Post autor: gość » 06 stycznia 2026, 12:31
@Gość, moim zdaniem lata niewiele skrzydeł klasy en-A ( w tym Nemo), ponieważ:
1. Panuje fałszywe przekonanie, że skrzydła szkolno-rekreacyjne są do szkolenia lub dla "lamerów", a jak ktoś myśli o rozwoju to musi kupić en-B jako pierwszego glajta.
2. Nemo i jemu podobne to faktycznie skrzydła raczej na początek przygody (30, 50, może do 70 godzin łącznego nalotu) gdy świeżo-opierzony jeszcze nic nie umie, i nawet nie wie czego nie wie - takie skrzydło dużo wybaczy nie wystraszy.
3. Początkujący piloci jeżdżą często ze szkołami w Alpy, gdzie łatwiej się zdobywa doświadczenie i warun pewniejszy, stąd niewiele ich na polskich startowiskach,
4. Początkującym pilotem jest się raz w życiu, stąd udział takich w środowisku jest niewielki,
5. Obiektywnie skrzydło tego typu ma swoje wady jak choćby gorsza penetracja pod wiatr, słabsze wybieranie porwanych lub delikatnych noszeń, może "przepadać" w zakrętach, więc do przelotów w mniej sprzyjających warunkach nie jest to pewnie najlepsza maszyna, jednak w mojej ocenie pierwsze skrzydło nie służy do robienia przelotów per se, a do nauki bezpiecznego pilotażu, oswojenia się z termiką bez urazu dla psychiki i zdobycia pierwszego doświadczenia w możliwie najbardziej kontrolowanych warunkach.
Z perspektywy osoby która pierwsze 70 godzin wylatała właśnie na wspomnianym glajcie nie uważam tego za stracony czas ani błąd.
@Gość, moim zdaniem lata niewiele skrzydeł klasy en-A ( w tym Nemo), ponieważ:
1. Panuje fałszywe przekonanie, że skrzydła szkolno-rekreacyjne są do szkolenia lub dla "lamerów", a jak ktoś myśli o rozwoju to musi kupić en-B jako pierwszego glajta.
2. Nemo i jemu podobne to faktycznie skrzydła raczej na początek przygody (30, 50, może do 70 godzin łącznego nalotu) gdy świeżo-opierzony jeszcze nic nie umie, i nawet nie wie czego nie wie - takie skrzydło dużo wybaczy nie wystraszy.
3. Początkujący piloci jeżdżą często ze szkołami w Alpy, gdzie łatwiej się zdobywa doświadczenie i warun pewniejszy, stąd niewiele ich na polskich startowiskach,
4. Początkującym pilotem jest się raz w życiu, stąd udział takich w środowisku jest niewielki,
5. Obiektywnie skrzydło tego typu ma swoje wady jak choćby gorsza penetracja pod wiatr, słabsze wybieranie porwanych lub delikatnych noszeń, może "przepadać" w zakrętach, więc do przelotów w mniej sprzyjających warunkach nie jest to pewnie najlepsza maszyna, jednak w mojej ocenie pierwsze skrzydło nie służy do robienia przelotów per se, a do nauki bezpiecznego pilotażu, oswojenia się z termiką bez urazu dla psychiki i zdobycia pierwszego doświadczenia w możliwie najbardziej kontrolowanych warunkach.
Z perspektywy osoby która pierwsze 70 godzin wylatała właśnie na wspomnianym glajcie nie uważam tego za stracony czas ani błąd.