
Może rzeczywiście dramatyzuję, po prostu brakuje mi tego komfortu psychicznego gdy tracę szybki dostęp do sterówek przykładowo.
morello91 pisze:Elektryk to był pierwszy zamysł, ale nieopłacalny w wykonaniu. Akumulatory na dzień dzisiejszy to najsłabsze ogniwo takich projektów.
Skrzydło mam, co prawda 9 letnie, ale nalotu ma może z 8 godzin. Przy okazji kursu oddam je na przegląd
leszekm40 pisze:morello91 pisze:Elektryk to był pierwszy zamysł, ale nieopłacalny w wykonaniu. Akumulatory na dzień dzisiejszy to najsłabsze ogniwo takich projektów.
Skrzydło mam, co prawda 9 letnie, ale nalotu ma może z 8 godzin. Przy okazji kursu oddam je na przegląd
Jeśli chodzi o napęd elektryczny to jest to sprawa ciekawa ale trzeba wziąć pod uwagę w tym temacie jedną sprawę . Żeby to działało to oczywiście dobry silnik ale najważniejsze akumulatory a jesli o nie chodzi to trzeba by zastosować li-pol one mają odpowiednią wydajność prądową . Tylko jest jedna rzecz te akumulatory potrafią się same zapalić żywym ogniem daja tak duży prąd , że takie rzeczy się zdarzają głównie wiem to z dziedziny modelarstwa w którym tez dość głęboko siedzę . Potrafią się zapalać całe modele ale model modelem nawet jak tani nie jest ale nie daj boże jak by pakiety zapaliły się w powietrzu podczas lotu ...... Tak jak chłopaki piszą budować sobie można ale do latania kup sobie napęd przystosowany do tego a jest ich sporo na rynkupozdrawiam
MariusG pisze:leszekm40 pisze:morello91 pisze:Elektryk to był pierwszy zamysł, ale nieopłacalny w wykonaniu. Akumulatory na dzień dzisiejszy to najsłabsze ogniwo takich projektów.
Skrzydło mam, co prawda 9 letnie, ale nalotu ma może z 8 godzin. Przy okazji kursu oddam je na przegląd
Jeśli chodzi o napęd elektryczny to jest to sprawa ciekawa ale trzeba wziąć pod uwagę w tym temacie jedną sprawę . Żeby to działało to oczywiście dobry silnik ale najważniejsze akumulatory a jesli o nie chodzi to trzeba by zastosować li-pol one mają odpowiednią wydajność prądową . Tylko jest jedna rzecz te akumulatory potrafią się same zapalić żywym ogniem daja tak duży prąd , że takie rzeczy się zdarzają głównie wiem to z dziedziny modelarstwa w którym tez dość głęboko siedzę . Potrafią się zapalać całe modele ale model modelem nawet jak tani nie jest ale nie daj boże jak by pakiety zapaliły się w powietrzu podczas lotu ...... Tak jak chłopaki piszą budować sobie można ale do latania kup sobie napęd przystosowany do tego a jest ich sporo na rynkupozdrawiam
Dam Ci naładowany pakiet litowo-polimerowy do ręki, jeżeli uda ci się ze sprawnego akumulatora jakkolwiek wydobyć płomienie i dym to postawię piwo. Do opisanych awarii dochodzi w przypadku skrajnie nieodpowiedniej obsługi lub niesprawności ... dla mnie to teoria w stylu "nie lataj z napędem bo Ci śmigło utnie rękę, przecież widziałem mnóstwo takich sytuacji na filmach"Mówię to jako posiadacz-obsługiwacz-naprawiacz setek takich akumulatorów w okresie wielu lat. Na podstawie takich opinii ludzie tworzą sobie w głowach niesamowite wyobrażenia i zamiast trzeźwo myśleć przy obsłudze to ze stresu mylą plus z minusem ... a potem dym
I przepraszam za off-topic ale ten temat się przewija ostatnio coraz częściej (wraz z tematem napędów elektrycznych).
Zbyszek Gotkiewicz pisze:Prawa Murpiego mówią, że jeśli coś może pójść źle, to pójdzie. Poza tym znakomita większość paralotniarzy to techniczne abnegaty. Pierwszy pożar od akumulatora w powietrzu już był. Dlatego nigdy nie stosowałem Lipoli. LiFePO4 są idiotoodporne.
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość