156
- Lokalizacja: góral świętokrzyski
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Lucjan Piekutowski pisze:Zbyszek Gotkiewicz pisze:Czy masz jakiś film z lądowaniem koliberkiem Takasa lub Rodrigueza?
Tu Maurer. Ale on nie tyle ląduje jakimś "koliberkiem", co świadomie dociąga do przeciągnięcia i odpuszcza zaraz przed zwaleniem się skrzydła.
Tu się zgodzę. Maurer lata na granicy przeciągnięcia i doskonałe kontroluje glajta. Nigdy bym tego co on robi nie nazwał koliberkiem, bo koliberek jest rozpaczliwym szarpaniem za sterówki z nadzieją że to coś da.
Zbyszek Gotkiewicz
- Lucjan Piekutowski
- Posty: 1031
- Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
- Reputation: 66
- Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
- Latam: Nie latam
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Zbyszek Gotkiewicz pisze:JakubM pisze:[Gdy trochę zwolnię przychodzi kolejny podmuch i tak potrafię tuż nad trawą lecieć kolejne 200-300m na lekko opadającym stoku.
I pewnie tu jest pies pogrzebany. Lądowanie w dół stoku to wymaga zupełnie innego planowania, pomijając fakt ze przy nachylonym stoku ląduje się w poprzek stoku.
Niestety ja się przekonałem boleśnie że lądować trzeba tylko w poprzek stoku. Jeśli skręcisz ze stokiem to na "lekko opadającym" stoku wylądujesz właśnie 200- 300 metrów dalej jeśli w ogóle. To niekoniecznie podmuchy Cię podbijają, po prostu stok się obniża i nie zbijesz wysokości. W drugą stronę lądując wbijesz się w stok jak ja. Gdybym teraz lądował zszedłbym na uszach w poprzek stoku, bo do wylądowania zabrakło mi 5 m w pionie i z 20 w poziomie, w związku z czym na jakichś 5 metrach odwróciłem w dól stoku i znów miałem 15 m wysokości a lądowisko się już kończyło więc idiotycznie zawróciłem w górę stoku i w niego walnąłem. Gdybym założył uszy na pozycji w poprzek stoku na skraju lądowiska (20 metrów nad ziemią) to bym elegancko wylądował w środku polany a tak bez uszu woziłem się od jednego jej krańca do drugiego. Wystarczyłoby uszy założyć na 5 sekund.
-
- Posty: 1016
- Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
- Reputation: 193
- Lokalizacja: Jasło/Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Zbyszek Gotkiewicz pisze:JakubM pisze:[Gdy trochę zwolnię przychodzi kolejny podmuch i tak potrafię tuż nad trawą lecieć kolejne 200-300m na lekko opadającym stoku.
I pewnie tu jest pies pogrzebany. Lądowanie w dół stoku to wymaga zupełnie innego planowania, pomijając fakt ze przy nachylonym stoku ląduje się w poprzek stoku.
Na tym konkretnym stoku w każdą stronę jest w dół

Stok jest dość płaski i w normalnych warunkach nie ma problemu z celnym lądowaniem. Problemy pojawiają się przy turbulentnym powietrzu. Chętnie posłucham rad jak sobie radzić. Lądujemy zawsze w poprzek stoku.
Na innym, trochę bardziej stromym stoku po prostu zaczynam esować i esuję do skutku zyskując jeszcze czasem trochę wysokości (i skracając późniejsze podejście pod górkę). Na wspomnianym wyżej stoku i warunkach na esowanie przy podejściu w poprzek nie bardzo jest miejsce i wysokość.
-
- Posty: 30
- Rejestracja: 31 grudnia 2015, 10:18
- Reputation: 11
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Robo pisze:Początkujący, uważajcie z motylkowaniem i nie czytajcie tych bzdur a już na pewno nie próbujcie w temiczny dzień. Da się ale po co ?
Niech przyjdzie dobry terminczy bombel podczas lądowania i macie w najlepszym przypadku gorset na torsie.
Niejeden doświadczony "kozak" tak skończył na plecach.
Marek dziwie się że to popierasz.
Pozdrawiam
Ależ ja nie popieram motylkowania jako super metody. Przeciwnie, sam to rzadko stosuję, ale czasami są sytuacje gdy trzeba (z wyczuciem i po solidnym treningu na ziemi). Bo mało miejsca, bo druty, bo brak wysokości na drugi krąg a jakiś dom się zbliża itp. W każdym poście pisałem, że decyzja o wyborze metody lądowania musi być adekwatna do warunków.
Sprzeciwiam się jednak dogmatycznemu podejściu, że jest jakaś "jedyna właściwa metoda lądowania" jak tu pisano. Bo to nie jest prawda. A nawet jest to nieprawda potencjalnie mocno szkodliwa bo łatwo sobie wyobrazić sytuację, że czytelnik (zwłaszcza tego działu) wbije sobie do głowy, że skoro jest jakas " jedyna metoda" to zawsze musi lądować swoopem i w rezultacie skończy np. na ścianie jakiegoś domu itp.
Lądowanie swoopem też trzeba porządnie ćwiczyć i ostrożnie wykonywać tak samo jak motylkowanie.
Celowo też cały czas używam nazwy "motylkowanie" a nie "koliberek" żeby rozróżnić solidnie wyćwiczoną technikę lądowania od paniki.
-
- Posty: 164
- Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:31
- Reputation: 20
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Sympatyk
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Witam Wszystkich,
czytam ten wątek i przedstawię swój punkt widzenia.
Trzeba znać każdą metodę lądowania i wytracania wysokości, ponieważ nie wie się kiedy trzeba będzie skorzystać z którejś z nich lub samemu coś wykreować (bezpiecznie) w wyniku warunków panujących. To co różni Guru tu promują nadaje się do wzorcowego lądowania, łąka dużo miejsca itd. itp., ale możemy się natknąć podczas lotu na warunki które nas zmuszą do podjęcia ryzykownej decyzji i wtedy czerpiemy z własnego doświadczenia z opanowanych technik lądowania i wytracania wysokości. Można tu tworzyć różne scenariusze, ale są one zależne od miejsca w którym się ląduje i umiejętności, zresztą na YT jest sporo filmów z wyczynowych lądowań.
Osobiście staram się w każdym locie (w trakcie lub podczas lądowania) coś poćwiczyć, czy to uszy, czy B-stal, czy "motylek", spiralę, wingovery itd., itp., daje mi to doświadczenie, które może kiedyś wykorzystam. Aby nie być teoretykiem, jedno z „ciekawszych” moich lądowań było lądowanie na B-stalu z odpuszczeniem jakieś 1,5m nad ziemią, było to ryzykowne, ale wtedy według mnie była to właściwa decyzja alternatywą było wpakowanie się w linie 20kV lub kolejkę linową, owszem nie powinienem do tego dopuścić, ale specyfika miejsca gdzie to było jest ryzykowna, poniżej link do ścieżki lotu
http://www.paraglidingforum.com/leonardo/flight/913517
zdarz się mi także mniej ryzykowne lądowanie
http://www.paraglidingforum.com/leonardo/flight/1267109
pozdrawiam
czytam ten wątek i przedstawię swój punkt widzenia.
Trzeba znać każdą metodę lądowania i wytracania wysokości, ponieważ nie wie się kiedy trzeba będzie skorzystać z którejś z nich lub samemu coś wykreować (bezpiecznie) w wyniku warunków panujących. To co różni Guru tu promują nadaje się do wzorcowego lądowania, łąka dużo miejsca itd. itp., ale możemy się natknąć podczas lotu na warunki które nas zmuszą do podjęcia ryzykownej decyzji i wtedy czerpiemy z własnego doświadczenia z opanowanych technik lądowania i wytracania wysokości. Można tu tworzyć różne scenariusze, ale są one zależne od miejsca w którym się ląduje i umiejętności, zresztą na YT jest sporo filmów z wyczynowych lądowań.
Osobiście staram się w każdym locie (w trakcie lub podczas lądowania) coś poćwiczyć, czy to uszy, czy B-stal, czy "motylek", spiralę, wingovery itd., itp., daje mi to doświadczenie, które może kiedyś wykorzystam. Aby nie być teoretykiem, jedno z „ciekawszych” moich lądowań było lądowanie na B-stalu z odpuszczeniem jakieś 1,5m nad ziemią, było to ryzykowne, ale wtedy według mnie była to właściwa decyzja alternatywą było wpakowanie się w linie 20kV lub kolejkę linową, owszem nie powinienem do tego dopuścić, ale specyfika miejsca gdzie to było jest ryzykowna, poniżej link do ścieżki lotu
http://www.paraglidingforum.com/leonardo/flight/913517
zdarz się mi także mniej ryzykowne lądowanie
http://www.paraglidingforum.com/leonardo/flight/1267109
pozdrawiam
Kris
- uriuk
- Site Admin
- Posty: 4173
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
- Reputation: 898
- Lokalizacja: Wrocław
- Latam: Swobodnie i z Napędem
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
JakubM pisze:
Na tym konkretnym stoku w każdą stronę jest w dółInaczej zaczynasz lecieć z wiatrem i na dodatek wlatujesz w drzewa.
Stok jest dość płaski i w normalnych warunkach nie ma problemu z celnym lądowaniem. Problemy pojawiają się przy turbulentnym powietrzu. Chętnie posłucham rad jak sobie radzić. Lądujemy zawsze w poprzek stoku.
Na innym, trochę bardziej stromym stoku po prostu zaczynam esować i esuję do skutku zyskując jeszcze czasem trochę wysokości (i skracając późniejsze podejście pod górkę). Na wspomnianym wyżej stoku i warunkach na esowanie przy podejściu w poprzek nie bardzo jest miejsce i wysokość.
Proste jak drut. Na wysokosci 50 m zakladasz uszy i ladujesz tam gdzie chcesz.
- uriuk
- Site Admin
- Posty: 4173
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
- Reputation: 898
- Lokalizacja: Wrocław
- Latam: Swobodnie i z Napędem
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Marek Perkowski pisze:Besztal, frontsztal, połówka i motyl przed lądowaniem jako metody lepsze od motylkowania dla bezpiecznego wytracenia prędkości postępowej przed lądowaniem na małej przestrzeni. Ktoś tu chyba odleciał; )
A gdzie napisalem, ze lepsze?
Pytanie brzmialo
gdyby tak uwolnić na chwile umysł od konieczności oceniania czy mógłbyś podać inna szybka i skuteczna metodę wytracenia prędkości postępowej na małej przestrzeni przed lądowaniem?
I udzielilem na nie odpowiedzi.
To, ze uznales moja odpowiedz za propagowanie ladowania frontsztalem, to wlasnie jest odlot

Najpierw czytaj (dokladnie) a pozniej pisz. Nie odwrotnie
-
- Posty: 30
- Rejestracja: 31 grudnia 2015, 10:18
- Reputation: 11
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Nie Uriuku, odlotem (szkodliwym) jest pisanie w dziale dla poczatkujących, że metodą (na cokolwiek) jest zrzucenie sobie połówki lub założenie sobie frontsztala. Tak uważam.
Bardzo rzadko tu bywam, wpadam tylko czasem, żeby zobaczyć czy coś się zmieniło. Więc już znikam.
Pax vobiscum
Bardzo rzadko tu bywam, wpadam tylko czasem, żeby zobaczyć czy coś się zmieniło. Więc już znikam.
Pax vobiscum
-
- Posty: 1016
- Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
- Reputation: 193
- Lokalizacja: Jasło/Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
uriuk pisze:Proste jak drut. Na wysokosci 50 m zakladasz uszy i ladujesz tam gdzie chcesz.
Chyba wyraziłem się niezbyt precyzyjnie więc powtórzę. Górka zazwyczaj nie wymaga uszu do lądowania. Zazwyczaj lądujemy pod wiatr i to niezależnie czy wiatr na lądowisku wieje pod górkę czy z boku. Nachylenie jest naprawdę niewielkie i zazwyczaj lądujesz tam gdzie planowałeś.
Zazwyczaj więc nie zakładamy uszu do lądowania tylko do wytracenia wysokości, a na 50m uszy można już spokojnie zdjąć (tak to się mówi?) i planować zwykłe podejście.
Piszę o przypadku jeden na 20-30 gdzie nie ma podstaw by spodziewać się innego lądowania niż 20 poprzednich. Zakładać uszy zawsze prewencyjnie ? Miałbym je wyćwiczone do perfekcji i to z zamkniętymi oczami.
Co z lądowaniem zlotów kiedy maksymalna wysokość nad gruntem nie przekracza 5 m? Trzeba by już startować z uszami, ale wtedy nigdy nie zabiorę się na żagiel. (Choć lądowałbym tam gdzie chcę, tuż pod startem i nawet podchodzić bym nie musiał

- uriuk
- Site Admin
- Posty: 4173
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
- Reputation: 898
- Lokalizacja: Wrocław
- Latam: Swobodnie i z Napędem
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
JakubM pisze: Zakładać uszy zawsze prewencyjnie ? Miałbym je wyćwiczone do perfekcji i to z zamkniętymi oczami.
Alez ty MUSISZ miec to wlasnie tak opanowane. Jesli nie masz, to wracaj na kurs!!!
-
- Posty: 1016
- Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
- Reputation: 193
- Lokalizacja: Jasło/Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
uriuk pisze:Alez ty MUSISZ miec to wlasnie tak opanowane. Jesli nie masz, to wracaj na kurs!!!
Czy warunkiem ukończenia kursu i bezpiecznego latania jest zrobienie uszu w 1sek. z zamkniętymi oczami, tuż nad ziemią? - Bo o takiej perfekcji i sytuacji rozmawiamy.
-
- Posty: 1806
- Rejestracja: 30 grudnia 2015, 20:14
- Reputation: 479
- Latam: Swobodnie i z Napędem
- Doświadczenie: Były Pilot
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Jeszcze całkiem niedawno przy deficycie miejsca do lądowania ratowałem się "szarpaniem za sterówki". Wydawało mi się, że metoda jest ok. Wytłumaczono mi, że nie koniecznie. Dziś pomijając fakt braku elegancji takiej metody to ja osobiście stwierdzam, że jest to metoda chaotyczna i mało precyzyjna. Zrywanie strug jest przypadkowe i niekontrolowane. Lądowanie kontrolując w ciszy i skupieniu minimalną prędkość bliską prędkości przeciągnięcia daje znacznie lepszą precyzję lądowania i opadanie jest przewidywalne. Ważne jest, aby nie uczyć się tego w bezwietrzu za to pod okiem instruktora.
Ze trzy dni temu widziałem gościa na Cayenne 5 (jetflap)(EN-C wydłużenie 6,4 czyli coś trzeba umieć...) lądującego na "Cimie" metodą szarpaną. Żenada. Płynnie spokojnie trzeba przytrzymać i słuchać i czuć co się dzieje. Szarpanie to chyba jest dobre jak się biedną rybę zacina, ale tego nie wiem z całą pewnością bo nie wędkuję
Ze trzy dni temu widziałem gościa na Cayenne 5 (jetflap)(EN-C wydłużenie 6,4 czyli coś trzeba umieć...) lądującego na "Cimie" metodą szarpaną. Żenada. Płynnie spokojnie trzeba przytrzymać i słuchać i czuć co się dzieje. Szarpanie to chyba jest dobre jak się biedną rybę zacina, ale tego nie wiem z całą pewnością bo nie wędkuję

Mariusz Kilian
- Marcin.
- Posty: 539
- Rejestracja: 06 marca 2016, 17:43
- Reputation: 33
- Lokalizacja: Mechanik paralotniowy TM PG
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Średnio Zaawansowany
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Myślę ,że należałoby podzielić tą rozmowę na dwa tematy:
1 lądowanie w bezwietrzu
2 lądowanie w zmiennej prędkości wiatru
albo nawet 3 - w zmiennym kierunku wiatru.
Bo mylą się pompowania z aktywnym pilotażem podczas lądowania.
1 lądowanie w bezwietrzu
2 lądowanie w zmiennej prędkości wiatru
albo nawet 3 - w zmiennym kierunku wiatru.
Bo mylą się pompowania z aktywnym pilotażem podczas lądowania.
- Lucjan Piekutowski
- Posty: 1031
- Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
- Reputation: 66
- Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
- Latam: Nie latam
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Marcin. pisze:Myślę ,że należałoby podzielić tą rozmowę na dwa tematy:
1 lądowanie w bezwietrzu
2 lądowanie w zmiennej prędkości wiatru
albo nawet 3 - w zmiennym kierunku wiatru.
Bo mylą się pompowania z aktywnym pilotażem podczas lądowania.
Lądowanie na płaskim
lądowanie na stoku
koniecznie

- Marcin.
- Posty: 539
- Rejestracja: 06 marca 2016, 17:43
- Reputation: 33
- Lokalizacja: Mechanik paralotniowy TM PG
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Średnio Zaawansowany
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Aha nie pomyślałem o tym
Czyli narysować schemat drzewko ; pierwsze gałęzie ; płaski a druga stok. I następnie ,to co ja napisałem.

Wróć do „Szkolenie i technika latania”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość