Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
- Zbyszek Gotkiewicz
- Posty: 9724
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
- Reputation: 2156
- Lokalizacja: góral świętokrzyski
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Myślę, że trzeba zacząć od tego że już od dawna w lotnictwie ustalono, iż prawidłowe lądowanie musi się składać z podejścia po prostej ze zniżaniem i stałą prędkością, wyrównania nisko nad ziemią, wytrzymania gdy prędkość spada ale wysokość do ziemi jest stała i przyziemienia gdy prędkość jest już zbyt mała żeby utrzymać samolot w powietrzu. Tak ląduje całe lotnictwo i w zasadzie paralotniarze tez tak powinni lądować.
Zbyszek Gotkiewicz
- Marcin.
- Posty: 539
- Rejestracja: 06 marca 2016, 17:43
- Reputation: 33
- Lokalizacja: Mechanik paralotniowy TM PG
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Średnio Zaawansowany
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
No tak podstawa ,to definicja i wykres. Tylko ,że jedni w tym wątku opisują bezwietrze ,a inni zmienny wiatr ,więc chodzi im o "tańczenie" sterówkami tak jak im wiatr zagra. Myślę ,że tego nie trzeba nazywać pompowaniem. Stąd chyba niezrozumienie.
Gdyby wykres biegunowej skonfrontować ze zmiennym wiatrem to wyszedł by jakiś wąż
Bo ten test biegunowej chyba przeprowadza się w bezwietrzu?
Gdyby wykres biegunowej skonfrontować ze zmiennym wiatrem to wyszedł by jakiś wąż

-
- Posty: 1016
- Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
- Reputation: 193
- Lokalizacja: Jasło/Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Lotnictwo ma hamulce, lotki, stery wysokości i kierunku, klapy i takie inne które pozwalają zmieniać charakterystykę skrzydła. Nam zostawili tylko linki i nimi musimy sie ogarnąć.
Co do samego podejścia to zgoda, tu przecież rozmawiamy o narzędziach nam dostępnych.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Co do samego podejścia to zgoda, tu przecież rozmawiamy o narzędziach nam dostępnych.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
- Lucjan Piekutowski
- Posty: 1031
- Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
- Reputation: 66
- Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
- Latam: Nie latam
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Paralotnia ma hamulce (brakes), "lotki" i inne takie 

- Zbyszek Gotkiewicz
- Posty: 9724
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
- Reputation: 2156
- Lokalizacja: góral świętokrzyski
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Popełniłem kiedyś artykuł do Varia na temat lądowania. Niestety tu nie mam możliwości żeby wrzucić coś z tego artykułu. Zaoszczędziło by to tłumaczenia pewnych problemów.
Zbyszek Gotkiewicz
-
- Posty: 1016
- Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
- Reputation: 193
- Lokalizacja: Jasło/Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
I jeszcze jedno - lotnictwo laduje pod stok, nawet jesli to oznacza lądowanie z wiatrem. Tego tez mamy sie trzymać?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
-
- Posty: 1016
- Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
- Reputation: 193
- Lokalizacja: Jasło/Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Zbyszek Gotkiewicz pisze:Popełniłem kiedyś artykuł do Varia na temat lądowania. Niestety tu nie mam możliwości żeby wrzucić coś z tego artykułu. Zaoszczędziło by to tłumaczenia pewnych problemów.
Liczę ze artykuł sie znajdzie. Chętnie poczytam, chętnie popróbuje nowych rzeczy.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
- Zbyszek Gotkiewicz
- Posty: 9724
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
- Reputation: 2156
- Lokalizacja: góral świętokrzyski
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
JakubM pisze:I jeszcze jedno - lotnictwo laduje pod stok, nawet jesli to oznacza lądowanie z wiatrem. Tego tez mamy sie trzymać?
Do lądowania pod stok potrzeba mieć nadmiar energii który przerobi się na wznoszenie. W glajtach jest to trudne bo i masa mała i rozpędzić się trudno. Dlatego "górkę" to da się zrobić na wyczynówce i to też o niezbyt dużej wysokości. Stąd lądowanie pod stok glajtem z reguły kończy się wbiciem w zbocze. Poza tym w lotnictwie lądowanie pod stok to osobna technika nie mająca z normalnym lądowaniem wiele wspólnego. My możemy lądować pod stok lecąc równolegle do stoku i zakręcić pod stok. To jedyna rozsądną technika w przypadku paralotni.
