Codziennie ginie 8 osób na drogach w Polsce. Można przyjąć, że tyle samo paralotniarzy ginie w ciągu roku. Jeśli się na szybko zestawu te dwie informacje, to wychodzi nam, że paralotniarstwo jest 361 razy bezpieczniejsze niż uczestniczenie w ruchu drogowym. Zaraz zaraz, przecież paralotniarzy jest dużo mniej niż kierowców. Szacuję, że pilotów swobodnych i napędowych jest około 4 tysięcy, a zarejestrowanych pojazdów 30 milonów. Co z tego wynika? Aby uzyskać podobny wynik wypadków śmiertelnych w paralotniarstwie jak na drogach, liczbę pilotów trzeba by przemnożyć przez 361. Dla zaokrąglenia wychodzi 1,5 mln pilotów. W porównaniu do ilości zarejestrowanych pojazdów widać, że jest to 20 razy mniej. Czyli wynika z tego, że latanie na paralotni jest dwadzieścia razy bardziej niebezpieczne niż uczestnictwo w ruchu drogowym.
To nie wszystko, gdyż nie bierzemy na razie pod uwagę ilości czasu spędzonego w aucie i w powietrzu. Oceniam, że piloci średnio spędzają w powietrzu 15 godzin. Jeśli założymy, że każdy zarejestrowany pojazd jeździ codziennie przez 15 minut, to w ciągu roku taki pojazd będzie użytkowany przez prawie 150 godzin. Czyli dziesięciokrotnie dłużej niż statystyczna paralotnia. Wynika z tego, że (dla złagodzenia odwrócę proporcje) jazda autem jest 200 razy bardziej bezpieczna niż latanie na paralotni
