Pozdr.
B.
der pisze:A ja taktycznie w Orzechowie. 10 minut po spakowaniu pociąg do Jarocina. Tam 10 minut później kolejny. A na dworcu żona z podwózką pod dom. W godzinę dziesięć minut w domu.
Mój powrót jest lepszy niż twój !
Bumat pisze:der pisze:A ja taktycznie w Orzechowie. 10 minut po spakowaniu pociąg do Jarocina. Tam 10 minut później kolejny. A na dworcu żona z podwózką pod dom. W godzinę dziesięć minut w domu.
Mój powrót jest lepszy niż twój !
Widziałem jak przelatywałeś. Ale zwózka za cenę posiadania żony ?!? Nigdy -:) Poza tym musiałbym mieć 3 żony, bo stamtąd do domu 3 x dalej...
Bumat pisze:Widziałem jak przelatywałeś. Ale zwózka za cenę posiadania żony ?!? Nigdy -:) Poza tym musiałbym mieć 3 żony, bo stamtąd do domu 3 x dalej...
Zbyszek Gotkiewicz pisze:I to jest rozwiązanie. Im dłuższe przeloty tym więcej żon. Jakoś się dogadają
Zbyszek Gotkiewicz pisze:I te telefony. Kochanie, wieje w moją stronę. Przylecisz dzisiaj? A potem telefony pomiędzy żonami: o której mam co przywieźć naszego męża? Oczywiście, że trochę zostawię dla Ciebie. Następne też przecież czekają.
Bumat pisze:Zbyszek Gotkiewicz pisze:I te telefony. Kochanie, wieje w moją stronę. Przylecisz dzisiaj? A potem telefony pomiędzy żonami: o której mam co przywieźć naszego męża? Oczywiście, że trochę zostawię dla Ciebie. Następne też przecież czekają.
Ale się nakręciliście jak radzieckie zegarki ! Widać, że temat śliski -:)
Bumat pisze:https://youtu.be/VcraOeWBR2o
Pozdr.
B.
calhal pisze: BTW w Savoie czy Haute Savoie (ale nie tylko) w głębokiej, nieskoszonej trawie lepiej nie lądować, bo ubezpieczenie ubezpieczeniem, ale można wp****ol dostać - siano tutaj na wagę złota jest.
wojtek pisze:I tak macie szczęście, ze latacie w zasięgu upraw zachodniej cywilizacji. Mnie raz skusiła śliczna, zielona laczka. Gdy sie zorientowałem co to jest, to bylo juz za pozno i tylko udało sie polozyc skrzydło na betonowej miedzy (u nie to standard). Cala reszta (czyli ja) wylądowała w polu ryzowym w którym momentalnie zapadłem sie do polowy lydek.
wojtek pisze:I tak macie szczęście, ze latacie w zasięgu upraw zachodniej cywilizacji. Mnie raz skusiła śliczna, zielona laczka. Gdy sie zorientowałem co to jest, to bylo juz za pozno i tylko udało sie polozyc skrzydło na betonowej miedzy (u nie to standard). Cala reszta (czyli ja) wylądowała w polu ryzowym w którym momentalnie zapadłem sie do polowy lydek.
U mnie niema problemu, bo niema trawyAndRand pisze:Na wiosnę warto nauczyć się odróżniać zboże od trawy - bo z góry to niełatwe. Zboże jako monokultura jest zwykle bardziej jednolite.
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość