Co do Czech, to jestem chyba jedną z bardzo niewielu osób która tutaj żyje, mieszka na stałe od ponad 10 lat. W związku z tym miałem okazję obejrzeć dokładnie jak to wszystko się tutaj odbywa i porównać. Pisałem już wielokrotnie że prawo w Czechach tworzy grupa ludzi z różnych obszarów, dlatego nie ma za bardzo możliwości powstania jednokierunkowej "kliki", która sama sobie wydaje uprawnienia i przedłuża je na podstawie jakiejś opłaty. Nie ma możliwości w Czechach aby konkurencja decydowała o tym czy uzyskasz uprawnienia instruktorskie, bo szkolenia i egzaminy organizują osoby które nie są komercyjnie związane ze szkołami. Nie ma możliwości aby program szkolenia paralotniowego był modyfikowany przez jednego człowieka który jest tylko i wyłącznie związany komercyjnie z daną szkołą paralotniową. Dodatkowo w Czechach np. jest komisja badająca wypadki paralotniowe, którą tworzy grupa ludzi z obszarów PPG i PG. W Polsce nie ma żadnej komisji która ma jakiekolwiek praktyczne doświadczenie.
W Polsce w stosunku do tego co powyżej napisałem jest odwrotnie, dlatego uważam że jest to smutne i pytam się ile jeszcze lat potrzeba żeby coś w tej kwestii się zmieniło. Czy naprawdę nie da się zmienić obecnego systemu? Jak to wszystko piszę to zaczynam się zastanawiać czy to ze mną jest coś nie tak, ale jak tylko sobie przypomnę że w Polsce konkurencja decyduje o istnieniu Twojego biznesu to od razu sobie mówię: "nie ze mną jest wszystko w porządku". Wystarczy że przypomnę choćby sytuację Uriuka z przed paru ładnych lat, gdzie mimo stawienia się na seminarium instruktorskie które było jedynym warunkiem przedłużenia uprawnień instruktorskich, co Uriuk spełnił, papiery nie zostały mu przedłużone. To też było Zbyszek nadużycie władzy? Jak sądzisz?
Dodatkowo jeżeli chodzi o mnie, to wielu innych kolegów namawiało abym zrobił instruktora w Polsce. Ale powiedziałem sobie - "nie w takim chorym systemie jaki teraz jest". Na szczęście granice są otwarte i można sobie wybrać gdzie człowiek chce żyć i uczyć innych. Żeby zrozumieć co jest źle w ojczystym kraju, czasami trzeba po prostu wyjechać i spojrzeć na wszystko z innej strony. Żeby jednak mieć konkretne konstruktywne porównanie trzeba być częścią innego systemu przez dobrych kilka lat i dopiero wtedy wyciągnąć wnioski.
Uważam że o wszystkich tych bzdurach polskiego systemu i nadużyciach władzy wobec naszych kolegów trzeba po prostu przypominać inaczej nigdy się nic nie zmieni. Pytanie tylko kiedy się zbierze odpowiednia grupa ludzi, której siła będzie taka że rozłoży obecny system na czynniki pierwsze i zbuduje nowy. Mam nadzieje że będzie to w przeciągu nadchodzących 20 lat...

Pozdrawiam,