Zbyszek Gotkiewicz
-
- Posty: 1016
- Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
- Reputation: 193
- Lokalizacja: Jasło/Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Ładowałem kilka razy szybowcem na Zarze z wiatrem kilka lat temu, ale poza gigantyczna prędkością względem ziemi i brakiem konieczności zniżania (stok sam podchodzi) nie pamietam innych różnic... Nie pamietam tez specjalnego szkolenia w tym temacie. Stare czasy. Mogłem zapomnieć.
Edit:
Jednak coś sobie jeszcze przypomniałem. Prędkość podejścia tez była większa żeby moc wybrać wysokość i nie przywalić w stok.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Edit:
Jednak coś sobie jeszcze przypomniałem. Prędkość podejścia tez była większa żeby moc wybrać wysokość i nie przywalić w stok.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
- Zbyszek Gotkiewicz
- Posty: 9724
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
- Reputation: 2156
- Lokalizacja: góral świętokrzyski
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Nie ma co dyskutować na ten temat, bo i tak glajtem nie da się zrobić wznoszenia po rozpędzeniu i zaciągięciu sterówek. Wyjdzie najwyżej parę sekund wznoszenia i parę metrów zysku wysokości. Trudno to zsynchronizować z podejściem do lądowania pod stok. I jeszcze możesz mieć noszenie albo spływ co popsuje całą kalkulacje. Do tego stok w paralotniarstwie to musi mieć ze 40 stopni pochylenia, a nie te kilka stopni jak na Żarze na dole gdzie i tak glajtom nie wolno lądować.
Zbyszek Gotkiewicz
-
- Posty: 1016
- Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
- Reputation: 193
- Lokalizacja: Jasło/Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
I nikt nie chce lądowac na nogach przy prędkości względem ziemi rzędu 40-50 km/h!
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
- Zbyszek Gotkiewicz
- Posty: 9724
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
- Reputation: 2156
- Lokalizacja: góral świętokrzyski
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
Prędkość trymowa większości paralotni to 36 km/h. Po lekkim zaciągnięciu sterówek spada do 30.
Zbyszek Gotkiewicz
-
- Posty: 1016
- Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
- Reputation: 193
- Lokalizacja: Jasło/Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
+ wiatr.
Szybowcem i samolotem ląduje sie pod stok i najcześciej wychodzi, ze z wiatrem.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Szybowcem i samolotem ląduje sie pod stok i najcześciej wychodzi, ze z wiatrem.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
- marek mastalerz
- Posty: 496
- Rejestracja: 30 grudnia 2015, 02:12
- Reputation: 179
- Lokalizacja: Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
To i ja się dorzucę z kilkoma zdaniami. Napatrzyłem się na błędy podczas lądowania i sam kiedyś ich popełniłem dość żeby coś na ten temat powiedzieć.
Przy lądowaniu w słabym wietrze lub bez wiatru zawsze mamy jakąś prędkość względem ziemi. Prędkość na podejściu do lądowania to bezpieczeństwo i musimy ją polubić. Z czasem nawet lądowanie z prędkością trymową zacznie przynosić frajdę nie mniejszą niż ta jaką mają spadochroniarze z filmiku uriuka.
Co daje nam prędkość? Kiedy lecimy szybko (na trymowej - całkowicie odpuszczone sterówki) to nawet niewielkie zaciągniecie powoduje wyraźny przyrost siły nośnej i opadanie zamienia sie na lot poziomy, a przy silniejszym zaciągnięciu nawet wznosimy się do góry przez chwilę. Dlatego ważna jest w tym manewrze bardzo spokojna i płynna praca sterówkami.
Lądowanie z prędkości trymowej wykonujemy w ten sposób:
Wychodzimy na prostą do lądowania i na wysokości przynajmniej 10 m, może być więcej.
Na 10 m (nie 5 jak ktoś tu napisał) odpuszczamy płynnym i wolnym ruchem sterówki całkowicie do góry. Paralotnia nabiera prędkości a my jesteśmy już w pozycji do lądowania.
Paralotnia podczas odpuszczania zawsze przyspiesza i trochę nurkuje (tym mocniej im szybciej odpuścimy sterówki i im mocniej były wcześniej zaciągnięte). Czerpiemy radość z prędkości (to tak na marginesie
.
W momencie kiedy stopy mamy tuż nad ziemią (0 - 0,5 m) Zaczynamy płynnie i powoli zaciągać sterówki tak żeby paralotnia zaczęła lecieć poziomo. Wystarczy nieduży ruch sterówek.
Często po lekkim zaciągnięciu zatrzymujemy na chwilę sterówki w jednym położeniu bo dalsze zaciąganie spowodowałoby wystrzelenie glajta do góry. Ponieważ skrzydło w locie poziomym traci swoją energię, to zaczyna powoli zwalniać i opadać. Jak poczujemy że glajt traci energię, to zaciągajamy sterówki dalej, hamując płynnie, lub bardziej energicznie żeby zostało za plecami wyrzucając nieco pilota do przodu (skrzydło zostaje za plecami mocno hamując) i do góry. Anglicy mówiąna to "swing throgh landing" czyli lądowania z "wyhuśtnięciem" pilota
Można to zobaczyć na filmie:
Takie lądowanie wymaga dość precyzyjnego operowania sterówkami i nie panikowania w momencie kiedy jesteś tuż nad ziemią lecąc z prędkością ok 35 km/h.
Współczesne skrzydła mają najlepszą doskonałość w okolicy prędkości trymowej, a to oznacza że kąt pod jakim zbliżamy się do ziemi jest najmniejszy z możliwych i tak powinno być.
Podczas takiego lądowania można popełnić parę błędów.
1. Za późno (za nisko) i zbyt gwałtownie odpuszczone sterówki - skrzydło skacze do przodu i zanim wyrówna lot to pilot jest pod ziemią
2. Za mocno ściągnięte sterówki w fazie wyrównania i pilot strzela do góry tracąc za szybko energię i potem opada szybko w dół twardo lądując.
3. Za duża prędkość ściągania sterówek i pilot podobnie jak poprzednio wystrzeliwuje do góry.
Dla większego fanu można pociągnąć stopami po ziemi w momencie wyrównywania lotu. Im dłużej nam się to udaje tym lepiej mamy opanowane skrzydło.
Lądowanie ze zrywaniem strug to technika, która wymaga bardzo dobrej znajomości skrzydła a szczególnie punktu przeciągnięcia i stosowana przez początkujących może narobić więcej szkody niż pożytku. Ja osobiście nie lubię tak lądować i stosuję to w ostateczności podczas toplandingu. Nie widzę zastosowania tego przy normalnym lądowaniu na płaskim lądowisku, są jednak okoliczność kiedy to się może przydać i nie skreślałbym tego sposobu całkowicie.
Miejsce które świetnie się nadaje do ćwiczenia tej techniki i do szukania punktu przeciągnięcia to lotnisko pod Żarem. Łąka między internatem a płytą lotniska ma zmienne nachylenie i można tam fajnie poćwiczyć coś takiego. Ale z dużą uwagą. Przestrzegam przed przeciąganiem na w sytuacji kiedy mamy stopy wyżej niż metr nad ziemią lub kiedy wiatr jest nierówny (porywisty).
Raz widziałem pilota tandemu we Francji który z około 50 metrów schodził do lądowania prawie pionowo, trzymając cały czas skrzydło na granicy przeciągnięcia. Duża umiejętność, a może niepotrzebne ryzyko...
pozdrawiam
Przy lądowaniu w słabym wietrze lub bez wiatru zawsze mamy jakąś prędkość względem ziemi. Prędkość na podejściu do lądowania to bezpieczeństwo i musimy ją polubić. Z czasem nawet lądowanie z prędkością trymową zacznie przynosić frajdę nie mniejszą niż ta jaką mają spadochroniarze z filmiku uriuka.
Co daje nam prędkość? Kiedy lecimy szybko (na trymowej - całkowicie odpuszczone sterówki) to nawet niewielkie zaciągniecie powoduje wyraźny przyrost siły nośnej i opadanie zamienia sie na lot poziomy, a przy silniejszym zaciągnięciu nawet wznosimy się do góry przez chwilę. Dlatego ważna jest w tym manewrze bardzo spokojna i płynna praca sterówkami.
Lądowanie z prędkości trymowej wykonujemy w ten sposób:
Wychodzimy na prostą do lądowania i na wysokości przynajmniej 10 m, może być więcej.
Na 10 m (nie 5 jak ktoś tu napisał) odpuszczamy płynnym i wolnym ruchem sterówki całkowicie do góry. Paralotnia nabiera prędkości a my jesteśmy już w pozycji do lądowania.
Paralotnia podczas odpuszczania zawsze przyspiesza i trochę nurkuje (tym mocniej im szybciej odpuścimy sterówki i im mocniej były wcześniej zaciągnięte). Czerpiemy radość z prędkości (to tak na marginesie

W momencie kiedy stopy mamy tuż nad ziemią (0 - 0,5 m) Zaczynamy płynnie i powoli zaciągać sterówki tak żeby paralotnia zaczęła lecieć poziomo. Wystarczy nieduży ruch sterówek.
Często po lekkim zaciągnięciu zatrzymujemy na chwilę sterówki w jednym położeniu bo dalsze zaciąganie spowodowałoby wystrzelenie glajta do góry. Ponieważ skrzydło w locie poziomym traci swoją energię, to zaczyna powoli zwalniać i opadać. Jak poczujemy że glajt traci energię, to zaciągajamy sterówki dalej, hamując płynnie, lub bardziej energicznie żeby zostało za plecami wyrzucając nieco pilota do przodu (skrzydło zostaje za plecami mocno hamując) i do góry. Anglicy mówiąna to "swing throgh landing" czyli lądowania z "wyhuśtnięciem" pilota

Takie lądowanie wymaga dość precyzyjnego operowania sterówkami i nie panikowania w momencie kiedy jesteś tuż nad ziemią lecąc z prędkością ok 35 km/h.
Współczesne skrzydła mają najlepszą doskonałość w okolicy prędkości trymowej, a to oznacza że kąt pod jakim zbliżamy się do ziemi jest najmniejszy z możliwych i tak powinno być.
Podczas takiego lądowania można popełnić parę błędów.
1. Za późno (za nisko) i zbyt gwałtownie odpuszczone sterówki - skrzydło skacze do przodu i zanim wyrówna lot to pilot jest pod ziemią
2. Za mocno ściągnięte sterówki w fazie wyrównania i pilot strzela do góry tracąc za szybko energię i potem opada szybko w dół twardo lądując.
3. Za duża prędkość ściągania sterówek i pilot podobnie jak poprzednio wystrzeliwuje do góry.
Dla większego fanu można pociągnąć stopami po ziemi w momencie wyrównywania lotu. Im dłużej nam się to udaje tym lepiej mamy opanowane skrzydło.

Lądowanie ze zrywaniem strug to technika, która wymaga bardzo dobrej znajomości skrzydła a szczególnie punktu przeciągnięcia i stosowana przez początkujących może narobić więcej szkody niż pożytku. Ja osobiście nie lubię tak lądować i stosuję to w ostateczności podczas toplandingu. Nie widzę zastosowania tego przy normalnym lądowaniu na płaskim lądowisku, są jednak okoliczność kiedy to się może przydać i nie skreślałbym tego sposobu całkowicie.
Miejsce które świetnie się nadaje do ćwiczenia tej techniki i do szukania punktu przeciągnięcia to lotnisko pod Żarem. Łąka między internatem a płytą lotniska ma zmienne nachylenie i można tam fajnie poćwiczyć coś takiego. Ale z dużą uwagą. Przestrzegam przed przeciąganiem na w sytuacji kiedy mamy stopy wyżej niż metr nad ziemią lub kiedy wiatr jest nierówny (porywisty).
Raz widziałem pilota tandemu we Francji który z około 50 metrów schodził do lądowania prawie pionowo, trzymając cały czas skrzydło na granicy przeciągnięcia. Duża umiejętność, a może niepotrzebne ryzyko...
pozdrawiam
- Lucjan Piekutowski
- Posty: 1031
- Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:11
- Reputation: 66
- Lokalizacja: Krawężniki Pomorskie
- Latam: Nie latam
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
JakubM pisze:Ładowałem kilka razy szybowcem na Zarze z wiatrem kilka lat temu, ale poza gigantyczna prędkością względem ziemi i brakiem konieczności zniżania (stok sam podchodzi) nie pamietam innych różnic... Nie pamietam tez specjalnego szkolenia w tym temacie. Stare czasy. Mogłem zapomnieć.
Edit:
Jednak coś sobie jeszcze przypomniałem. Prędkość podejścia tez była większa żeby moc wybrać wysokość i nie przywalić w stok.
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Uwierz mi próbowałem... Za 2 miesiące może noga się zrośnie. Ale żeby jeszcze wyjaśnić to zhamowałem glajta maksymalnie przed walnięciem w stok. Górki nie zrobił tylko się przeciągnął co i tak niczego nie zmieniło bo wysokość była w tym momencie 0,5 metra ale prędkości nie wytracił. Szybowcem możesz sobie zadrzeć nos i toczyć się lub ślizgać na płozie a stok cię wyhamuje. Glajt tak nie potrafi.
- marek mastalerz
- Posty: 496
- Rejestracja: 30 grudnia 2015, 02:12
- Reputation: 179
- Lokalizacja: Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
W uzupełnieniu poprzedniego posta i moze bardziej odpowiadając autorowi pierwszego posta.
Częsty błąd jaki obserwuję na szkolnych lądowiskach to zbyt mocne przyhamowanie skrzydła na prostej do lądowania. Wynika to właśnie z obawy przed prędkością. Jeśli lądujesz pod wiatr, lub wiatr jest zerowy, to nie ma czegoś takiego jak "za duża prędkość".
Pilot bojąc się prędkości przyziemienia hamuje mocno skrzydło już na 5-10 metrach. powoduje to co prawda niewielkie zmniejszenie postępowej ale zwykle zwiększa prędkość opadania i ląduje się z hukiem. Kąt podejścia jest bardziej stromy (większy) więc zamiast "ślizgnąć" się po ziemi, pilot się niemal w nią wbija. Szkoda nóg, kręgosłupa a czasem i zębów. Do tego czasem dochodzi brak wybiegnięcia prędkości względem ziemi, brak pełnego wyhamowania paralotni w momencie przyziemienia.
Na szkoleniach często hamowanie paralotni podczas lądowania często rozkładamy na dwa ruchy. Wstępne przyhamowanie na ok. 5 m wysokości, i płynne dohamowanie do końca już na 1 m wysokości. Często jednak zanim uczeń załapie jak to zrobić to wstępne przyhamowanie robi zbyt mocno. Zamiast w pełnej prędkości przyhamować 10-15 cm, ciągnie ok 40-50 cm, paralotnia robi górkę i potem stromo i szybko opada, a nie mamy już z czego wyhamować bo ręce są na wysokości pasa. To hamowanie na dwa ruchy trochę oswaja początkujacego z prędkością przy ziemi, ale też wymaga wyczucia w pracy sterówek.
Można powiedzieć że lądowanie ma coś z przeciągnięcia. I tak jak przeciągnięcie możemy to zrobić na dwa sposoby, dynamicznie, lub bardzo powoli. Hamując dość dynamicznie czyli z dużej prędkości powodujemy że ze skrzydła robi się nam hamulec spowalniający na chwile skrzydło nawet poniżej prędkości minimalnej a przy okazji dostajemy lot poziomy lub nawet lekko do góry. I to jest lepsza opcja moim zdaniem, a do tego bezpieczniejsza.
Oczywiście kiedy podchodzę do lądowania w silnym wietrze i turbulencjach przy ziemi, to nigdy nie odpuszczam całkiem sterówek, ale to inna bajka.
pozdrawiam
Częsty błąd jaki obserwuję na szkolnych lądowiskach to zbyt mocne przyhamowanie skrzydła na prostej do lądowania. Wynika to właśnie z obawy przed prędkością. Jeśli lądujesz pod wiatr, lub wiatr jest zerowy, to nie ma czegoś takiego jak "za duża prędkość".
Pilot bojąc się prędkości przyziemienia hamuje mocno skrzydło już na 5-10 metrach. powoduje to co prawda niewielkie zmniejszenie postępowej ale zwykle zwiększa prędkość opadania i ląduje się z hukiem. Kąt podejścia jest bardziej stromy (większy) więc zamiast "ślizgnąć" się po ziemi, pilot się niemal w nią wbija. Szkoda nóg, kręgosłupa a czasem i zębów. Do tego czasem dochodzi brak wybiegnięcia prędkości względem ziemi, brak pełnego wyhamowania paralotni w momencie przyziemienia.
Na szkoleniach często hamowanie paralotni podczas lądowania często rozkładamy na dwa ruchy. Wstępne przyhamowanie na ok. 5 m wysokości, i płynne dohamowanie do końca już na 1 m wysokości. Często jednak zanim uczeń załapie jak to zrobić to wstępne przyhamowanie robi zbyt mocno. Zamiast w pełnej prędkości przyhamować 10-15 cm, ciągnie ok 40-50 cm, paralotnia robi górkę i potem stromo i szybko opada, a nie mamy już z czego wyhamować bo ręce są na wysokości pasa. To hamowanie na dwa ruchy trochę oswaja początkujacego z prędkością przy ziemi, ale też wymaga wyczucia w pracy sterówek.
Można powiedzieć że lądowanie ma coś z przeciągnięcia. I tak jak przeciągnięcie możemy to zrobić na dwa sposoby, dynamicznie, lub bardzo powoli. Hamując dość dynamicznie czyli z dużej prędkości powodujemy że ze skrzydła robi się nam hamulec spowalniający na chwile skrzydło nawet poniżej prędkości minimalnej a przy okazji dostajemy lot poziomy lub nawet lekko do góry. I to jest lepsza opcja moim zdaniem, a do tego bezpieczniejsza.
Oczywiście kiedy podchodzę do lądowania w silnym wietrze i turbulencjach przy ziemi, to nigdy nie odpuszczam całkiem sterówek, ale to inna bajka.
pozdrawiam
-
- Posty: 164
- Rejestracja: 30 grudnia 2015, 16:31
- Reputation: 20
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Sympatyk
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
RedBull X-Alps 2015
lądowanie w Annency czas od 21:40
Alpy, lądowanie pod stok, czas od 3:15
lądowanie w Annency czas od 21:40
Alpy, lądowanie pod stok, czas od 3:15
Kris
- uriuk
- Site Admin
- Posty: 4173
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 09:35
- Reputation: 898
- Lokalizacja: Wrocław
- Latam: Swobodnie i z Napędem
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
marek mastalerz pisze:Na szkoleniach często hamowanie paralotni podczas lądowania często rozkładamy na dwa ruchy. Wstępne przyhamowanie na ok. 5 m wysokości, i płynne dohamowanie do końca już na 1 m wysokości. Często jednak zanim uczeń załapie jak to zrobić to wstępne przyhamowanie robi zbyt mocno. Zamiast w pełnej prędkości przyhamować 10-15 cm, ciągnie ok 40-50 cm, paralotnia robi górkę i potem stromo i szybko opada, a nie mamy już z czego wyhamować bo ręce są na wysokości pasa. To hamowanie na dwa ruchy trochę oswaja początkujacego z prędkością przy ziemi, ale też wymaga wyczucia w pracy sterówek.
pozdrawiam
Od lat zastanawiam sie po co te przyhamowanie na 5 m. Toz to wprowadza tylko element wahadla, czyli komplikuje sprawe. Ja od pierwszego lotu ucze przyhamowania na 1,5 m i to dziala.
- Zbyszek Gotkiewicz
- Posty: 9724
- Rejestracja: 24 grudnia 2015, 10:54
- Reputation: 2156
- Lokalizacja: góral świętokrzyski
- Doświadczenie: Instruktor
- Kontakt:
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
My z Trollem uczymy podejścia na lekko przychamowanym skrzydle czyli nie niżej niż do piersi. Daje to większą stabilność lotu. Gdy uczeń jest na wysokości 1,5 metra ma zaciągnąć sterówki do końca. Naukę lądowania na pełnej prędkości robię z pilotami krótszy umieją ocenić warunki i kontrolują skrzydło. Lądowania na granicy przeciągnięcia nie uczę bo jest za mało pilotów którzy rozumieją potrzebę nauczenia się tej metody i gwarantują że wykonają ćwiczenie prawidłowo. To zadanie zostawiam juz dla samodzielnej nauki.
Zbyszek Gotkiewicz
-
- Posty: 1016
- Rejestracja: 03 stycznia 2016, 22:31
- Reputation: 193
- Lokalizacja: Jasło/Warszawa
- Latam: Tylko Swobodnie
- Doświadczenie: Świeżak po Kursie
Re: Ostatnia faza lądowania- przyziemienie?
kris pisze:RedBull X-Alps 2015
lądowanie w Annency czas od 21:40
Wieśniak!

kris pisze:Alpy, lądowanie pod stok, czas od 3:15
Tu nie było wiatru do stoku więc się nie liczy

Wróć do „Szkolenie i technika latania”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość